Beskidy: kończą się jesienne przeglądy kolei linowych

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wjazd na Czantorię (trasa długości ponad 1600 m) trwa 8 minut

fot: Andrzej Bęben/ARC

Turyści mogą już wyjechać wyciągiem kanapowym na Czantorię w Ustroniu i wagonikami na Żar w Międzybrodziu Bialskim - poinformowali we wtorek (22 listopada) właściciele kolejek. Od soboty skorzystać będzie można także z wyciągu na Dębowiec w Bielsku-Białej. Tydzień później ruszy kolej linowa na Skrzyczne w Szczyrku.

Turyści nie wyjadą natomiast na Szyndzielnię w Bielsku-Białej koleją gondolową, która jest gruntownie modernizowana. Największa atrakcja turystyczna miasta zostanie udostępniona turystom najpóźniej pod koniec stycznia.

Podczas przeglądów konserwatorzy sprawdzają stan części ruchomych kolejek, gondoli lub krzesełek, a także łożysk i podpór. Prześwietlają też liny nośne i wymieniają zużyte części.

We wtorek w Beskidach było słonecznie, a w Bielsku-Białej termometry wskazywały 17 st. C. Ratownicy grupy beskidzkiej GOPR poinformowali, że turystom w górach przeszkadzał jednak silny wiatr. Szlaki, po wcześniejszych opadach, są mokre i śliskie. Pomimo tego sporo osób wybrało się na pieszą wędrówkę, by podziwiać górskie krajobrazy.

Gondolowa kolej na Szyndzielnię powstała w 1953 r. i jest jedyną tego typu atrakcją w Beskidzie Śląskim. Trasa wyciągu krzesełkowego na Czantorię liczy 1640 m, natomiast dwuodcinkowego na Skrzyczne - 1257 m. Na Żarze długość trasy liczy ponad kilometr. Wagoniki, które niegdyś wywoziły turystów na Gubałówkę, pokonają ją w niespełna 6 minut.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.