Aleksandra Jakubowska przyjęła pół miliona łapówki?

Prokuratura zarzuca przyjęcie Aleksandrze Jakubowskiej ponad pół miliona łapówki. Zarzuty dotyczą korupcji przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole - napisał dodatek Gazety Wyborczej w Opolu.

Jakubowska miała przyjąć 90 tys. łapówki od brokera ubezpieczeniowego, które zostały potem przelane na konto stowarzyszenia SLD Dla przyszłości - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Dodatkowo miała też przyjąć obietnicę wręczenia łapówki w wysokości 1 mln 296 tys. zł, z czego przyjęła ponad 481 tys. Ponadto jako funkcjonariusz publiczny, powołując się na swoje wpływy, przyjęła od Stanisławy Ch. 8,3 tys. zł. Z czego 4 tys. zatrzymała dla siebie, 400 zł przekazała na stowarzyszenie Dla przyszłości, 1950 zł dała na fundusz wyborczy SLD, a 1950 zł dla Krzysztofa M., który był wówczas asystentem premiera Belki

Zarzuty prokuratury obejmują także udział w praniu korupcyjnych pieniędzy, co polegało na wystawianiu przez brokera fikcyjnych zleceń dla krewnych Jakubowskich, którzy potem przekazywali im pieniądze.

Aleksandra Jakubowska nie przyznaje się do winy. W toku śledztwa złożyła obszerne wyjaśnienia, które jednak zmieniała równocześnie z nowymi dowodami przedstawianymi jej przez prokuraturę. Grozi jej do 12 lat więzienia.

Sąd zdecydował wczoraj, że zmniejszy wysokość poręczenia majątkowego Henrykowi Sz. z 30 do 20 tys. zł. Odwiesił mu także zakaz wykonywania czynności służbowych jako dyrektor ds. strategii i rozwoju Elektrowni Opole.

Jeśli zatem Sz. będzie chciał wrócić na swoje dawne stanowisko, będzie mógł się zwrócić z takim wnioskiem do zarządu elektrowni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.