Alternatywa dla sondaży przedwyborczych?

fot: ARC

W pierwszej turze wygrał Andrzej Duda, zdobywając 34,76 proc. głosów. Na drugiej pozycji uplasował się Bronisław Komorowski z poparciem 33,77 proc.

fot: ARC

Gigabajty danych sieciowych z wypowiedziami internautów i artykułami prasowymi stają się dziś bazą m.in. dla oceny preferencji wyborczych. Analiza sympatii politycznych przy użyciu Big Data może dostarczyć bardziej precyzyjnych wyników, niż klasyczne sondaże.

Zespół badawczy kierowany przez prof. Włodzimierza Gogołka z Uniwersytetu Warszawskiego, od kilku lat stosuje tzw. rafinację danych Big Data, na podstawie której prognozuje m.in. wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

- Wyłuskiwanie wartościowych informacji z Big Data wymaga kilku specjalistycznych narzędzi programowych. Ich działanie polega na zbieraniu "wpisów" - informacji z sieci (robią to roboty), wyszukiwaniu fraz zawierających określoną nazwę, np. firmy, nazwisko, które są w sąsiedztwie słów określanych jako sentyment. Np. "polityk Abacki jest dobrym ekonomistą". Zliczając liczby fraz z pozytywnymi i negatywnymi sentymentami (w przykładzie pozytywnym sentymentem jest "dobry") uzyskujemy opinię o Abackim, np. 100 tys. dobrych opinii 1000 złych - wyjaśnia w rozmowie z PAP Gogołek.

Profesor z zespołem stosował metodę rafinacji dużych zbiorów danych przy okazji wyborów prezydenckich i parlamentarnych w 2011 r., dowiodła ona wtedy swojej wysokiej wiarygodności. Podobną analizę przeprowadzono także podczas finału kampanii w tegorocznych wyborach prezydenckich.

- W wyborach parlamentarnych i prezydenckich w 2011 r. wyniki zostały przewidziane bezbłędnie. W ostatnich wyborach prezydenckich wymowna jest procentowa różnica (zaledwie 0,66 proc.) pomiędzy liczbami pozytywnych sentymentów dotyczących każdego z kandydatów, zgromadzonymi przez nasze narzędzia w przeddzień wyborów prezydenckich 2015, która wynosiła 2,44 proc., a rzeczywistą różnicą jaka dzieliła Andrzeja Dudę i Bronisława Komorowskiego - 3,10 proc. - tłumaczy profesor.

Ekspert wyjaśnia, że rafinacja dużych zbiorów danych stanowi wartościową alternatywę dla ilościowych badań sondażowych, zaś dzięki automatyzacji procesów, jej koszt w porównaniu do klasycznych metod jest o wiele mniejszy.

- Klasyczne badania opierają się na analizie, najczęściej skategoryzowanych, odpowiedzi na pytania, które zadawane są określonej reprezentatywnej liczbie, setek, rzadziej tysięcy, osób. Rafinacji poddawane są natomiast miliony wpisów. Np. w ostatnich badaniach dotyczących Jana Pawła II rafinacji poddaliśmy około 5 mln wpisów. O wiarygodności badań klasycznych stanowi reprezentatywność próby np. tysiąc osób, w rafinacji wiarygodność implikują wcześniej uzyskane wyniki - podkreśla profesor. - W stosunku do tradycyjnych badań koszty rafinacji są marginalne, szczególnie jeśli dysponuje się względnie wystandaryzowanymi narzędziami: roboty kolekcjonujące wpisy, identyfikacja sentymentów, obliczanie krotności sentymentów.

Rafinacji Big Data nie należy rozpatrywać jako badawczego eksperymentu, profesor przekonuje, że to i podobne narzędzie znajdują zastosowania komercyjne.

- Rafinacja obejmuje bardzo szerokie spektrum możliwych badań min.: monitoring marki - identyfikacja bieżących zagrożeń pozytywnego obrazu marki, możliwości zbierania sentymentów dotyczących notowań spółek giełdowych - testy wskazały nadzwyczaj dużą korelację przewidywań z rzeczywistymi notowaniami czterech spółek giełdowych (Enea SA, KGHM SA, Synthos SA i Tauron SA). Podobnie do badań marki łatwe jest, korzystając z rafinacji, monitorowanie notowań organizacji, partii i poszczególnych osób. Identyfikacja zagrożeń: przestępstwa, wady masowych produktów itp. - przekonuje Gogołek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emisje gazów cieplarnianych w UE znów w górę. Napędza je sektor energetyczny

W pierwszym kwartale 2026 roku sezonowo skorygowane emisje gazów cieplarnianych w gospodarce Unii Europejskiej wzrosły o 0,3 proc. kwartał do kwartału, osiągając poziom 837 mln ton ekwiwalentu CO₂ – poinformował Eurostat. Wzrost ten nastąpił przy stabilnym PKB UE, podczas gdy w ujęciu rok do roku emisje spadły o 1,2 proc., a gospodarka rozrosła się o 0,8 proc.

Zetki nie czekają na lepsze czasy. Chcą zawalczyć o wyższe zarobki

Niemal co druga osoba z pokolenia Z dobrze ocenia swoją sytuację na rynku pracy, ale młodzi z dużym realizmem patrzą w przyszłość. Tylko 15 proc. spodziewa się, że w kolejnym roku ich pozycja zawodowa się poprawi. Nie oznacza to jednak braku ambicji. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że więcej niż co trzeci młody Polak planuje zmianę pracy, a niemal siedmiu na dziesięciu chce zawalczyć o wyższe zarobki. 

Mniej nowych firm, stabilna liczba upadłości. Co mówią dane GUS za II kwartał 2026 r.?

W drugim kwartale 2026 roku Polacy zarejestrowali 80 566 nowych przedsiębiorstw – to o 9,2% mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie sądy ogłosiły 94 upadłości firm, czyli o cztery więcej niż w analogicznym okresie 2025 r. – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Tusk: Przyspieszymy realizację kluczowych inwestycji infrastrukturalnych

Radykalne przyspieszenie przygotowania i realizacji strategicznych inwestycji infrastrukturalnych, które mają znaczenie dla obronności, bezpieczeństwa i gospodarki Polski - zapowiedział we wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk.