O dobre przygotowanie młodej kadry do górniczego fachu spółki będą musiały postarać się same

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Na zawodowy tok kształcenia decyduje się co roku ponad połowa gimnazjalistów

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Wszystko wskazuje na to, że nasze szkoły ostatecznie rezygnują z kształcenia przyszłych górników. W dzisiejszych czasach to się już zwyczajnie nie opłaca, a poza tym zainteresowanie tą profesją z roku na rok maleje – tak tłumaczyli nam dyrektorzy szkół, do których telefonowaliśmy z zapytaniem o efekty tegorocznej rekrutacji. Jedyne, co powoduje, że górnictwo wciąż przyciąga młodych ludzi, to stypendia, które fundują węglowe spółki, i gwarancja zatrudnienia w państwowej firmie.

W Zespole Szkół Ogólnokształcących w Pawłowicach nie otwarto w tym roku szkolnym ani jednej klasy typowo górniczej. Jak tłumaczy Anna Józwik, wicedyrektorka szkoły, nie było zainteresowania takimi kierunkami jak np. technik eksploatacji podziemnej. Ostatnich sześciu uczniów kształci się w tej specjalności w klasie piątej. Dużym zainteresowaniem cieszyły się za to zawody elektryka, mechanika czy elektromechanika. I to właśnie uczniowie tych klas ubiegać się będą o stypendia, które w kolejnych latach być może ufunduje Jastrzębska Spółka Węglowa. Przynajmniej wszyscy mają taką nadzieję.

– Liczbę uczniów, którzy wybrali tę drogę do pracy w górnictwie, oceniałabym nawet na ponad stu – zaznacza Anna Józwik.

Mogą oni liczyć na praktyki zawodowe w kopalni Pniówek, które dobrze przygotują ich do pracy
w kopalni.

W wodzisławskim Centrum Kształcenia Ustawicznego klas górniczych też już nie ma. Jak tłumaczy Ewelina Limanowska, dyrektorka CKU, kandydatów na typowo górnicze kierunki brakuje.

– Jedynie przejęliśmy klasę II ze zlikwidowanej szkoły w Radlinie. W sumie czternastu uczniów będzie pobierać naukę w zawodzie górnik eksploatacji podziemnej w szkole branżowej – wyjaśnia.

Poza tym w klasach pierwszych uczyć się będą m.in. przyszli mechatronicy i mechanicy. Oni po zakończeniu edukacji będą mieli możliwość podjęcia pracy w górnictwie. Wielu liczy na stypendia Polskiej Grupy Górniczej i praktyki zawodowe w ruchach kopalni ROW w trzeciej klasie. Szkoła zabezpieczyła dla nich bazę naukową w postaci sztolni. A zatem każdy, komu zamarzy się praca w górnictwie, będzie mógł te plany spełnić.

Znany z organizacji górniczej olimpiady Powiatowy Zespół Szkół w Bieruniu również w nowym roku szkolnym nie uruchomił klas górniczych. W trzech klasach pierwszych naukę pobierać będą przyszli mechanicy i elektrycy.

– W szkole branżowej kształcenie przebiegać będzie w sześciu zawodach. Uczniowie zainteresowani pracą w kopalni mogą starać się o stypendium Polskiej Grupy Górniczej, choć nie w pierwszej klasie. Nasza współpraca z ruchem Piast kopalni Piast-Ziemowit wciąż układa się bardzo dobrze, nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby nasi absolwenci zasilili w przyszłości górnicze załogi – zapewnia Teresa Horst, dyrektorka ZSP w Bieruniu.

Na otwarcie górniczych klas pierwszych nie zdecydowała się dyrekcja Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku.

– Nie było takiego zainteresowania. Owszem, będziemy kształcić w zawodach okołogórniczych, chodzi o robotykę, automatykę czy mechanikę. Jeśli tegoroczni pierwszoklasiści za dwa lata zdecydują się na praktyki w kopalniach, to postaramy się o ich zorganizowanie. Dużo zależeć będzie od tego, czy JSW lub PGG zdecydują się na stypendia. Uczniowie na to liczą – podkreśla Małgorzata Kunka, wicedyrektorka ZST w Rybniku.

Dodajmy, że już w grudniu br. szkoła otworzy Branżowe Centrum Umiejętności Górniczych. Projekt został przygotowany przez pracowników Centrum Edukacji i Kultury Urzędu Miasta i Zespołu Szkół Technicznych. Do współpracy zaproszono partnerów wyłonionych w konkursie otwartym i są nimi: Jastrzębska Spółka Węglowa, Główny Instytut Górnictwa oraz Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa.

Niestety, złe wieści dotarły do nas z województwa lubelskiego. Tam również, wbrew wcześniejszym planom, nie otwarto w tym roku ani jednej klasy ze specjalnością górniczą.

– Zamieszanie wokół planów dalszego funkcjonowania kopalni Bogdanka zrobiło swoje. Jedyne, co możemy zaoferować młodym ludziom, to pozaszkolne kształcenie w zakresie kwalifikacji GIW.02 – eksploatacja podziemna złóż oraz GIW.09 – organizacja i prowadzenie eksploatacji podziemnej złóż. Młodzież zaś kształcimy w zawodach: elektryk, mechanik, technik spawalnictwa, a także w kierunku technik urządzeń i systemów energetyki odnawialnej – wylicza Maria Jarmuł-Snopek, dyrektorka Zespołu Szkół Górniczych w Łęcznej.

– Bardzo nam przykro, że po szkole typowo górniczej pozostał nam jedynie sztandar – dodaje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.