Adam Maksymowicz: Zasada pomocniczości w gospodarce

W minioną sobotę 23 bm., na  V Kongresie Obywatelskim, który odbył się w Politechnice Warszawskiej, Waldemar Pawlak,  wicepremier i minister gospodarki wypowiedział się na temat zasady pomocniczości. Jest ona jednym z kluczowych elementów nauki społecznej Kościoła i po raz pierwszy została sformułowana w 1891 roku przez Leona XIII w jego słynnej encyklice „Rerum novarum” („O kwestii socjalnej). Czterdzieści lat później została rozwinięta w encyklice „Qadrogesimo anno” przez Piusa XI. Głosi ona, że: „… nie wolno jednostkom wydzierać i na społeczeństwo przenosić tego, co mogą wykonać z własnej inicjatywy i własnymi siłami…” Na podstawie tej zasady wszystkie społeczności wyższego szczebla powinne przyjąć podstawę pomocy („subsydium”) najmniejszym, a więc postawę nastawioną na ich wspieranie, popieranie i rozwój.


Wicepremier Pawlak wyraził opinię, że: „…w sytuacjach wymagających interwencji, rozwiązań problemów należy szukać na szczeblu możliwie najbliższym obywatelom”. Wyjaśnił on, że dzięki temu ludzie mają możliwość samodzielnego znajdowania efektywnych rozwiązań dla wielu problemów społecznych. Wskazał też na wzorce zaczerpnięte z przyrody, „…która nie narzuca jednej idei, a jest w niej współpraca, symbioza i rozwój”. Przekonywał on też, że: „Porządkowanie relacji społecznych według tej zasady pozwala każdemu znaleźć swoją przestrzeń działania, bez obawy powrotu do totalitaryzmu”. W wypowiedziach na sympozjum tym podkreślano, że „subsydiarność jest także jedną z podstawowych zasad ustrojowych Unii Europejskiej. Jako państwo członkowskie Polska bierze udział w wypracowywaniu kierunków polityki wspólnotowej, m.in. strategii gospodarczej „Europa 2020”. Ma ona stanowić odpowiedź na takie współczesne wyzwania, jak różnice w rozwoju społeczno-gospodarczym regionów UE, strukturalne przemiany na rynkach pracy.”


Wypowiedź wicepremiera jest w tym zakresie niezwykle znacząca. Ponieważ dotychczas do stosowania tej zasady wzywali hierarchowie Kościoła, a nie politycy. Wydaje się, że tragiczne doświadczenia ostatnich miesięcy, jakie dotknęły nasz kraj począwszy od katastrofy smoleńskiej poprzez serię powodzi, a skończywszy na łódzkim dramacie budzą głębsze refleksje wśród ludzi odpowiedzialnych za dalsze losy naszego kraju. Tu można tylko życzyć sobie, aby za ogólnymi sformułowaniami „zasady pomocniczości” w sprawie tej zostały przez polityków podjęte konkretne rozwiązania i propozycje szczegółowe.

 

Zdaniem ministra gospodarki nie należy szukać jedynego złotego środka do rozwiązania wszystkich problemów Polski i Polaków. – Wzorce można czerpać z przyrody, która nie narzuca jednej idei, a jest w niej współpraca, symbioza i rozwój - przekonywał wicepremier Pawlak.

.
V Jubileuszowy Kongres Obywatelski został zorganizowany pod hasłem "Idea Polski XXI wieku. Podmiotowi Polacy - Podmiotowa Polska" przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Wicepremiera Waldemar Pawlak wziął udział w panelu dyskusyjnym pt. „Rozwój, ale jaki?”. Uczestniczyli w nim również: Edwin Bendyk - tygodnik „Polityka”, dr Dariusz Karłowicz - Teologia Polityczna, prof. dr hab. Janina Jóźwiak - Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, dr Henryka Bochniarz - prezydent PKPP Lewiatan, prof. dr hab. Maciej Nowicki - b. minister ochrony środowiska, dr Maciej Grabowski - wiceminister finansów, prof. dr hab. Andrzej Jajszczyk - Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie.

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.