Beskidy: zaczynają się przeglądy techniczne kolei linowych

fot: Maciej Dorosiński

Kolej linowo-terenowa na Żar w Międzybrodziu Żywieckim jest już po przeglądzie

fot: Maciej Dorosiński

Rozpoczyna się czas wiosennych przeglądów technicznych kolei linowych w Beskidach. Od poniedziałku, 26 marca, turyści nie wjadą już wagonikami na Żar w Międzybrodziu Żywieckim. Przeglądy pozostałych kolei planowane są na kwiecień - podali gestorzy kolejek.

Przegląd techniczny kolei linowo-terenowej na Żar potrwa niespełna tydzień. Wagoniki, które niegdyś służyły turystom na Gubałówce, ruszą 31 marca.

W poniedziałek miał się rozpocząć przegląd wyciągu na Czantorię. Ze względu na utrzymującą się zimową aurę został przesunięty na czas po świętach. Gestorzy kolejki zastrzegli, że termin unieruchomienia może zostać przyspieszony, jeśli zmieni się pogoda.

Tuż po świętach ruszy przegląd gondolowej kolei linowej na Szyndzielnię w Bielsku-Białej. Potrwa do 14 kwietnia. W drugiej połowie tego miesiąca konserwatorzy zajmą się drugim bielskim wyciągiem - "kanapą" na Dębowiec.

Na razie nie ma terminu dotyczącego wyciągu na Skrzyczne w Szczyrku. Stanie się to jednak już po świętach. Trasy narciarskie na tej górze są bardzo popularne, a warunki na nich wciąż dobre.

Podczas przeglądów konserwatorzy sprawdzą stan części ruchomych kolejek, gondoli lub krzesełek, a także łożysk i podpór. Prześwietlą liny nośne i wymienią zużyte części.

W Beskidach, pomimo kalendarzowej wiosny, zima trzyma się mocno. W wyższych rejonach gór leży nawet do kilkudziesięciu centymetrów śniegu, a nocami temperatura spada kilka stopni poniżej zera. Na północnych stokach Babiej Góry obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.