Alarm atomowy w Japonii
W następstwie niszczycielskiego trzęsienia ziemi premier Japonii Naoto Kan ogłosił alarm atomowy, choć w sąsiedztwie elektrowni jądrowych nie wykryto jakiegokolwiek zagrożenia radiacyjnego.
Jak poinformował rzecznik rządu Yukio Edano, alarm zarządzono po to, by ułatwić władzom podejmowanie nadzwyczajnych przedsięwzięć w związku z akcją ratowniczą. W odniesieniu do samych elektrowni atomowych potrzeba takich przedsięwzięć nie istnieje.
Rząd w Tokio zaalarmował, że sytuacja energetyczna kraju jest bardzo trudna. W wielu miejscach kraju brakuje prądu. Z powodu trzęsienia ziemi i tsunami wyłączono wszystkie 11 japońskich reaktorów jądrowych, pracują obecnie w biegu jałowym. Premier Japonii zapewnił w specjalnym
oświadczeniu, że żaden z nich nie stanowi obecnie niebezpieczeństwa.
Japońska agencja prasowa Kyodo poinformowała o pożarze, który po trzęsieniu ziemi objął jedną z turbin elektrowni jądrowej w Onagawie na północnym wschodzie kraju. Miejscowe władze zapewniają jednak, że ogień nie dotarł do rejonu reaktora i nie ma niebezpieczeństwa skażenia radioaktywnego.
Tymczasem pojawiają się doniesienia o coraz dotkliwszych stratach spowodowanych przez żywioł. Z powodu wstrząsów zginęło co najmniej 32 osoby. W mieście Iwate, na północnym wschodzie wyspy Honsiu, w pobliżu epicentrum, ponad 300 domów zmyło z powierzchni ziemi. W rafinerii Cosmo Oil w prefekturze Chiba, na wschodzie japońskiej wyspy Honsiu doszło do wybuchu. Eksperci mówią, że to najsilniejsze trzęsienie ziemi od 140 lat.