Atom: kto będzie pracował, skoro nie ma fachowców?

fot: wikipedia

Pierwsza polska elektrownia jądrowa ma mieć moc 3 000 MW i być wyposażona w reaktor najnowszej generacji III lub III +. Koszt budowy szacowany jest na 35-55 mld zł

fot: wikipedia

Polska nie jest przygotowana do obsługi elektrowni atomowej. Po zarzuceniu projektu budowy siłowni w Żarnowcu na początku lat 90. część specjalistów wyjechała z kraju, a przez te dwie dekady nie wykształcono ich następców. I dziś takich fachowców jest zbyt mało, dlatego Narodowe Centrum Badań Jądrowych prowadzi projekt, który ma zachęcić uczniów do pracy w tym sektorze.

- To, czego nam brak w szczególności, gdy myślimy o rozwoju energetyki jądrowej w Polsce, to jest kadra świadomych techników. Takich, którzy mają wiedzę na temat promieniowania, jego możliwych zastosowań i skutków, również w sytuacjach trudnych i będą mogli zostać bez obaw dopuszczeni do pracy związanej z promieniowaniem - zwraca uwagę prof. dr hab. Ludwik Dobrzyński z Narodowego Centrum Badań Jądrowych.

W elektrowni jądrowej pracuje około 400 techników, aby uruchomić dwie elektrownie potrzeba dwukrotnie więcej pracowników średniego szczebla technicznego.

- Można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że do pracy w elektrowni przyjdzie nie więcej niż 60 proc. wyszkolonych techników-nukleoników. Stworzenie tak licznej kadry wymaga wielu lat i co najmniej kilku szkół kształcących takich specjalistów. W latach 90-tych mieliśmy absolwentów choćby Technikum Nukleonicznego w Otwocku, kształcenie odbywało się, o ile pamiętam, również na Wybrzeżu - dodaje prof. Ludwik Dobrzyński. - Tej kadry praktycznie już nie ma.

Według szacunków NCBJ w ciągu najbliższych dwóch lat powinno powstać w Polsce jedno technikum kształcące takich specjalistów , jak mechanik-nukleonik, radiochemik, elektronik jądrowy itp., a dwa lata później - kilka podobnych szkół. Na rynku będzie zapotrzebowanie na kilka tysięcy takich absolwentów.

- Ważne jest dobre przygotowanie z ogólnie rozumianej nukleoniki (nauka zajmująca się sposobami wykorzystania fizyki jądrowej - przyp. red.), tak by młody człowiek nabrał pewnej erudycji, której w normalnych warunkach techników dzisiaj nie może dostać. Narodowe Centrum Badań Jądrowych stara się stworzyć propozycję programu nauczania na tym poziomie techników. Jesteśmy w trakcie realizacji "Szkoły z przyszłością" - przypomina profesor.

Projekt ten zakłada, że nauczyciele po specjalistycznym przeszkoleniu będą prowadzili zajęcia pozalekcyjne dla grupy chętnych uczniów. Dzięki temu zdobędą oni wiedzę o podstawach promieniotwórczości, własnościach promieniowania, zastosowaniach, aspektach biologicznych. Następnie w ramach szkół letnich będą mieli okazję trenować i ćwiczyć w laboratorium w Świerku specjalnie przygotowanym dla szkół. Projekt finansowany jest przez Urząd Marszałkowski Mazowsza (współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego) i opiewa na kwotę ok. 1 mln zł. Trwać będzie do końca 2014 roku.

- Jeśli ktokolwiek chce pracować z promieniowaniem, w szczególności w takim miejscu jak elektrownia jądrowa, to musi przejść odpowiednie kursy. Ważne jest, czy ten ktoś przyszedł do elektrowni, dlatego że tam dobrze płacą i w związku z tym zrobi wszystko, żeby te kursy zaliczyć, ale nie będzie się nimi przejmował. Czy też jako młody człowiek zostanie zarażony pięknem nauki właśnie w wieku, kiedy się zainteresowania rozwijają, czyli między 12 a 16 rokiem życia. Jeżeli ten okres sobie odpuścimy, to bardzo trudno będzie później znaleźć ludzi, którzy całym sercem będą tę wiedzę chłonęli - mówi prof. Ludwik Dobrzyński.

Profesor podkreśla, że kształcenie kadry do pracy w elektrowni jądrowej należy zacząć jak najwcześniej.

- Jest tendencja w Polsce, by kształcić na politechnikach, uniwersytetach od razu magistrów, a jeszcze lepiej doktorantów. To jest tak jak budowanie domu od dachu. A ważne jest tworzenie odpowiedniego klimatu wokół nauki i zainteresowania jak najwcześniej, bo wtedy młodzi ludzie w sposób świadomy wybierają swoją ścieżkę i stają się prawdziwymi specjalistami - uważa ekspert.

Praca w elektrowni jądrowej jest z reguły wysoce opłacalna, a miejsca pracy można dziś znaleźć wszędzie na świecie.

Z danych NCBJ wynika, że np. mechanicy w amerykańskich elektrowniach zarabiają średnio 66 581 dolarów (netto rocznie), technik reaktorowy (początkujący - do 4 lat stażu) - w przedziale od blisko 39 tys. dolarów do ponad 70 tys. dolarów. W Kanadzie inżynierowie jądrowi z kilkunastoletnim stażem zarabiają od 100 tys/ do 160 tys. dolarów, a spawacz w niemieckiej elektrowni jądrowej - 30 tys. dolarów.

Polska Grupa Energetyczna została wskazana przez rząd na inwestora pierwszych polskich elektrowni jądrowych. Rządowe plany zakładają wybudowanie dwóch siłowni o łącznej mocy 6 tys. MW. Według aktualnej strategii grupy pierwszy blok jądrowy miałby ruszyć ok. 2024 r., a drugi do 2029 roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

Energetyczna przyszłość to wielomiliardowe inwestycje na terenach poprzemysłowych

W Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach zakończyła się kolejna edycja Energy Days. Było to wydarzenie poświęcone najważniejszym wyzwaniom, inwestycjom i technologiom kształtującym przyszłość sektora energii. Podczas konferencji Tauron poinformował o nowoczesnych projektach w czterech dotychczasowych lokalizacjach elektrowni konwencjonalnych. Chodzi o Jaworzno, Łagiszę, Łaziska Górne i Sierszę.

GZM: 5 października otwarcie ofert na 32 nowe pociągi

Na 5 października br. planowane jest otwarcie ofert we wspólnym przetargu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i samorządu woj. śląskiego na dostawę 32 pociągów - poinformował w środę przewodniczący zarządu GZM Leszek Pietraszek. Zamawiający dostali do tego zamówienia ok. 650 mln zł dotacji z UE.

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.