Bank Światowy stawia na Polskę

fot: ARC

Za 10 lat trzeba będzie oddać inwestorom ich lokatę powiększoną o oprocentowanie

fot: ARC

International Finance Corporation wraca do finansowania inwestycji nad Wisłą. Proponuje długoterminowe kredyty na projekty rozwojowe - informuje Puls Biznesu.

International Finance Corporation (IFC), będąca częścią grupy Banku Światowego, znów zwraca się w stronę Polski. Organizacja aktywnie działała u nas w latach 1993-2003, zanim napłynął kapitał unijny, zasilając firmy 600 mln USD. Teraz IFC ma dla przedsiębiorców nową ofertę. Będzie współfinansować raczej duże projekty, o wartości powyżej 25 mln USD.

IFC z założenia dostarcza finansowanie prywatnym przedsiębiorstwom, prowadzącym działalność na rynkach wschodzących. W Polsce IFC planuje angażować się zwłaszcza w projekty infrastrukturalne, w tym związane z rozwojem infrastruktury municypalnej, kształtującej przestrzeń miejską.

Instytucja chce także wspierać podmioty działające w sektorach: edukacji, kształcenia prywatnego, ochrony zdrowia, rolnictwa (zwłaszcza przetwórstwa), automotive czy energetyki (w tym odnawialnej).

- Z zasobów finansowych IFC można uzyskać do 35 proc. wartości projektu, a w przypadku nowych przedsięwzięć - do 25 proc. Spłata może być rozłożona na kilka lat - mówi Tomasz Telma, dyrektor IFC na Europę Środkową i Wschodnią.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.