Ale się działo! Jest nowy lider! Stary poległ na Wesołej! Cabo Steel gromi Ślask!

Energoinstal zgłasza mistrzowskie aspiracje. Po wysokiej wygranej w Rudzie Śląskiej z Barem Karolinka, Energoinstal wspiął się na pierwsze miejsce w tabeli. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie zwycięstwo Wesołej z dotychczasowym liderem - Wiertpolem.

Porażka Wiertpolu, to jednak nie jedyna niespodzianka 10. kolejki  Śląskiej Ligi Amatorów. Kolejną są hokejowe rozmiary zwyciestwa Cabo Steel ze Śląskiem. - Chcieliśmy sie zrewanżować rywalom za porażkę w pierwszej rundzie rozgrywek. Więcej podtekstów proszę się nie doszukiwać - stwierdził krótko opiekun Cabo Steel, Radosław Pilnicki.

Pogłoski o rosnącej formie sosnowiczan były więc uzasadnione. W tym kontekście szkoda tych punktów, które tak łatwo przypadły Energoinstalowi za walkower z Cabo Steel. Mogłaby się o nie rozegrać piękna walka.

Co się dzieje z Wiertpolem? Po wakacjach murowany faworyt rozgrywek nie może dojść do siebie. W dwóch rozegranych meczach zdobył... jeden punkt. W najbliższą niedzielę Wiertpol podejmuje Bar Karolinka (godz. 13.30, Hetman Dąbrówka Mała). Pytanie - kto się przełamie?

Najciekawszy mecz zostanie jednak rozegrany w niedzielę o godz. 15.00 na Rozwoju Katowice. Lechia zmierzy się w nim z Cabo Steel.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.