Pisaliśmy 30 lat temu: Zastęp ratowniczy to łańcuch, którego siła zależy od mocy najsłabszego ogniwa, a zły ratownik. to przede wszystkim zagrożenie dla swoich kolegów

1743585427 tg14 1995

fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Okładka 14 numeru TG z 1995 r.

fot: Śląska Biblioteka Cyfrowa

Zapraszamy do lektury tekstów, które ukazały się w „Trybunie Górniczej” dokładnie 30 lat temu, czyli w 1995 r. O czym wówczas pisaliśmy?

6 kwietnia 1995 r. ukazał się 14 (44) numer „Trybuny Górniczej”. Czołówkowy tekst miały tytuł „Ratownik. Zawód, którego nie ma” i dotyczył ważnych spraw ratowników górniczych.

„Czy osobista słabość marszałka Senatu do służb najwyższego ryzyka, czyli ratowników wszystkich barw i przemysłów, a więc górniczych, morskich, chemicznych, kolejowych, górskich i wodnych oraz oczywiście Straży Pożarnych, przyspieszy uporządkowanie statusu prawnego ratowników? Bowiem w Polsce nie ma zawodu ratownika, choć są struktury i ludzie, którzy w razie potrzeby spieszą na ratunek” - pisaliśmy w czternastym numerze TG z 1995 r. cytując ratownika z 20-letnim stażem: „Nie ma złych ratowników, bo albo jest się dobrym, albo po prostu nie jest się ratownikiem! Ludzi nieodpowiednich od razu wyeliminują koledzy. Zastęp ratowniczy to łańcuch, którego siła zależy od mocy najsłabszego ogniwa, a zły ratownik. to przede wszystkim zagrożenie dla swoich kolegów”.

Nasi ówcześni rozmówcy dodawali, że musi zostać zarejestrowany zawód ratownika, gdyż „obecne prawo, zwłaszcza to emerytalne karze górników za to, że byli ratownikami, zwłaszcza gdy mieli nieszczęście być kadrą kierowniczą. A w zastępie każdy ratownik winien mieć równe prawa, także gdy odchodzi na emeryturę” - tłumaczyli bohaterowie tekstu.

W tym numerze TG donosiliśmy także, że od kwietnia do czerwca potrwa okres przygotowawczy do faktycznego połączenia kopalń Chwałowice i Rymer. „Etap połączenia organizacyjnego potrwa około roku, do czerwca 1996, w zależności od tempa prac studyjnych nad poszczególnymi projektami zadań reorganizacyjnych, np. projektu skoordynowanej eksploatacji po technicznym połączeniu kopalń, a także dokładnego projektu technicznego połączenia obu zakładów, z których jeden jest kopalnią metanową (Rymer), a drugi – nie” - informowaliśmy.

Z kolei w Rudzkiej Spółce Węglowej rozpoczęto realizację kolejnej dużej inwestycji. „Od 1994 r. trwa budowa płuczki cyklonowej w kopalni Pokój. Nie tylko poprawi się jakość miałów energetycznych produkowanych przez kopalnię, ale również znacznie ograniczona zostanie emisja pyłów i siarki do atmosfery w miejscach spalania węgla. Rozbudowany o płuczkę cyklonową zakład przeróbczy będzie produkował węgiel po odczuwalnie niższych kosztach. Węgiel z kopalni Pokój w momencie uruchomienia płuczki będzie mógł skutecznie konkurować z najlepszymi gatunkami tego surowca na rynkach krajowych i zagranicznych. Będzie to bowiem węgiel wysokokaloryczny o niskiej zawartości popiołu i siarki” – podkreślaliśmy.

W krótkim tekście pisaliśmy z kolei, że KWK Śląsk posiada zasoby węgla na około 80 lat. „Wielkość ta oraz konieczność dotrzymania ostrych norm w zakresie emisji zanieczyszczeń spowodowała, że niezbędne stało się ciągłe doskonalenie procesu technologicznego pod kątem poprawy jakości produktu. Głównie chodzi tutaj o zmniejszenie zawartości popiołów i siarki w węglu handlowym” – informowaliśmy.

Przypomnieliśmy też, że nie ma w Rybnickim Okręgu Węglowym większego pracodawcy niż górnictwo. „W spółce rybnickiej pracuje około 30 tysięcy osób, a w spółce jastrzębskiej około 37 tysięcy. Czy przytomnie myślący radny może być niechętny pracodawcy, z którego losem żywotnie związanych jest około 250 tysięcy osób (licząc rodziny pracowników obu spółek)? I to ludzi z najbliższej okolicy, gdyż przeszłością są już górnicy dojeżdżający po 2 i 3 godziny do pracy! Udział płac w kosztach produkcji w obu spółkach wynosi około 51 proc. co dobitnie uzmysławia skalę środków finansowych, które poprzez pracowników kopalń trafiają na rynek tego regionu”– pisaliśmy w 14 numerze TG.

W rubryce „Górnicza statystyka” podaliśmy, że od początku roku do 4 kwietnia wydobyto 36 370 302 t węgla (plan zakładał 36 506 470 t); w tym okresie wyeksportowano 9 574 714 t, a na zwałach zalegało 2 270 455 t węgla.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.