Banki i KGHM zatrzęsły krajowym parkietem
A miało być tak pięknie. W weekend za oceanem politycy doszli do kompromisu w sprawie planu Paulsona, który ma uratować przed \"katastrofą\" amerykański system finansowy. To napawało optymizmem. Sygnałem ostrzegawczym dla europejskich optymistów był jednak rynek izraelski. Na niedzielnej sesji kupujący mieli przewagę tylko przez chwilę. Ostatecznie indeksy izraelskie kończyły dzień na sporych minusach. W poniedziałkowy poranek niepewność wzmogły informacje o problemach kolejnych banków, tym razem m.in. w Europie.
W Warszawie, podobnie jak na innych rynkach, inwestorów parzyły akcje banków. Przewodziła belgijska grupa bankowa Fortis (jej kurs zanurkował przy niewielkich obrotach 15 proc.) i włoska grupa bankowa Unicredit Italiano. Kurs tej drugiej instytucji spadł na GPW ponad 9 proc. Taką samą przecenę akcje banku zanotowały na macierzystej giełdzie w Mediolanie. Tu handel jednak wstrzymano. Niewiele lepiej radziły sobie krajowe instytucje. Kurs kontrolowanego przez Włochów Pekao zanurkował \"tylko\" 4,5 proc. Informacja o możliwym mariażu z węgierskim gigantem OTP niewiele pomogła zaś państwowemu PKO BP.
Z pozostałych spółek na uwagę zasługuje KGHM. Kurs miedziowego giganta od miesięcy nie może znaleźć dna. Przyczyną są taniejące surowce. W poniedziałek akcje KGHM potaniały prawie 12 proc., a wskaźnik C/Z spadł poniżej 3. Na drugim biegunie znalazła się TP. To defensywna spółka, która obok energetycznej branży z reguły lepiej radzi sobie w niepewnych czasach.