Babski comber i piwne rekordy czyli sportowcy na Barbórkach

Znani i lubiani sportowcy, reprezentujący w poprzedniej epoce kluby górnicze, nie unikali kontaktów z załogami kopalń, które dawały im wikt i opierunek. Idealną okazją do integracji były barbórkowe imprezy, w trakcie których górnicy i gwiazdy sportu hucznie się bawili, racząc się obficie złocistym płynem.


Nasz jedyny mistrz świata w boksie amatorskim – Henryk Średnicki – słynął także z tego, że lubił się zabawić w dobrym towarzystwie i „za kołnierz” nie wylewał. A że w swojej karierze ligowej reprezentował wyłącznie górnicze drużyny, więc okazji do barbórkowych szaleństw miał bez liku.


Średnicki robił za kelnera


– Gdy walczyłem w barwach Górnika Sosnowiec, wraz z kolegami trafiłem na babski comber (odpowiednik karczmy piwnej dla kobiet – red.) – wspomina Średnicki. – Razem z innymi bokserami robiłem za kelnera, podawałem paniom piwo. Naprawdę jest co wspominać. Oj, działo się tam, działo... Prawdziwą karczmę piwną zaliczyłem w kopalni „Wieczorek”, gdzie bawiłem się wspólnie z kabaretem „Rak”. Poznałem wtedy wspaniałych ludzi – dodaje Średnicki, który za każdym razem przypomina, że nigdy nie zdradził górniczych barw.


Uczestnikami Barbórek bardzo często byli piłkarze Górnika Zabrze, którzy w swoich najlepszych latach seryjnie zdobywali mistrzostwo Polski. A ich kibice, wywodzący się głównie z górniczej braci, chcieli koniecznie gościć u siebie Włodka Lubańskiego i jego słynnych kolegów.


Nie tylko piętnastego


– Najczęściej byliśmy zapraszani do siedziby Zabrzańskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego – opowiada nam Lubański. – Na takich imprezach budowało się atmosferę wspólnie z górnikami, którzy mogli z nami porozmawiać, poznać nas bliżej. A nie chodziło przecież o to, by nas oglądali wyłącznie piętnastego, gdy meldowaliśmy się na kopalni po wypłatę. Była świetna zabawa, zawodnicy i górnicy bawili się razem przy stole, jak również na parkiecie. Naprawdę było dużo tańca – śmieje się Lubański, który mieszka teraz w Belgii, ale bardzo często odwiedza rodzinny Śląsk.


Kolega boiskowy pana Włodka – Stanisław Oślizło – zaznacza, że na Barbórkach obowiązkowo meldowały się górnicze szychy, które błyszczały nawet w towarzystwie piłkarskich gwiazd Górnika. Swoje stałe miejsce na takich imprezach miał Jan Mitręga, długoletni minister górnictwa i energetyki, który był wiernym kibicem zabrzańskiej drużyny. Obok niego zasiadał twórca potęgi Górnika, jego prezes Eryk Wyra, także mocno związany z resortem górnictwa.


Cierpki smak szkockiego piwa


– Oni zapraszali nas do jednej z zabrzańskich restauracji, która teraz nazywa się „Gościniec”. Atmosfera była przesympatyczna, w trakcie tych barbórkowych zabaw można było dobrze zjeść i – przede wszystkim – napić się dobrego piwa. Nikt sobie nie żałował... Na kufel jasnego z pianką zapraszały nas przed Barbórką także te kopalnie, w których byliśmy prowadzeni na etatach. Ja miałem etat w „Makoszowach”, później prowadziła mnie kopalnia „Szczygłowice”. Górnicy nie mieli do nas żadnych pretensji, że mamy dniówki dołowe, a nie zjeżdżamy do kopalni. Dawaliśmy im w zamian radość, gdy przychodzili na stadion – wspomina Oślizło, były kapitan Górnika i jego żywa legenda.


Pan Staszek przypomina sobie, że jedną z Barbórek zespół spędził w Szkocji, gdzie Górnik rozgrywał mecze towarzyskie. Piwo w szkockim pubie, którym zabrzanie postanowili uczcić górnicze święto, nie smakowało im jednak tak, jak krajowe...


Jan Furtok przez 9 lat reprezentował katowicką „Gieksę”, ale ani razu nie uczestniczył w imprezie barbórkowej. Zjechał za to na wycieczkę do kopalni „Piast” razem z kolegami z reprezentacji Polski, która przebywała na zgrupowaniu w Paprocanach koło Tychów.


– Ja pochodzę z typowo górniczej rodziny, czterech braci i dwóch szwagrów pracowało bądź też pracuje w kopalni. Barbórka to dla mnie okazja do spotkań rodzinnych i wówczas mam okazję posłuchać fajnych opowieści o górniczej pracy – przyznaje Furtok, który pełni teraz funkcję doradcy zarządu GKS Katowice.


Bosek pod wrażeniem


Karczmy piwne organizowane z okazji Dnia Górnika bardzo przypadły do gustu Ryszardowi Boskowi, wspaniałemu siatkarzowi Płomienia Sosnowiec, który z reprezentacją Polski zdobył złoty medal mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich.


– Mnie, chłopakowi z Radzymina, imprezy górnicze organizowane w hali Płomienia bardzo się podobały. Nad wszystkim czuwał mistrz ceremonii, który decydował o tym, kiedy mogliśmy pić piwo, a kiedy śpiewać na cały głos. Ja nie byłem piwoszem, więc piwne rekordy bili inni. Imponowali mi górnicy ubrani w galowe mundury, którzy prezentowali piękne szable. A przy okazji oglądałem pasowanie na górnika, co także robiło wrażenie – wzdycha z zachwytu na wspomnienie dawnych Barbórek pan Ryszard, który jest teraz dyrektorem sportowym Tytana AZS Częstochowa.


W Sosnowcu wielką karierę zaczynał także Jan Urban – piłkarz, który ani w Zagłębiu, ani też w Górniku Zabrze na Barbórkach specjalnie nie poszalał.


– Nawet nie wiem, dlaczego mnie na te imprezy nie zapraszano. Może dlatego, że na początku grudnia piłkarze ligowi byli już na urlopach. Nie było wtedy podgrzewanych boisk, więc rozgrywki jesienne kończyliśmy wcześniej. Ale teraz chyba zaliczę pierwszą Barbórkę w życiu. Dostałem bowiem zaproszenie w rodzinnym Jaworznie od górniczej „Solidarności”. Szykuje się fajna Barbórka z prawdziwymi górnikami – cieszy się Urban, który w roli trenera prowadzi teraz bytomską Polonię.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Scorpions i wielki rekord. PreZero Arena Gliwice świętuje 3 miliony odwiedzających

PreZero Arena Gliwice powitała swojego trzymilionowego gościa – poinformowali zarządzający halą. Stało się to w czwartek, 23 lipca 2026 r., podczas koncertu hard rockowej grupy Scorpions.

Bił rekordy w drążeniu przodków, napisał list do braci górniczej. Władza bezlitośnie go wykorzystała

- Zwykłem określać go mianem „pierwszego socjalistycznego świętego”. W rzeczywistości Wincenty Pstrowski był postacią tragiczną, produktem tzw. epoki przodowników pracy – wskazuje dr Adam Frużyński, historyk górnictwa.

Kiełbasa, musztarda i kromka chleba za "Bóg zapłać" do muzyki górniczej orkiestry. Pamiętasz te festyny?

Na 22 lipca w restauracjach osiedlowych pojawiało się też piwo, o którym w zwyczajne dni można było jedynie pomarzyć. Władze Polski Ludowej starały się, aby zaopatrzenie dla ludu pracującego miast i wsi było w tak ważne święto lepsze.

URZADY SWIETOCHLOWICE KZM 3

Miasto węgla, ratuszy i górniczych witraży

W Świętochłowicach ostatnią kopalnię – ruch Polska (wcześniej kopalnia Deutschland) zamknięto 30 listopada 2000 roku. Mimo to w mieście nie brakuje górniczych akcentów. Najpiękniejsze są w dwóch z trzech, a w zasadzie czterech miejskich ratuszy. To zjawiskowe witraże autorstwa dawnych mistrzów Stanisława Ligonia i Ferdinanda Mullera z Ouedlinburga. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tych miejsc autorstwa red. Katarzyny Zaremby-Majcher.