Autostrady: Ekokraksy na trzech tysiącach kilometrów
Ekologia — to słowo spędza sen z powiek drogowcom. Dlatego czekają na nowelizację polskiej ustawy środowiskowej, która lada dzień ma trafić do drugiego czytania w Sejmie. Ale nie z założonymi rękami - napisał poniedziałkowy \"Puls Biznesu\".
— Mamy nadzieję, że ustawa o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska i o ocenach oddziaływania na środowisko zostanie przyjęta we wrześniu, ale już wykorzystujemy możliwości działania określone w wytycznych resortu rozwoju regionalnego i przygotowujemy raport do ponownej oceny oddziaływania na środowisko — twierdzi Magdalena Jaworska, zastępca szefa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
Jakie są różnice w prawie? Polskie przewiduje wykonanie jednej analizy środowiskowej, unijne — dwóch. Kolejna sprawa to konieczność przedstawienia alternatywnych wariantów przebiegu tras, zwłaszcza na tych odcinkach, na których mogą wystąpić kolizje środowiskowe.
Przyrodnicze kolizje
Sprawa jest poważna, bo sama GDDKiA szacuje, że ekokolizje mogą wystąpić aż na 3 tys. km dróg, czyli na większości tras, które są i będą budowane. Jeśli projekty budowy tych dróg nie będą zgodne z unijnymi zasadami środowiskowymi, nie dostaniemy pieniędzy ani z Brukseli, ani z europejskich banków.
— Przygotowaliśmy listę inwestycji z uwzględnieniem tych obszarów, na których może dojść do kolizji przyrodniczych. Nad odcinkami przebiegającymi w obszarach Natura 2000 już opracowujemy alternatywne przebiegi tras — mówi Magdalena Jaworska.
Dyrekcja dmucha na zimne.
— Wzięliśmy też już pod uwagę tzw. shadow list [cennych przyrodniczo obszarów — przyp. red.], choć nie jest jeszcze ona oficjalnie przyjęta przez Brukselę. Trasy, które przez te tereny przechodzą, oznaczamy jako potencjalne kolizje środowiskowe i na wszelki wypadek także przystępujemy do opracowania alternatywnych wariantów przebiegu — dodaje Magdalena Jaworska.
Płaski równa się tańszy
Według danych dyrekcji, niemal na wszystkich głównych trasach autostrad: A1, A2 i A4 oraz drogach ekspresowych wystąpią przyrodnicze kolizje. Ale warto również podkreślić, że część inwestycji, które dyrekcja do tej pory kwalifikowała jako kolizyjne, już raczej nie wzbudzi kontrowersji ekologów, bo projekty są modyfikowane. Przykładem jest trasa A1 Nowe Marzy — Toruń. Projekt przewidywał budowę podwieszanego mostu na Wiśle pod Grudziądzem, ale na to nie zgodzili się ekolodzy — obawiali się, że o pylony mostu będą się rozbijać przelatujące ptaki. W rezultacie Gdańsk Transport Company, koncesjonariusz trasy, zmienił projekt. „Płaski” most jest ponadto tańszy.