Barbórka: Nabożnie, oficjalnie, radośnie...

Za sześć dni górnicze święto. Barbórka ma swoje symbole, własny język, ceremoniał i organizacyjną sprawność. Gotowe już scenariusze potwierdzają, że i tegoroczna będzie zwrócona ku tradycji.

Barbórkę świętuje się we wspólnocie. Pierwszym aktem tego rytuału, na ogół przeżywanego z rodzinami, są uroczyste msze św. w kościołach parafialnych, niekiedy w cechowniach. Na te eucharystie przychodzi się, aby podziękować Opatrzności i patronce za opiekę pod ziemią, a także by pomyśleć przez chwilę w skupieniu o tych, którzy odeszli na wieczną szychtę. W podobnej intencji przedstawiciele górniczego środowiska w pełnej mundurowej gali i z pocztami sztandarowymi zgromadzą się w niedzielę, 5 grudnia, w katowickiej Archikatedrze Chrystusa Króla.

Wspólnotowe będzie również oficjalne świętowanie z udziałem pierwszych postaci państwa. Taki wymiar ma mieć zaplanowany na 3 grudnia, uroczysty koncert barbórkowy w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca, współorganizowany przez wszystkie spółki węglowe oraz Wyższy Urząd Górniczy, Centralną Stację Ratownictwa Górniczego i Węglokoks. Temu szczególnemu wydarzeniu patronuje wicepremier Waldemar Pawlak. Jeszcze tego samego dnia swoją uroczystą akademię będzie miała w Teatrze Śląskim Kompania Węglowa. Dzień wcześniej, w tym samym gmachu – Katowicki Holding Węglowy.

Jest wreszcie – zawarowane tylko dla mężczyzn – świętowanie frywolne, przesycone żartem i podlewane piwem. I ono trwa już od początku listopada.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.