Andrzej Mazur: Do darta trafił przypadkiem

Mazur KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Andrzej Mazur zdobył tyle pucharów, że nie mieszczą mu się w rękach

fot: Kajetan Berezowski

Dart to wbrew pozorom bardzo stara gra. Jej kolebką była Anglia, a początki sięgają XV wieku. Do kraju nad Wisłą trafiła z górą dwadzieścia lat temu. Obecnie Polska Federacja Darta zrzesza ponad 1000 osób czynnie uprawiających ten sport.

 

Jeszcze nie tak dawno temu Andrzejowi Mazurowi, górnikowi z kopalni Bolesław Śmiały, nawet się nie śniło, że na stare lata będzie zdobywać puchary. Dziś sam nie może wyjść z podziwu, ile zdołał ich zebrać. Większe, mniejsze, złote, srebrne, jedne w kształcie kielichów, inne wazonów. Jak się okazuje, sukcesy te były dziełem przypadku.


– Pewnego dnia odwiedził mnie brat. Miał problem. Uszkodzeniu uległa elektroniczna tarcza do rzucania lotkami. „Sprawdź, co się dzieje, może uda się ją naprawić” – prosił. Wada nie okazała się wcale skomplikowana. Jakieś styki przestały działać. Naprawiłem usterkę, a tarczę postanowiłem wypróbować. Na rzucanie do celu poświęciłem cały wieczór, podobnie jak kolejne. W końcu brat się zdenerwował, grzecznie poprosił o oddanie tarczy, sugerując, żebym kupił sobie własną. I tak też uczyniłem – opowiada Mazur.


Rozegrane w ciągu kolejnych dni pojedynki braci Mazurów przyniosły niekwestionowany triumf Andrzeja, który rozochocony odkrytym w sobie talentem postanowił zaprezentować go szerszej publiczności jako zawodnik tyskiego klubu Jorgusie. I w taki oto sposób przypadkowe zetknięcie Andrzeja Mazura z dartem stało się początkiem jego niemalże profesjonalnej kariery.


Liczy się taktyka


Dziś przebrany w dres i obuwie sportowe rzuca do tarczy z wyjątkową precyzją. Sama zaś gra do łatwych nie należy. W momencie rozpoczęcia rozgrywki każdy z zawodników ma na swym koncie 501 punktów. Liczy się celne oko, sprawna ręka i umiejętność szybkiej oceny sytuacji. Trzeba zredukować posiadane punkty do zera, wykonując najmniejszą liczbę rzutów z odległości prawie 2,5 m.


– Tablica do darta składa się z dwudziestu pól, odpowiednio ponumerowanych od 1 do 20. Największa liczba punktów, którą można zdobyć w jednym rzucie, to 60. Staje się tak, gdy zawodnik trafi w potrójne pole dwudziestki – wyjaśnia Andrzej Mazur. W praktyce mało który zawodnik się na to decyduje. Górę bierze podejście taktyczne, czyli małymi krokami do przodu.
– Kiedyś zostało mi 170 punktów. Wyliczenie było proste, dwa razy po sześćdziesiąt i raz środek. Zaryzykowałem i zakończyłem rywalizację trzema rzutami – dodaje Mazur.


Chciałby do kadry


Jak w każdej grze, tak i w darcie zdarzają się sytuacje aż nadto emocjonujące. Nie tak dawno temu Andrzej Mazur rozgrywał pojedynek, w którym miał 16 punktów przy 370 przeciwnika. Wystarczyło rzucić podwójna ósemkę, co nie stanowi wielkiej filozofii, a jednak stało się inaczej...


– Nie udało mi się wygrać – ucina, przyznając, że długo nie zapomni tamtego pechowego dnia.


Na razie miłośnik darta z łaziskiego „Bolka” radzi sobie coraz lepiej, sięgając w tym roku po drugie miejsce w zawodach o Puchar Polski. Jego marzeniem jest teraz awans do kadry narodowej i wyjazd na mistrzostwa świata do Hiszpanii, w czerwcu br. Nosi się też z zamiarem zorganizowania sekcji darta w kopalni Bolesław Śmiały, a w przyszłości – kto wie – może nawet turnieju drużynowego w ramach Kompanii Węglowej?
 


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bił rekordy w drążeniu przodków, napisał list do braci górniczej. Władza bezlitośnie go wykorzystała

- Zwykłem określać go mianem „pierwszego socjalistycznego świętego”. W rzeczywistości Wincenty Pstrowski był postacią tragiczną, produktem tzw. epoki przodowników pracy – wskazuje dr Adam Frużyński, historyk górnictwa.

Kiełbasa, musztarda i kromka chleba za "Bóg zapłać" do muzyki górniczej orkiestry. Pamiętasz te festyny?

Na 22 lipca w restauracjach osiedlowych pojawiało się też piwo, o którym w zwyczajne dni można było jedynie pomarzyć. Władze Polski Ludowej starały się, aby zaopatrzenie dla ludu pracującego miast i wsi było w tak ważne święto lepsze.

URZADY SWIETOCHLOWICE KZM 3

Miasto węgla, ratuszy i górniczych witraży

W Świętochłowicach ostatnią kopalnię – ruch Polska (wcześniej kopalnia Deutschland) zamknięto 30 listopada 2000 roku. Mimo to w mieście nie brakuje górniczych akcentów. Najpiękniejsze są w dwóch z trzech, a w zasadzie czterech miejskich ratuszy. To zjawiskowe witraże autorstwa dawnych mistrzów Stanisława Ligonia i Ferdinanda Mullera z Ouedlinburga. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tych miejsc autorstwa red. Katarzyny Zaremby-Majcher.

70 lat Kotła Czarownic. Stadion Śląski na archiwalnych zdjęciach

Stadion Śląski świętuje 70-lecie. Chorzowski Kocioł Czarownic (jak nazwano go później) został otwarty 22 lipca 1956 roku i od siedmiu dekad pozostaje jednym z najważniejszych symboli polskiego sportu i kultury masowej. Z okazji okrągłej rocznicy prezentujemy archiwalne zdjęcia z początków historii śląskiego giganta.