Atom: polskie firmy liczą na pomoc państwa

fot: wikipedia

Pierwsza polska elektrownia jądrowa ma mieć moc 3 000 MW i być wyposażona w reaktor najnowszej generacji III lub III +. Koszt budowy szacowany jest na 35-55 mld zł

fot: wikipedia

W Krynicy, podczas Forum Ekonomicznego, podpisano (w środę 5 września) list intencyjny pomiędzy polskimi firmami: PGE, KGHM, Tauron i Enea o połączeniu sił dla realizacji projektu budowy pierwszej polski siłowni jądrowej.

Krzysztof Kilian, prezes PGE, spółki odpowiedzialnej za tę inwestycję, nie ujawnia szczegółów współpracy, bo te "będą ustalane w kolejnych miesiącach".

Przypomnijmy, że PGE zostało wyznaczone przez rząd do realizacji celu, jakim jest postawienie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. W lipcu Mikołaj Budzanowski, minister skarbu państwa, zapowiedział, że chce zastosować podobny model, jak w przypadku gazu łupkowego. Czyli połączenia sił spółek należących do Skarbu Państwa.

Elektrownia może kosztować nawet 50 mld zł, dlatego ten koszt zostanie rozłożony na cztery polskie koncerny. Mikołaj Budzanowski chciał, by PGE wsparły KGHM, Tauron i Enea. Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami, uruchomienie pierwszego bloku jądrowego ma nastąpić w 2023 roku, natomiast cała elektrownia o mocy 3 tys. MW ma zostać oddana dwa lata później. Druga elektrownia, o tej samej mocy, ruszy w 2029 roku.

Prezes PGE liczy również na dalsze wsparcie ze strony państwa przy tym projekcie.

- To będzie trudne lub wręcz niemożliwe, żeby Polska Grupa Energetyczna samodzielnie wybudowała elektrownię jądrową. Jeżeli państwo polskie nie będzie aktywne i nie wspomoże inicjatorów tego projektu, to stoi on pod dosyć dużym znakiem zapytania, jeśli chodzi o możliwość wykonania. Wszelkie źródła finansowania spoza Polski, czyli różnego rodzaju instytucji finansowych, które mogłyby wykreować stosowną sumę pieniędzy, będą żądały wsparcia państwa polskiego: czy to poprzez gwarancje rządowe, czy to poprzez inne sposoby zagwarantowania zwrotu tegoż kapitału. Dyskutujemy. Nie wiem jeszcze, jaki będzie finał - tłumaczy Krzysztof Kilian.

PGE zachowa kontrolę nad tą inwestycją, chce "być jej liderem", a przy tym skorzystać ze wsparcia i finansowego, i merytorycznego ze strony innych koncernów.

- Jesteśmy najwięksi. To wcale nie oznacza, że jesteśmy najmądrzejsi. Ale mamy dosyć duże doświadczenie, zasób wiedzy inżynierskiej i technologicznej. Oczywiście nie jest on wystarczający, aby podołać samej budowie elektrowni jądrowej. Na pewno będziemy musieli importować sporo wiedzy i doświadczeń. Nie mówiąc o ludziach - informuje prezes PGE.

Dopóki nie zostanie ustalony model finansowania elektrowni, spółka nie ogłosi przetargu na wybór technologii, zgodnie z którą zostanie postawiona. Według harmonogramu miało to nastąpić na koniec czerwca tego roku.

- Nie wiem, czy to będzie na przełomie tego roku, czy za miesiąc, czy za trzy. Nie mogę zaspokoić ciekawości, bo ja też nie znam tej daty. To jest decyzja kluczowa nie tylko dla nas, ale też dla całego otoczenia energetycznego. Chcielibyśmy, aby była przemyślana, żeby nie spowodowała różnego rodzaju kłopotów. Nie tylko dla nas, ale dla wszystkich uczestników tego przedsięwzięcia - wyjaśnia Krzysztof Kilian.

Budowa elektrowni, podobnie jak projekt związany z gazem łupkowym (tu powstał podobny sojusz między spółkami PGNiG, KGHM, PGE, Tauron i Enea) wymaga zmian w prawie. Chodzi głównie o finansowanie i realizowanie inwestycji długoterminowych. PGE przesłała do Ministerstwa Skarbu Państwa swoje uwagi mające umożliwić realizację takich projektów.

- To jest cały szereg zagadnień związanych z kosztami uzyskania przychodów i rozliczeniem podatkowym, czyli kosztowo-podatkowe kwestie. Przesłaliśmy te uwagi, pokazujące jak należy - naszym zdaniem - rozumieć wszystkie zagadnienia związane z rozliczaniem kosztów uzyskania przychodów, np. z OPEX-em, który będzie powyżej 5 lat, a będzie do rozliczenia. W dzisiejszych uwarunkowaniach regulacyjnych nie jest możliwy do rozliczenia jako koszt uzyskania...

Także kwestie podatkowe i amortyzacji wymagają nowych regulacji, ponieważ nie są dostosowane do długoletnich, trwających nawet dziesięć lat, inwestycji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.