Adam Maksymowicz: Złoty Stok żyje coraz lepiej

Trasa im domeyki zloty stok teberia pl

fot: teberia.pl

Fragment podziemnej trasy turystycznej im. Domeyki w byłej kopalni złota i arsenu w Złotym Stoku

fot: teberia.pl

Na Dolnym Śląsku złoto występowało w wielu miejscach. Nie było to amerykańskie Eldorado, ale ci, co wiedzieli, jak zabrać się do interesu na ogół nie narzekali. Sławne wyprawy walońskich gwarków w Sudety i Karkonosze nie były tylko wycieczkami turystycznymi. O tym, że były to przedsięwzięcia dochodowe świadczą nazwy wielu miejscowości, jak Złotoryja, Złoty Potok i Złoty Stok.

Dawni poszukiwacze doskonale znali się na skałach występujących na powierzchni ziemi, w których może, powinno być i jest złoto.

Małe miasteczko Złoty Stok leży u podnóża Gór Złotych w północno – wschodniej części Kotliny Kłodzkiej, tuż przy granicy z Czechami. Ze swoją ponad 1000 – letnią historią jest jednym z najstarszych miast Polski. Pierwsi górnicy wydobywali tutaj złoto z czapy wietrzeniowej, która zalegała tuż pod glebą. Wyczerpywanie się tego złoża zmuszało ich do coraz głębszych penetracji. Pierwszy oficjalny dokument potwierdzający te tradycje pochodzi z 1273 roku i jest on przywilejem na poszukiwania górnicze dla cystersów w Kamieńcu Ząbkowickim.

Największy rozkwit wydobycia złota przypadł na wiek XVI, kiedy było tu ok. 200 wyrobisk górniczych, a produkcja złota wynosiła 150 kg rocznie, co stanowiło ok. 8 proc. złota wydobywanego w Europie. Mimo wszystkich występujących trudności, katastrof, bankructw i innych nieszczęść Złoty Stok przodował w poszukiwaniach nowych technik hutniczych i wydobywczych.

Tu po raz pierwszy w 1612 roku zastosowano proch strzelniczy do skruszenia skały, zamiast jej urabiania kilofem. W XVII wieku zwrócono uwagę na odzyskiwanie obok złota również arsenu. Wkrótce wartość arsenu trzykrotnie przekroczyła zyski z wydobycia złota. Prusacy, którzy w połowie XVIII wieku zajęli Śląsk przystąpili do intensywnych robót górniczych, które osiągnęły głębokość ok. 110 m. W 1900 roku wybudowano linię kolejową łącząca Złoty Stok z węzłem kolejowym w Kamieńcu Ząbkowickim. Siedem lat później w kopalni uruchomiono kolejkę elektryczną dla potrzeb wydobycia rudy. Była to jedna z pierwszych w Europie podziemnych kolejek zasilanych z trakcji elektrycznych.

Po drugiej wojnie światowej Polacy uruchomili dalszą eksploatację w 1946 roku uzyskując regularnie 20 – 30 kg złota rocznie. Ocenia się, że łącznie ze złoża tego wydobyto ok. 16 ton złota. Po wojnie przy znacznie większej wartości dolara niż obecnie (ok. 10 razy), kiedy cena 1 grama złota wynosiła ok. 10 – 12 dolarów, dawało to ok. 350 tys. dolarów obrotu. Przynajmniej drugie tyle otrzymywano ze sprzedaży arszeniku. W ten potrzebny przede wszystkim dla celów medycznych produkt chemiczny zaopatrywano stąd cały polski przemysł chemiczny i jeszcze wystarczało na eksport. Było to stale przedsięwzięcie dochodowe. W 1961 roku władze PRL ogłosiły, że od około dwóch tysięcy lat wydobywane tutaj złoto nagle w tym właśnie roku się skończyło. Prawdopodobnie odgórnym zarządzeniem w roku kończącym działalność uzyskano tyko 7 kg złota! Na tej podstawie kopalnię zamknięto i zatopiono.

Prawdziwe przyczyny tej decyzji nie są znane w formie dokumentów. Należy domyślać się, że zostały one natychmiast zniszczone, jako niepotrzebni świadkowie zamknięcia dochodowego przemysłu złota i arszeniku w Polsce. Przyjęto wtedy zasadę, że górnictwo miało mieć tylko wielkoprzemysłowy wymiar. Tak samo zamknięto setki małych zakładów pracy w całej Polsce, nie zważając na ich dochodowość, tradycje i lokalny rynek pracy. W ten sposób mała kopalnia złota i arsenu w Złotym Stoku padła ofiarą socjalistycznej doktryny gospodarczej.

Po roku 1989., kiedy każdy już musiał liczyć tylko na siebie, miejscowi działacze postanowili jeszcze raz wykorzystać kopalnię złota. Tym razem dla celów turystycznych, bo wznowienie eksploatacji rudy wymaga kapitału, a tego nikt tutaj w nadmiarze nie ma. W okresie dekonionktury KGHM Polska Miedź w Lubinie, chcąc podnieś zaufanie do swoich stale spadających akcji głosiła, że zainwestuje w odzyskiwanie złota z tutejszych zasobów. Według ocen tej firmy miał być to złoty interes. Jednakże jak tylko cena miedzi ruszyła w górę natychmiast o tym zapomniano.

Tymczasem niezrażony tym ówczesny burmistrz Wiktor Lubieniecki wyasygnował skromne fundusze na przygotowanie tras turystycznych dawnej kopalni złota. Znaleźli się fachowi emerytowani górnicy, którzy z pasją przystąpili do dzieła. Od 1996 roku, kiedy nastąpiło otwarcie pierwszego odcinka trasy, każdego kolejnego roku przygotowywano nowe atrakcje.

Udostępniono jedyny w Polsce, a może nawet i na świecie podziemny wodospad. Turystów po odległych chodnikach wozi ponownie uruchomiona kolejka elektryczna, a część zalaną kopalni przepływa się na pontonach.

Przygotowano bazę noclegową, przewodniki, restauracje, hotele, sklepy i kioski z wszelkimi pamiątkami. Pomysł ten okazał się dla miasteczka istną żyłą złota.

Kopalnię odwiedza rocznie ok. 100 tys. turystów. Obsługa trasy i muzeum złota zatrudnia około połowy pracujących kiedyś górników, ale wszyscy są tu przekonani, że to dopiero początek ich dalszych sukcesów. Złoty stok żyje ze swojej historii i żyje coraz lepiej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Akcjonariusze Stalexportu Autostrady zdecydowali o obniżeniu kapitału zakładowego

Walne zgromadzenie spółki Stalexport Autostrady zdecydowało w środę o zmniejszeniu kapitału zakładowego poprzez obniżenie wartości nominalnej akcji z 75 gr do 1 gr. W ten sposób w połowie 2027 r. do podziału między akcjonariuszy spółki mają trafić blisko 183 mln zł.

Będzie system alarmowy na telefon w przypadku zagrożenia? Minister jest na "tak"

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski opowiada się za wprowadzeniem systemu alarmowego na telefon w przypadku zagrożenia. Chodzi o system Cell Broadcast, który jest wykorzystywany m.in. na Ukrainie. Jak mówił w środę minister, MSWiA w tym kierunku powinno działać, a resort cyfryzacji będzie pomagał.

Historyczny krok w polskiej energetyce. Rozpoczynają się prace przy budowie elektrowni jądrowej

Budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej oficjalnie wkroczyła w kolejny etap. Generalny wykonawca – Bechtel – przejął w środę, 5 sierpnia 2026 r., od Polskich Elektrowni Jądrowych (PEJ) zarządzanie terenem inwestycji w gminie Choczewo. Jednocześnie ruszają szeroko zakrojone prace ziemne, które zrealizuje Budimex SA, jedna z największych firm budowlanych w kraju. To wyraźny sygnał, że projekt przechodzi z fazy przygotowań do realnych działań w terenie.

Greenpeace Polska chce uczestniczyć w obronie zakazu importu rosyjskiego gazu przed TSUE

Fundacja Greenpeace Polska złożyła wniosek o dołączenie do postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w którym należąca do Gazpromu spółka Nord Stream 2 AG zaskarżyła unijny zakaz importu rosyjskiego gazu - podała organizacja.