Akcja ratownicza w Spółce Restrukturyzacji Kopalń wznowiona

Dzisiaj, 20 minut po godzinie 18, wznowiono akcję ratowniczą w rejonie dawnej kopalni „Siemianowice”. W wyrobiskach zlokalizowanych 321 metrów pod ziemią, sąsiadujących z szybem „Siemianowice III”, znowu zaczęła zbierać się woda - dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń.

 

Niekontrolowany przypływ wody jest tak duży, że poziom lustra podnosi się o 5-6 cm na godzinę. Z dołu wycofano ludzi. W zalanym rejonie istnieje zagrożenie wstrzymania wentylacji. Nie istnieje natomiast zagrożenie zalaniem dla sąsiadujących kopalń czynnych. Do akcji skierowano zastępy ratownicze z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.


Po raz pierwszy zagrożenie wodne w dawnej kopalni „Siemianowice” powstało 2 października nad ranem, gdy do chodników pompowni głównego odwadniania, na poziomie 321 m, wdarła się woda. Woda zalała wówczas korytarze na długości 525 m. Akcję, którą odwołano 4 października po południu, prowadzono wówczas własnymi siłami.


Przyczyny nagłego wypływu wody są nadal nieznane. Wizję lokalną wyjaśniającą powody zalania można będzie przeprowadzić dopiero po odpompowaniu wody z zagrożonego rejonu.


Zagrożenie, z którym mamy obecnie do czynienia w dawnej kopalni „Siemianowice”, jest pierwszym przypadkiem o takiej skali w dziesięcioletniej historii funkcjonowania Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.