Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.15 PLN (-3.26%)

KGHM Polska Miedź S.A.

257.20 PLN (-2.02%)

ORLEN S.A.

133.80 PLN (+0.45%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.59 PLN (-8.63%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.92 PLN (-8.53%)

Enea S.A.

21.62 PLN (-7.13%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.35 PLN (+3.28%)

Złoto

4 574.90 USD (-1.70%)

Srebro

69.66 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

112.19 USD (+4.68%)

Gaz ziemny

3.10 USD (-0.80%)

Miedź

5.37 USD (-2.72%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.15 PLN (-3.26%)

KGHM Polska Miedź S.A.

257.20 PLN (-2.02%)

ORLEN S.A.

133.80 PLN (+0.45%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.59 PLN (-8.63%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.92 PLN (-8.53%)

Enea S.A.

21.62 PLN (-7.13%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.35 PLN (+3.28%)

Złoto

4 574.90 USD (-1.70%)

Srebro

69.66 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

112.19 USD (+4.68%)

Gaz ziemny

3.10 USD (-0.80%)

Miedź

5.37 USD (-2.72%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Arkadiusz Grządziel: Zmierzył się z „Nagą Górą”

Grzadziel himalaista01 ARC

fot: ARC domowe

Arkadiusz Grządziel w obozie pierwszym na wysokości 4800 metrów

fot: ARC domowe

Z Himalajów powrócił Arkadiusz Grządziel, który był jedynym górnikiem w 12-osobowej wyprawie na Nanga Parbat.

 

 

Ratownik z kopalni „Chwałowice” nie uczestniczył wprawdzie w decydującym szturmie na dziewiąty szczyt Ziemi, ale zebrał nowe doświadczenia i pochlebne recenzje od znanego śląskiego himalaisty Artura Hajzera, który kierował niebezpieczną ekspedycją.

 

 

To była praca drużynowa

 

 

Grządziel w głębi serca odczuwa lekki niedosyt, że to nie on wszedł na sam szczyt „Nagiej Góry”, jak w sanskrycie nazywa się Nanga Parbat. Ma jednak nadzieję, że jego ambicja i zaangażowanie w trakcie wspinaczki zostały dostrzeżone przez Hajzera. To właśnie on będzie kompletował już zupełnie inną ekipę, która przygotowywać się będzie do zimowego wejścia na Broad Peak, ośmiotysięcznik leżący w Karakorum.

 

 

– Zawsze jest trochę żal, że nie było się w grupie szturmowej – przyznaje Grządziel, który ma jednak satysfakcję, że w jego grupie był Robert Szymczak. To właśnie on znalazł się później na samym szczycie, wspólnie z Hajzerem.

 

 

– Wszyscy pracowaliśmy jednak na sukces wyprawy, to była praca drużynowa. Generalnie to była naprawdę ciężka wyprawa, zaś ja jestem bardzo zadowolony z siebie. Nie chorowałem, nie miałem wypadku, a warunki były bardzo trudne. W dzień bardzo gorąco, bo nawet 20 stopni w słońcu, zaś w nocy – minus 15 stopni. Duża amplituda temperatury powodowała lawiny. Wychodząc rano z namiotu, byliśmy praktycznie zasypani i musieliśmy go odkopywać, odśnieżać. Nie było więc lekko, ale cieszę się, że Artur Hajzer i Robert Szymczak, dzięki pomocy reszty ekipy, zdobyli Nanga Parbat, zaś w kolejnym szturmie uczynił to Marcin Kaczkan – dodaje Grządziel, który w pierwszej wersji wyprawy miał zostać dłużej w Himalajach i atakować „Nagą Górę” ze wspomnianym Kaczkanem.

 

 

Wrócił w jednym kawałku

 

 

– Ale pogoda nam nie sprzyjała, no i wyprawa się przedłużała. Marcin mógł tam zostać dłużej, ja już nie, gdyż kończył mi się urlop – wyjaśnia sytuację Grządziel, który 1 lipca wylądował w Polsce po długiej podróży, w czasie której leciał 3 samolotami. Najpierw podróż z Islamabadu do Kataru, później do Frankfurtu nad Menem i wreszcie lądowanie w ojczyźnie. 5 lipca ratownik górniczy i himalaista w jednej osobie zameldował się na powrót w kopalni „Chwałowice”. Wcześniej był oddelegowany do pracy w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu i niewykluczone, że jeszcze tam wróci.

 

 

– Koledzy z „Chwałowic” powitali mnie normalnie, oni przede wszystkim cieszyli się, że wróciłem cały, w jednym kawałku. Pokazałem im zdjęcia z wyprawy, na jednym z nich stoję na tle gór w koszulce z napisem „ratownik górniczy”. Innych akcentów górniczych niestety nie było – śmieje się Grządziel, który dwa lata temu – po wejściu na Pik Korżeniewskiej w Pamirze – zrobił sobie fotkę z logo Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego i kopalni „Chwałowice”. On sam dość często podkreśla, że w czasie wysokogórskich wspinaczek reprezentuje nie tylko „Chwałowice”, ale także jej właściciela, Kompanię Węglową.

 

 

Wyprawa przyniosła mu lekki niedosyt, bo przecież nie dane mu było wejść na sam szczyt. Ale i nadzieję, że wspomniany Artur Hajzer da mu kolejną szansę. Nanga Parbat to tylko etap projektu sportowego, stawiającego sobie za cel wyselekcjonowanie i przygotowanie zespołu wspinaczy, którzy w najbliższych sezonach zimowych zaatakują pięć niezdobytych jeszcze o tej porze roku ośmiotysięczników. A najbardziej łakomym kąskiem jest drugi pod względem wysokości szczyt świata – K2 (8611 m n.p.m.).

 

 

– Moje szanse na to, że znajdę się w tej grupie, są naprawdę duże. Jak Artur wróci, będzie podsumowanie wyprawy i planowanie na zimę. Mam nadzieję, że uwzględni mnie w swoich planach – z przekonaniem mówi Grządziel.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.

JSW wycofuje się z finansowania klubów sportowych

Jastrzębska Spółka Węglowa wstrzymała finansowanie klubów sportowych na sezon 2026/2027. Powodem jest trudna sytuacja finansowa spółki.

Kryptonim Kopalnia, czyli ratowanie życia w pod ziemią

Już 31 marca Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach po raz kolejny stanie się przestrzenią do ćwiczeń i to nie byle jakich. Pod okiem profesjonalistó w scenerii podziemi z listy UNESCO ratownicy medyczni oraz służby ratownicze wezmą udział w zawodach z udzielania pierwszej pomocy pn. „Kryptonim Kopalnia”.

Śladami rodu Borsigów

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.