Ani się człowiek niy uobejrzoł, jak minył misiónc
A patrzcie; we warszawie sóm lepsi uod Salomóna i „naloli” swoim urzyndnikóm coś bez 58 miliónów. Podobno jejich robota jest bardzo dobro, a prymia malutko; niy chca scyganić, ale coś po 2000 zł na kwartał — mi sie zdo. Ale jo sie ta do polityki nigdy niy miyszoł, ino tako „warszawsko godka” mie nerwuje, że aż bych se chnet prziklón!
Dziękuję Państwu za coraz bogatszą korespondencję. Mamy pierwszy odzew na naszą śląską zabawę językową z użyciem słowa: „łónaczyć”. Czekam na więcej! Na przepisy kulinarne i krawieckie, na przykłady plotkowania o bliźnich, czyli „łónych” – na wesoło oczywiście, a nie naprawdę itd. Itp.
A teraz muszę się pokajać i podziękować. Ze wstydem chylę głowę, bo popełniłem błąd w tłumaczeniu pewnego starego śląskiego słowa. Wytknął mi to – i słusznie – Pan Jarosław Galusek:
[…] Czamu nimrodów biere (Ecik) za fajtłaty. Ale jak na to inaczej spojrza, że nimrod chodzoł na raubcziczka to se myśla, że to fakt fajtłapa musioł być. Bo godać, ze nimrod raubszczykuje, to tak jak policyjant kradnie. He, he – nimrod to inaczej myśliwy. […]
Tak to jest, jak się zbytnio zaufa własnym doświadczeniom i wszystkiego dziesięć razy nie sprawdzi. To też dowód na zróżnicowanie śzlónskiyj godki; u mnie „niymrod” to był ktoś „niemrawy” zaś w znaczeniu „myśliwy” słowo to nie było używane. No cóż – stara to prawda, że człowiek uczy się przez całe życie, ale też tylko ten, co nic nie robi, nie popełnia błędów.
Od dziś w naszej rubryczce będziemy też prezentować stare karykatury z teki wybitnego, związanego ze Śląskiem rysownika Mieczysława Roleckiego. Coś więcej na ten temat następnym razem a teraz już; do roboty!