Beata Szydło: górnicy zostali oszukani
fot: Kajetan Berezowski
To nie pierwsza i nie ostatnia wizyta kandydatki PiS w górniczym Śląsku
fot: Kajetan Berezowski
Złamane styczniowe porozumienie ze związkami zawodowymi dotyczące m.in. programu naprawczego Kompanii Węglowej to symbol roku działalności Ewy Kopacz i jej rządu - przekonywała w środę (30 września) w Bytomiu Beata Szydło, kandydatka PiS na urząd premiera.
- Jestem w miejscu, w którym powinna dziś znaleźć się Ewa Kopacz. Przypomnę, że 17 stycznia podpisane zostało porozumienie ze związkami zawodowymi, które miało gwarantować wprowadzenie planu naprawczego w kopalniach Kompani Węglowej i doprowadzić do tego, żeby te kopalnie mogły dalej funkcjonować, a górnicy mogli spokojnie myśleć o dalszej pracy w tych zakładach. Miała powstać nowa Kompania Węglowa. Upłynęło prawie 9 miesięcy i nie zrobiono niczego - tymi słowami rozpoczęła swoje spotkanie z pracownikami kopalni Bobrek w Bytomiu Beata Szydło.
Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na stanowisko premiera stwierdziła podczas konferencji prasowej przed kopalnią Bobrek, że "dziś mija termin realizacji porozumienia i już wiemy, że nie zostanie ono dotrzymane".
- Ewa Kopacz mówiła, że dla niej słowo jest droższe od pieniędzy i słowa dotrzyma. Słowa nie dotrzymała, umowa została złamana, porozumienie nie zostało dotrzymane, górnicy zostali oszukani. Nie po raz pierwszy mieszkańcy Śląska muszą z goryczą powiedzieć, że zostali oszukani przez rządzących, przez Platformę.
Posłanka przywołała także słowa Donalda Tuska z okresu, gdy pełnił on funkcję szefa rządu.
- Mówił o tym, że nie można doprowadzić do tego, aby kopalnie były likwidowane, że trzeba mówić o rozwoju polskiego górnictwa. Tymczasem nie zrobiono niczego.
Beata Szydło odniosła się także do premier rządu PO-PSL:
- Dziś Ewa Kopacz urządzi show w Warszawie, na którym będzie chwaliła się rokiem swojej działalności. Tym, co zrobił rząd w czasie tego roku. Rok temu na Politechnice Warszawskiej wygłaszała swoje tezy, program rządzenia, który zamierzała realizować. Dużo słów, dużo obietnic. Dziś, po roku, jej miejsce jest tutaj (przy kopalni Bobrek - przyp. red.), bo ta złamana umowa, niedotrzymane słowo, jest symbolem tego roku działalności Ewy Kopacz i jej rządu.
Powstanie Nowej Kompanii Węglowej (NKW) i przeniesienie do niej części aktywów dotychczasowej Kompanii zakłada rządowy plan naprawczy dla górnictwa wdrażany wobec narastających problemów finansowych tej spółki. Spółka miałaby zostać utworzona na bazie 11 kopalń znajdujących się dotychczas w strukturach KW i kilku innych zakładów spółki.
W ub. tygodniu, w czwartek resort skarbu podał, że NKW powstanie w kształcie kapitałowym, który nie będzie zakwestionowany przez Komisję Europejską. Podkreślono, że prace nad nadaniem jej tego kształtu wymagają więcej czasu, więc powstanie ona po 30 września. Styczniowe porozumienie rządu ze związkowcami zakładało, że proces ten zostanie zakończony do 30 września.
W poniedziałek w Katowicach Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy (strona styczniowych porozumień z rządem) zarzucił rządowi, że nie realizuje styczniowego porozumienia i ogłosił odwieszenie czynnej akcji protestacyjnej w branży. Związkowcy zapowiedzieli gotowość strajkową w kopalniach od 1 października i demonstracje w kolejnych dniach.