Barbara wyzwań się nie boi

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Cenię sobie pracę przy nowoczesnych technologiach – mówi Barbara Gradomska

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Wiadomo, w zakładach górniczych pracują nie tylko mężczyźni. Panie można spotkać na przeróbce, w laboratoriach, są geologami a nawet sztygarami, zjeżdżają też na dół. Wiele z nich w poniedziałek, 4 grudnia, będzie fetować podwójnie – święto górnika oraz własne imieniny. Na portalu netTG.pl Gospodarka – Ludzie przedstawiamy sylwetki Barbar pań, które swój los związały z górnictwem węgla kamiennego.

BARBARA GRADOMSKA, pracuje w ruchu Wujek, KWK Staszic Wujek.

Stacja odmetanowania – to tam pracuje pani Basia – jest bezpośrednio połączona z wentylacją.

– Pracuję na kopalni od 1992 roku, co daje mi 32 lata czystej pracy plus czas spędzony w szkole, co w sumie daje 35 lat doświadczenia. To kawał czasu – mówi kobieta.

Rozpoczęła pracę w zakładzie przeróbki mechanicznej i praktycznie przeszła przez wszystkie stanowiska.

– Pracowałam na urządzeniach, które są potrzebne do przetworzenia węgla do stanu używalności – tłumaczy.

Jej kariera rozpoczęła się po ukończeniu szkoły górniczej zawodowej o profilu przeróbka mechaniczna kopalin stałych. Zaczęła pracę w zakładzie przeróbczym, a następnie wróciła do szkoły, by zdobyć tytuł technika.

– W 2015 roku rozpoczęłam pracę na stacji odmetanowania, na której cały czas kontrolujemy zawartość metanu, który jest odprowadzany ze ściany rurociągami. Odsysamy go z dołu przy pomocy urządzeń, takich jak sprężarki. Następnie metan jest przetwarzany na energię elektryczną przez zakład energetyki cieplnej. Dbamy w ten sposób o środowisko. Jesteśmy eko – zaznacza kobieta. I dodaje: – Trzeba czasami bardzo szybko podejmować decyzje. Więc obłożenie musi być 24 h na dobę. Jest tu pełna elektronika, ale trzeba nad nią czuwać.

– Mój tata zmarł, gdy miałam 9 lat. Pracował na kopalni Śląsk, a wcześniej na KWK Matylda. Mama zawsze mnie utwierdzała w takim przekonaniu, że kopalnia to jest coś fajnego, wartościowego, dającego zabezpieczenie i stabilność pracy – wspomina ze wzruszeniem. – I miałam pomysł, żeby rozpocząć naukę w tym kierunku. Wybrałam zawodówkę, ponieważ oferowała płatne praktyki, co pozwoliło mi zarabiać własne pieniądze. Później ukończyłam technikum w tym samym kierunku.

– W 2015 roku podjęłam decyzję, że już dobrze znam przeróbkę i czas na nowe wyzwania. Zatrudniłam się na stacji, gdzie nadal pracuję – opowiada pani Barbara.

– Na kopalni tworzą się związki. Mój partner pracował też tutaj na Wujku. Sam jest już na zasłużonej emeryturze, a teraz jego syn tu pracuje. Poznaliśmy się, gdy mieliśmy po 16 lat, później nasze drogi się rozeszły, ale po latach znów się spotkaliśmy. Absolutnie nie żałuję, że zdecydowałam się pracować na kopalni. To gwarancja bezpieczeństwa i możliwości rozwoju.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prawica za węglem, reszta sceny politycznej wolałaby OZE – porównaliśmy badania

Nastawienie na elektrownie węglowe jest wciąż bardziej charakterystyczne dla mężczyzn, osób mających wykształcenie zasadnicze zawodowe, rolników, robotników wykwalifikowanych i rencistów

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.