Baśka bez pracy żyć nie mogła...

fot: Kajetan Berezowski

Dr hab. inż. Stefan Gierlotka doczekał się drugiego wydania swojej „Historii górnictwa”

fot: Kajetan Berezowski

Kto wie, że ostatni koń w polskim górnictwie wyjechał na powierzchnię w 2002 r.? Klacz Baśka pracowała w kopalni Wieliczka jeszcze po zakończeniu wydobycia. Na dole spędziła 13 lat.

- Naciski organizacji zajmujących się ochroną zwierząt spowodowały, że podjęto decyzję o wyprowadzeniu Baśki na powierzchnię. Dwa tygodnie później padła - opowiada dr hab. inż Stefan Gierlotka, były górnik, pracownik kopalni Wujek. Zagadnieniom transportu w kopalniach poświęcił on jeden z rozdziałów swojej książki „Historia górnictwa”.

Na Górnym Śląsku po raz pierwszy użyto koni w transporcie podziemnym z inicjatywy przedsiębiorcy górniczego Salomona Isaaca w 1803 r. Prym pod tym względem wiodła kopalnia Królowa Luiza w Zabrzu.

- Konie były traktowane przez górników z szacunkiem. Żeby mogły zregenerować siły, urządzano im przestronne stajnie na podszybiu i dobrze karmiono. Wyrobisko przeznaczone na stajnię miało odpowiednią wentylację i odwodnienie spągu. Było murowane, a ściany najczęściej wykładano płytkami. Obok stajni znajdowało się pomieszczenie do magazynowania słomy i siana. Wodę dla nich zwożono w cysternach. Każdemu koniowi zakładano szychtownicę, w której zaznaczano jego dniówki i należną mu wolną od pracy niedzielę. Konie też regularnie badano. Zwłaszcza w okresie międzywojennym przepisy górnicze były pod tym względem bardzo rygorystyczne - opowiada Gierlotka.

Ciekawostką niech będzie fakt, że znany inżynier górniczy, Witold Budryk, w swej książce „Wentylacja kopalń” wydanej w 1951 r. podaje dokładne wytyczne do obliczania ilości zapotrzebowania na powietrze w wyrobiskach podziemnych z uwzględnieniem zatrudnionych na dole koni.

- Kiedy rozpoczynałem pracę w Wujku w latach 70., na własne oczy mogłem jeszcze oglądać nieczynną stajnię dla koni, zorganizowaną na poziomie 300. Nie powiem, żeby wówczas specjalnie dbano o porządek, ale akurat stajnia była czyściutka, choć już bez swego lokatora. Konie w kopalniach zawsze bardzo dobrze traktowano. Z Baśką z Wieliczki było zresztą podobnie. Do końca miała swojego weterynarza - wspomina historyk polskiego górnictwa.

Z początkiem ub. stulecia koni w kopalniach Górnego Śląska przybywało. W kopalni Matylda w Lipinach, w 1909 r. było aż 17 stajni dołowych. We wszystkich polskich zakładach górniczych naliczono w 1929 r. 741 koni. Używano ich nie tylko do ciągnięcia wagonów z urobkiem, ale również do transportu urobku szybem.

- Jak podają stare kroniki, do wyciągnięcia 26 t węgla szybem o głębokości 40 m podczas 12-godzinnej dniówki wystarczył kierat obsługiwany przez jedno zwierzę. Natomiast kieratem dwukonnym wyciągano na powierzchnię 44 t urobku. Z napędu kieratowego zrezygnowano całkowicie w kopalniach z końcem XIX w. gdy rozwinął się napęd parowy. Z czasem w ogóle pracę koni wyparły maszyny, czyli lokomotywy. W 1962 r. wycofano ostatniego konia z kopalni Wieczorek. Okazało się, że był on również ostatnim koniem pracującym w polskim górnictwie węgla kamiennego. Co ciekawe, w angielskim górnictwie węglowym konie pracowały kilka lat dłużej - podsumowuje dr hab. inż. Stefan Gierlotka.

Drugie wydanie „Historii górnictwa” ma ukazać się jesienią br. z okazji 125-lecia Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa. Patronat nad wydawnictwem objęli Józef Dubiński, prezes zarządu SITG, oraz Adam Mirek, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Koksownia Bytom rozpoczyna wielką transformację

Koksownia Bytom intensywnie pracuje nad wdrożeniem nowych standardów ekologicznych. Inwestycja w system urządzeń do przerzutu gazu sprawi, że mieszkańcy będą widzieć wyłącznie białe chmury. Zakład czeka potężna transformacja.

Książka na wakacje: „Moi przyjaciele”. O pewnym obrazie z widokiem na molo

To książka w sam raz na nadchodzące wakacje, gdy większości z nas kojarzą się one wyłącznie z morzem. Chociaż jednak nie. To książka dobra na każdą porę roku, bo zawsze jest dobrze przeczytać o ponadczasowej przyjaźni, takiej na dobre i na złe. Fredrik Backman, autor książki „Moi przyjaciele”, zaprasza na wędrówkę śladami losów czwórki przyjaciół z nie zawsze szczęśliwym zakończeniem.

MUSZLOWNIK 2026 KZM 25

Punkowe granie w górniczym parku. Oto Muszlownik Murcki Festiwal na zdjęciach!

Za nami XV Muszlownik Murcki Festiwal, czyli wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz kulturalny dzielnicy. Byliśmy tam i my - z aparatem!

KWK Wujek Industriada 2026 KZM

Kopalnia Wujek. Spacer w cieniu szybów

To był niepowtarzalny spacer po terenie kopalni Wujek, na który zaprosiło Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w ramach tegorocznej Industriady. Polecamy świetne zdjęcia z tego wydarzenia!