Azoty: inwestycja w kopalnię w Senegalu była nieopłacalna

fot: PDH Polska

Raport nie pozostawia wątpliwości, prokuratura bada sprawę

fot: PDH Polska

Działalność spółki w Afryce była nieopłacalna - uważa zarząd Zakładów Chemicznych Police należących do Grupy Azoty. W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej domaga się od prokuratury zintensyfikowała działań w sprawie śledztw dotyczących inwestycji zachodniopomorskiej spółki w kopalnię w Senegalu.

Przedstawiciele zarządu dowodzą, że inwestycja w kopalnię fosforytów w Senegalu była nieopłacalna i dlatego spółka podjęła decyzję o wycofaniu się z przedsięwzięcia. Twierdzą, że transakcja przeprowadzona została bez należytej staranności i na postawie nierzetelnych danych. Niewłaściwie - jak uważa zarząd - wyliczono np. koszty transportu z kopalni do portu, nakładów inwestycyjnych gwarantujących zasilanie w energię elektryczną, czy trudnych warunków geologicznych, które znacząco zwiększyło koszty wydobycia, zaraziło firmę na kary za dewastację środowiska.

Ponadto - jak czytamy w dokumencie podpisanym m.in przez Wojciecha Wardackiego, prezesa całej Grupy Azoty - "zasoby (jednego z dwóch złóż - PAP), czyli Lam-Lam, szacowane z początku na 80 mln t fosforanów, zostały już wyczerpane!!!"

W oświadczeniu obecny zarząd GA Police uznał, że przeprowadzenie transakcji "może świadczyć o nienależytej staranności, a nawet o działaniu na szkodę spółki z podejrzeniem popełnienia przestępstwa". "Nieprawidłowości związane z inwestycją w Senegalu miały istotny negatywny wpływ na sytuację ekonomiczno-finansową GA Police, a także noszą znamiona oszustwa na jej szkodę" - podkreśla zarząd.

"Proces uwzględniania w sprawozdaniach finansowych, zidentyfikowanych w latach 2016-2018 korekt, niekwestionowanych przez biegłych rewidentów Spółki, wynikających z rzetelnej wyceny aktywów projektu senegalskiego oraz wyceny ryzyk związanych z ich finansowaniem bardzo negatywnie wpłynął na sytuację finansową Grupy Kapitałowej. Kapitały własne GK zostały zmniejszone o 319 mln zł, co stanowi aż 27 proc. tej pozycji".

W sierpniu 2013 r. Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police poinformowały o podpisaniu umowy zakupu 55 proc. akcji African Investment Group za 29,75 mln dol. Przedsięwzięcie miało uniezależnić Police od importu tego surowca, a przede wszystkim znacząco obniżyć koszty produkcji nawozów. Miał to być też pierwszy krok do budowy pozycji w Afryce.

W lutym 2017 r. nowy zarząd spółki, na podstawie danych z 2015 r. podjął uchwałę w sprawie dokonania korekty wartości aktywów. Sprawę afrykańskiej inwestycji zaczęły także badać służby. Doszło do zatrzymania byłych szefów chemicznej spółki. Prokurator zarzucił wyrządzenie African Investment Group (spółka zależna od Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police) szkody majątkowej wielkich rozmiarów w wysokości ponad 22,2 mln zł.

Jednak sądy (najpierw rejonowy, później okręgowy po zażaleniu) uznały, że nie ma potrzeby aresztu, "dowody nie pozwalają obecnie na przyjęcie, iż zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanych zarzuconych im czynów". Jak tłumaczyli przedstawiciele sądu, skutkuje to niemożnością zastosowania wobec podejrzanych jakichkolwiek środków zapobiegawczych.

Zarząd w oświadczeniu domaga się od prokuratury "zintensyfikowała działań w sprawie śledztw" dotyczących inwestycji zachodniopomorskiej spółki w kopalnię w Senegalu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.