Pisaliśmy 30 lat temu: Wiemy, czym jest węgiel dla polskiego przemysłu, wiemy, ile trudu i odwagi wymaga, by ten węgiel wydobyć

1732866269 tg26

fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Okładka „Górniczej” z 1 grudnia 1994 r.

fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Przez cały 2024 rok świętujemy 30-lecie założenia „Trybuny Górniczej”. Naszym Czytelnikom przypominamy najciekawsze fragmenty tekstów, które w tygodniku ukazywały się dokładnie 30 lat temu. Zapraszamy do lektury!

1 grudnia 1994 r. ukazał się 26. numer „Trybuny Górniczej”. To było szczególne wydanie gazety, które ukazało się tuż przed Barbórką. Nie zabrakło w nim życzeń od przedstawicieli rządu i samorządów, biskupów, ciekawych rozmów, reportaży, komentarzy, a także informacji o obchodach barbórkowych w poszczególnych spółkach i kopalniach. W czołówkowym tekście „Uśmiech powszedniego dnia” opowiedzieliśmy historię 80-letniego Konrada Biedronia, górnika, hodowcy gołębi z Kamienia Brzozowice. Pracował w „Andaluzji”, tam, gdzie jego ojciec Franciszek. „Skąd wyjechał po raz ostatni 28 lat wcześniej na zasłużoną emeryturę” – pisaliśmy.

W tekście „Marszałek Struzik w cywilu” informowaliśmy o pobycie marszałka Senatu Adama Struzika na Śląsku. „Kiedy przyjechał na Śląsk, przede wszystkim poprosił o spotkanie z ratownikami górniczymi z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego i ze stacji okręgowych. Później w kopalni Makoszowy zjechał pod ziemię, doszedł – również na czworakach – do ściany i posmakował górniczej roboty” – pisaliśmy.

„Nasz kościół, nasza patronka” – taki tytuł miał tekst o kościele pw. św. Barbary w Giszowcu. Jego budowa trwała 10 lat, w październiku 1994 r. kościół został poświęcony. „Większość mieszkańców tego osiedla – niezwykle urokliwego, bo jest tutaj 330 domków o 40 wzorach architektonicznych wybudowanych przez spółkę Giesche na początku XX wieku – pracuje na pobliskich kopalniach Wieczorek i Staszic. Stąd też, gdy przyszło wybierać nazwę kościoła, zdecydowano się właśnie na patronkę górników – św. Barbarę. Tym bardziej, że na 40 kościołów, które znajdują się w Katowicach, ani jeden nie jest pod jej wezwaniem” – opisywaliśmy.

„Od koni do ciesiołki” – to z kolei rozmowa z Pawłem Kosickim, cieślą górniczym kopalni Piast. Miał pracować w Fiacie, ale pomylił przystanek koło FSM i wysiadł przed Piastem. „Bodaj los zrządził, że trafiłem zrazu na niebywale zacnego, porządnego człowieka, czyli instruktora – Alfreda Warkocza. Temu chłopu zawdzięczam wszystko, co dziś umiem. Od 10 lat sam przyuczam nowo przyjętych, więc tym bardziej potrafię docenić własnego mistrza” – mówił nasz rozmówca.

Dziennikarze „Trybuny Górniczej” odwiedzili przed Barbórką Nadwiślańską Spółkę Węglową. „Nadwiślańska to osiem kopalń, w tym trzy największe pod względem zatrudnienia, zarówno w Europie, jak i w świecie: Ziemowit, Piast, Czeczott. Zdolności wydobywcze całego kompleksu sięgają 30 proc. ogólnej ilości węgla energetycznego uzyskiwanego z polskich kopalń. Sprzedaż w ubiegłym roku wyniosła 25,200 mln t. Spółka zatrudnia 48 544 ludzi” – wyliczaliśmy.

W barbórkowym numerze ukazał się też wywiad z prof. Grzegorzem Kołodką, wicepremierem i ministrem finansów. W tekście zatytułowanym „Przejść restrukturyzacyjny czyściec” minister mówił: „Państwo nie może pozbyć się obowiązku zarządzania majątkiem, którego jest właścicielem. Nieprawdą jest lansowana teza, że Śląsk ze swoim przestarzałym hutnictwem i niezbyt efektywnym górnictwem przestał być krajowi potrzebny. Nie, tak nie jest. Nieprzydatne okazały się tylko przestarzałe struktury zarządzania majątkiem produkcyjnym zgromadzonym na Śląsku i w Zagłębiu”.

„Żyć bez iluzji” – to był tytuł rozmowy z Herbertem Gabrysiem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. „W roku ubiegłym wyeksportowaliśmy nieco ponad 25 mln t węgla. Zaawansowanie tegorocznych wysyłek za granicę wskazuje, że będzie to eksport rzędu 27-28 mln t. Faktem jest, że zainteresowanie polskim węglem stopniowo rośnie, poza tradycyjnymi odbiorcami otwierają się nowe szanse, między innymi w Finlandii oraz na rynkach wschodnich. Trzeba jednak wyraźnie rozgraniczyć popyt na węgiel energetyczny i koksujący. Jeśli idzie o ten pierwszy, to wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku, mimo silnej konkurencji, uda się o 5-6 mln t więcej. Natomiast co się tyczy węgla koksującego, to sprawa jest bardziej skomplikowana, rozstrzygnąć bowiem musimy dylemat – czy sprzedawać go w takiej postaci, w jakiej się go wydobywa, czy też przetworzony jak koks, z zyskiem większym o około 30 proc., a przy tym dać zatrudnienie polskim koksownikom” – tłumaczył minister.

Sporo w tym wydaniu pisaliśmy też o orkiestrze dętej kopalni Centrum-Szombierki, z którą współpracowali soliści Opery Śląskiej. „Repertuar obejmuje klasykę światową i polską, muzykę współczesną, utwory popularne i rozrywkowe oraz aranżacje najbardziej znanych arii operowych i operetkowych” – pisaliśmy. „Połączona w ubiegłym roku orkiestra liczy dziś 50 muzyków i 20 werblistów”.

W 26. numerze „Trybuny Górniczej” przyjrzeliśmy się też koniunkturze na węgiel. Cieszyliśmy się w tekście „Powrót koniunktury”, że po kilku bardzo trudnych latach, dla producentów i eksporterów węgla nadchodzą znowu lepsze czasy. „Ożywienie gospodarcze zbiegło się z uruchomieniem w Europie, zwłaszcza w Niemczech, Portugalii i Finlandii, nowych elektrowni na paliwa konwencjonalne, które na przełomie 1994/1995 roku dadzą przyrost kilku tysięcy MW mocy. To samo zjawisko obserwuje się na Dalekim Wschodzie, głównie w Japonii, Korei Południowej i Tajwanie. Kraje te zdecydowanie zwiększyły zapotrzebowanie na węgiel produkowany w tamtym regionie świata. Równocześnie w wielu państwach, ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne, poważnie zmniejszyła się produkcja energii w hydroelektrowniach. To samo dotyczy siłowni jądrowej” – informowaliśmy. „Wzrost zapotrzebowania ma odniesienie nie tylko do węgla energetycznego, ale i koksującego. Po trwającej kilka lat zapaści ożywił się przemysł stalowy”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.