Adam Nawałka ratownikiem Górnika

Nawalka adam GAL

fot: Jarosław Galusek

Nawałka i Górnik... Teraz, zamiast z Henrykiem Górnikiem, Adam Nawałka będzie występował w parze z Górnikiem Zabrze

fot: Jarosław Galusek

Ten trener staje się powoli symbolem współczesnych górniczych klubów. Adam Nawałka najpierw ratował z opresji staczający się na dno GKS Katowice, zaś od nowego roku będzie szkoleniowcem Górnika Zabrze, którego ma wprowadzić na powrót do ekstraklasy.

W Zabrzu były reprezentant Polski i uczestnik mistrzostw świata w Argentynie podpisał półroczny kontrakt z opcją przedłużenia go o 2 lata. By tak się stało, musi być wspomniany awans, o który będzie jednak szalenie trudno.

– Wiem, że nie będzie łatwo, ale mam sprawdzony system przygotowań do sezonu i wierzę w ten awans – z optymizmem pochodzi do tej ryzykownej misji Nawałka, który w Górniku zastąpił Ryszarda Komornickiego.

„Koko” z odszkodowaniem

Poprzednik Nawałki został zwolniony, gdyż miał fatalną końcówkę rundy jesiennej w Unibet I lidze. W 6 ostatnich meczach zespół zdobył raptem dwa punkty. Z drugiej strony można współczuć Komornickiemu, który chciał ułożyć drużynę po swojemu, ściągnąć zaufanych piłkarzy, jednak coraz większa wyrwa w klubowym budżecie powodowała, że zamiast poważnych transferów w Górniku tylko uzupełniano kadrę bardzo przeciętnymi, wypalonymi graczami. By wspomnieć Mariusza Dzienisa czy też mającego nadwagę Ensara Arifovicia.

– W tej sytuacji nie chciałem dłużej firmować tego, co działo się w Zabrzu. Nie zgodzono się na mój pomysł prowadzenia drużyny i dlatego musiałem odejść. Niektórych zawodników, jak chociażby Arifovicia, w ogóle nie chciałem w zespole, ale wszystko odbyło się poza mną – przyznaje sfrustrowany polską rzeczywistością Komornicki.

Z chwilą przelania przez zabrzański klub na jego prywatne konto odszkodowania za zerwany przez pracodawcę roczny kontrakt, „Koko” mógł ogłosić, że został właśnie szkoleniowcem szwajcarskiego II-ligowca, FC Wil 1900. W swojej drugiej ojczyźnie Komornicki nie zarobi jednak tyle, ile miał w Zabrzu, gdzie jego miesięczne wynagrodzenie wynosiło 40 tysięcy złotych brutto. Na podobne pieniądze może liczyć Nawałka, który – tak jak i jego poprzednicy – dostanie służbowy samochód i klubowe mieszkanie w Zabrzu.

Nowy szkoleniowiec będzie miał o niebo lepsze warunki finansowe, niż w Katowicach, jednak on sam podkreśla, że dla niego bardzo ważna jest możliwość osiągnięcia sukcesu sportowego. Z „Gieksą”, która od dłuższego czasu jest w dołku finansowym, nic więcej zrobić już nie mógł. Bardzo przeciętny zespół ustabilizował na dobrym poziomie, jednak o ekstraklasie mógł tylko pomarzyć. Teraz swoje marzenia będzie mógł realizować z Górnikiem.

Zagrać w Lidze Mistrzów

– Mam takie ciche marzenie, by kiedyś zagrać ze swoją drużyną w Lidze Mistrzów. I ja to zrealizuję – zapowiada niezwykle ambitny Nawałka, który w trakcie Euro 2008 był jednym ze współpracowników Leo Beenhakkera. Na razie musi zejść na ziemię i walczyć o poprawę warunków treningowych w Zabrzu.

– Dla mnie bardzo ważny jest warsztat trenerski – dodaje nowy szkoleniowiec zabrzan. – Gdy pracowałem w Katowicach, doprowadziłem do tego, że MOSiR zrobił remont szatni i zawodnicy mogli prosto z niej przechodzić do siłowni. Zmieniłem w „Gieksie” wiele spraw związanych z zapleczem treningowym i podobnie chciałbym uczynić w Zabrzu. Przede mną i moimi współpracownikami ciężka praca, ale ja się pracy nie boję. Dowiodłem tego w Katowicach.

Gaszenie konfliktów

Nawałka jest bardzo wymagający nie tylko wobec piłkarzy, ale również samego siebie. Swoje prywatne przygotowania do rundy wiosennej rozpoczął od świąteczno-noworocznego pobytu w Zakopanem, gdzie jeździ na nartach, biega i pływa, nie unikając sauny. Jego nowi podopieczni będą mieli od kogo czerpać dobre wzorce, jeśli chodzi o motorykę. Zresztą Nawałka zacznie treningi od badań wydolnościowych, zaś przez całą rundę wiosenną będzie monitorował organizmy zawodników, co za kadencji Komornickiego raczej się nie zdarzało.

Nowy trener Górnika musi nie tylko zadbać o wysoką formę fizyczną drużyny, ale również ugasić kilka konfliktów w szatni. W ostatnich kolejkach jesieni nie grał Robert Szczot, piłkarz sprowadzony z Jagiellonii za blisko 2 miliony złotych, gdyż zażyczył go sobie poprzednik Komornickiego – Henryk Kasperczak. Mocno przereklamowany Szczot obraził „Koko” w rozmowie w cztery oczy, mówiąc ówczesnemu szkoleniowcowi, że „piłkarzem był znakomitym, ale trenerem jest kiepskim”...

Jeśli Szczot i kilku innych przeinwestowanych graczy, jak chociażby Damian Gorawski, pozostaną wiosną w Zabrzu, Nawałka będzie musiał zabawić się w psychologa. Ale, jak sam wspominał, żadnej pracy się nie boi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Tatrach wyraźne ożywienie ruchu turystycznego

Obłożenie obiektów noclegowych pod Tatrami na koniec lipca wynosiło średnio ok. 75 proc., a w części hoteli sięgało 100 proc. - powiedział PAP Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG). Jak ocenił, po spokojnym początku wakacji wyraźne ożywienie nastąpiło od połowy lipca.

Posłuchać muzyki 320 metrów pod ziemią? Będzie można już jesienią

Kolejna edycja koncertu „Muzyka na Poziomie” odbędzie się jesienią w kopalni Guido w Zabrzu.

Książka na weekend: „Czterech zuchwałych”. O amerykańskich żołnierzach walczących w Europie

Brytyjski pisarz Alex Kershaw specjalizuje się w pisaniu, opartych na faktach, książek historycznych dotyczących drugiej wojny światowej. Na księgarskim rynku jest już jego najnowsza pozycja „Czterech zuchwałych”. To świetna opowieść o losach amerykańskich żołnierzy, którzy w czasie drugiej wojny światowej walczyli w północnej Afryce, Włoszech, Francji i w Niemczech.

Propozycja na piątek? Nocna szychta

W ostatnią lipcową noc będzie można się przekonać, jak wygląda Górny Śląsk po zmroku z okien kolei wąskotorowej.