Bessa zbyt mocno przeceniła Kopex
fot: Jarosław Galusek
Jarosław Galusek
fot: Jarosław Galusek
Przez ostatnie cztery kwartały spółka zarobiła na czysto niecałe 80 mln zł przy blisko 1,6 mld zł przychodów. Przy obecnej kapitalizacji (1,3 mld zł), wskaźnik cena do zysku wynosi ponad 17. To wprawdzie 70 proc. więcej niż średnia dla spółek z GPW, ale jednocześnie 15 proc. poniżej wartości C/Z dla Famuru — największego w kraju konkurenta Kopeksu. Dyskonto widać również przy większości innych wskaźników, choć najbardziej rzuca się w oczy ogólna wysoka wycena tych firm na GPW.
Podtrzymują ją nadzieje inwestorów związane z bardzo dobrą koniunkturą w branży, którą napędzają wysokie ceny węgla. Gdyby nie to, kursy mogłyby być teoretycznie jeszcze o połowę niższe. I to pomimo że od czerwca zeszłego roku kapitalizacja Famuru spadła o ponad połowę, a Kopeksu — o 70 proc. Spadek wyceny drugiej z firm, nawet gdyby zawiodła oczekiwania rynku co do zyskowności, powinien jednak już wyhamować. Aktywa pomniejszone o zobowiązania dają obecnie 31 zł na akcję, podczas gdy kurs oscyluje wokół 20 zł. Teoretycznie jest to więc obiecująca inwestycja bez ryzyka. W przypadku Famuru proporcje są odwrotne: 1,35 zł i 3,2 zł.
W drugim półroczu Kopex ma wreszcie zarobić na dużych kontraktach eksportowych na rynku australijskim i chińskim. W tym drugim przypadku chodzi m.in. o dostawy dla zrzeszenia węglowego Shenhua-Ningxia sprzętu o wartości ponad 80 mln USD w ramach konsorcjum z Famurem. Co ważne, problemem Kopeksu nie jest wciąż niski kurs dolara, który wielu eksporterom radykalnie tnie marże umów wynegocjowanych przed kilkoma czy kilkunastoma miesiącami. Kopex zabezpiecza bowiem kontrakty po kursie z kwartału, w którym zawarł umowę.
Zyskuje do tego na tańszych, niż zakładał zakupach wielu komponentów (np. stali, elektroniki, łożysk) w strefie dolarowej. Jeśli jednak dolar będzie się nadal szybko umacniał, skończy się źródło dodatkowego zarobku. O cięciu marż nie byłoby mowy, bo wtedy dolary od klienta Kopex sprzedałby po wyższym kursie na wolnym rynku, rezygnując z wykorzystania zabezpieczeń walutowych.
Atutem Kopeksu są niewątpliwie spore możliwości inwestycyjne (obecnie stara się całkowicie przejąć giełdowy ZEG) oraz kapitał obrotowy, który pozwala startować w dużych przetargach na całym świecie. Jego wskaźnik ogólnego zadłużenia wynosi po drugim kwartale 23,9 proc., podczas gdy dla Famuru — blisko dwa razy więcej. Choć to i tak nie jest wysoka wartość, Kopex ma zdecydowanie większe możliwości działania. Poza wyższą zdolnością kredytową i niższymi kosztami obsługi długu ma w kasie ponad 100 mln zł gotówki, czyli dwa razy więcej niż konkurent.
Czytaj też:
Prezes Kopeksu: Przyglądają się nam amerykańskie fundusze