Po katarzynkach następują andrzejki, a za kilka dni Barbórka. Jak kiedyś świętowano

1732790205 andrzejki pixabaycom

fot: pixabay.com

Wróżebne lanie wosku to andrzejkowa tradycja

fot: pixabay.com

Zanim nastała Barbórka, były jeszcze okazje do wspólnej zabawy. Listopadowe andrzejki (29 listopada), ze staropolska zwane jędrzejkami, to jeden z najbardziej radosnych zwyczajów ludowych kultywowanych nie tylko w Polsce, ale również w wielu krajach współczesnej Europy. Wcześniej jednak trzeba było zaliczyć katarzynki, o których dziś już zapominamy.

Kiedyś, 25 listopada, na św. Katarzyny na wsiach spotykali się młodzieńcy, aby na Świętą Katarzynę poznać swoją ulubioną i przeznaczoną. Nie brakowało na tych spotkaniach kobiet, dziewcząt i matek, które w listopadowe wieczory tkały, śpiewały, plotkowały. Pięć dni później, ostatniego dnia miesiąca, spotykały się już w ściśle żeńskim gronie niewiasty zamężne i dziewki na wydaniu. Dwie noce w roku dla panien były najważniejsze, gdy myślały poważnie o zamążpójściu - letnie przesilenie na św. Jana i ta właśnie - noc św. Andrzeja.

Jeśli katarzynki poszły już trochę w zapomnienie, to andrzejki najpełniej zachowały swój nastrój i symbolikę. Najpierw, od specjalnie na tę okazję smażonych ciastek zwanych chrustem, ponieważ zimy w Polsce były mroźne i chałupy trzeba było ogrzewać. Później, z racji przejęcia obyczaju przez miasto, nazywanych faworkami, od faworyzowania tego jedynego. Podawano też w czasie andrzejkowych spotkań alkohol, najczęściej grzane wino lub piwo z przyprawami, słodzone miodem. Pieprz, gałka muszkatołowa i cynamon symbolizowały miłosne zapały, a miód słodycze małżeńskiego związku.

Najważniejsze były jednak wróżby, i to całe mnóstwo. Część przetrwała do naszych czasów. Najpopularniejsze były te z ołowiu lub wosku lanego na wodę. Po zastygnięciu, z rzuconego na ścianę cienia „odlewu” odczytywano, co pannie gotuje przyszłość. Drugim sposobem, praktykowanym także przez młodzieńców przy okazji katarzynek, było wróżenie sobie, z której strony należy wypatrywać przyszłego partnera. Sposobów było kilka. Najczęściej praktykowany polegał na tym, że stojąc na ganku wśród wieczornej ciszy nadsłuchiwano, skąd dochodzi głos bydła. Albo też wychodziło się na gościniec i wypatrywało pierwszego nadchodzącego człowieka odmiennej płci.

Pannom towarzyszyła spora konkurencja, bo panów do wzięcia było mniej niż czekających słodyczy alkowy dziewcząt. Ważne zatem było, która stanie pierwsza na ślubnym kobiercu. Ustawiano więc trzewiki jeden za drugim naprzeciw drzwi domostwa, często w najbardziej od nich odległym pomieszczeniu i zaczynało się przestawianie jednego przed drugi, do momentu, gdy bucik którejś z dziewek nie znalazł się za progiem. Ale uwaga! Nie mógł się zatrzymać za nim obcasem, za drzwi musiał wyjść w całości. Jeśli tak się nie stało, to znaczyło, że zamiary dziewczyny nie dojdą do skutku, czegoś do uzyskania małżeńskiego szczęścia zabraknie. Jeszcze gorzej, gdy but utkwił noskiem na progu. Panna mogła się „potknąć”.

Bywało, że czas oczekiwania na męża mierzyło się, wyciągając źdźbła trawy. Ta, która wyciągnęła najkrótsze, mogła być pewna prędkiego zamążpójścia. Biduli, która wyciągnęła najdłuższe, groziła niezmierzona droga staropanieństwa. Znano też wróżby jasno określające pannie, że pójdzie do klasztoru. Taka przyszłość przeznaczona była dla tych, którym z woskowego cienia wychodził okrąg, najczęściej postrzępiony, utożsamiany z cierniową koroną.

W środowiskach robotniczych istniała jeszcze jedna wróżba: mianowicie panny siadały kołem, a w środek kładziono butelkę. Obracana wskazywała po kolei, która męża znajdzie. Rzadko w andrzejkowym świętowaniu uczestniczyli mężczyźni. Na wsiach nie mieli wstępu do chałupy. Mogli jedynie przez okno zazdrośnie obserwować rozbawione grono kobiet.

Wróżenie nie kończyło się wraz z pójściem na spoczynek. Panna tak na wszelki wypadek nasłuchiwała kroków. Z której strony nadchodzą pod okienko pokoju, z tej miał nadejść narzeczony. Inne dziewczęta pod poduszkę kładły lusterko. Ich przyszły miał mieć takie oblicze, jakie to, które ujrzały w jego tafelce budzone przed świtem do obrządku. Andrzejkowego wieczoru wróżono sobie również pogodę, choć nie było to tak bardzo wiążące jak wróżba w dniu św. Barbary, przepowiadająca aurę z trzytygodniowym wyprzedzeniem. Radosne oczekiwanie Bożego Narodzenia rozpoczęte w listopadzie kończyło się dopiero karnawałem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

Trójkąt Transformacji. Co po fedrowaniu? Cyfrowy i bezpieczny Śląsk

W Katowicach wiele razy mówiono, że transformacja Śląska powinna być sprawiedliwa, zrównoważona, nowoczesna, zielona, ambitna i innowacyjna. Prof. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB, dopisał do tej listy słowo: bezpieczna. Jego wystąpienie pokazało wizję Cyfrowego i Bezpiecznego Śląska - regionu, który dzięki danym, mapom, modelom, monitoringowi i cyberodporności będzie potrafił nie tylko przechodzić transformację, ale także ją rozumieć, monitorować i zabezpieczać.

Na koniec maja br. zasoby złota wzrosły do 613,9 ton

W rezerwach Narodowego Banku Polskiego na koniec maja było niemal 613,9 ton złota - poinformował w piątek bank centralny. To wzrost o ponad 18 ton wobec poprzedniego miesiąca.