Adam Maksymowicz: Wałbrzyskie Zagłębie Gazowe

Napływające z Wałbrzycha informacje nie pozostawiają żadnych złudzeń. Miasto i region mają szansę na uzyskanie zasobów gazu ziemnego z podziemnego zgazowania węgla kamiennego w skali przekraczającej wszelkie wyobrażenia. Wydawało się, że po zatopieniu tutejszych kopalń, miasto i region skazane są na ekonomiczną, przemysłową i kulturalną degradację. Pozostawały wspomnienia, muzea, folklor i tradycje. Wiadomo, że na tej bazie miasto nie może się dalej rozwijać, a nawet przeciwnie, coraz bardziej będzie traciło swój wiodący dotąd charakter. Tak zapewne by się i stało, gdyby nie szukano innych sposobów zagospodarowania zatopionych pokładów węgla kamiennego. Upór godny biblijnego wezwania ”szukajcie, a znajdziecie” już w tej chwili przyniósł zainteresowanie nauki, przemysłu, praktyki i prywatnego biznesu. Wszystko to składa się na pierwszy krok w dobrym kierunku.


Ród Hochbergów


Rejon Wałbrzycha należy do najstarszych na świecie miejsc, skąd wydobywano węgiel kamienny. Specjaliści wskazują na jego wykorzystywanie już w XII wieku. Potem powoli z roku na rok rosło zainteresowanie węglem kamiennym z tego rejonu. Na większą skalę w jego wydobycie zaangażował się ród Hochbergów mający swoja siedzibę w pobliskim Książu. Patronował on eksploatacji tutejszych pokładów węglowych od ok. XVI wieku po czasy drugiej wojny światowej. Historię tego niemieckiego rodu o daleko idących polskich sympatiach najmłodszych książąt pszczyńskich poznaliśmy dzięki filmowi Filipa Bajona "Magnat", z wieloma gwiazdami, m.in. Janem Nowickim, Bogusławem Lindą i Grażyną Szapołowską. Niezwykłą rolę w rodzinie tej odegrała księżna Daisy. Stała się ona bohaterką wielu powieści, opracowań i artykułów. Jej pamiętniki są ważnym dokumentem epoki. Opuszczona przez wszystkich, prześladowana przez gestapo, usunięta z zamku w Książu, zmarła 29 lutego 1943 roku w jednej z willi w Wałbrzychu.


Dolnośląskie Zagłębie Węglowe


Niecka węglowa po polskiej stronie zajmuje powierzchnię około 350 km kwadratowych. Udokumentowano tu 80 pokładów węgla kamiennego. Tylko około połowa z nich nadawała się do podziemnej eksploatacji. Ich miąższość wynosiła od 0,5 m do 1,5 m. Tuż przed zakończeniem drugiej wojny światowej dobowa wydajność kopalń wynosiła ok. 7 tys. ton węgla. W kopalniach Nowej Rudy wydajność ta była blisko dziesięciokrotnie mniejsza. Podczas wojny w kopalniach tych prowadzono rabunkową gospodarkę złożem wybierając tylko najłatwiejsze pokłady. Z powodu braku siły roboczej zatrudniano tu przede wszystkim jeńców wojennych wszystkich narodowości będących w stanie wojny z Niemcami.

 

Po wojnie kopalnie w stanie nienaruszonym wraz z niemiecką kadrą przeszły w ręce polskie. Brak jednak doświadczenia nowych ich właścicieli spowodował blisko 40 procentowy spadek wydajności. Dopiero w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych minionego wieku osiągnięto, a nawet przekroczono przedwojenną skalę wydobycia. Były tu bardzo trudne geologiczno – górnicze warunki eksploatacji. Pokłady węglowe są tu stromo nachylone i porozcinane wieloma uskokami. Praca górnika była tu też bardzo niebezpieczna ze względu na wydzielanie się dużych ilości metanu. Był tu jednak najlepszej jakości węgiel koksowy w Polsce. Jego eksport zapewniał polskiej gospodarce stały dopływ dewiz. Miejscowe koksownie zawsze miały najlepszy surowiec do produkcji niezbędnego paliwa dla polskich hut. Przy okazji uzyskiwano znaczne ilości tzw. gazu miejskiego, który docierał do wszystkich prawie domów na Dolnym Śląsku.


Wrocławski Nobel


Światowa kariera zgazowania węgla kamiennego rozpoczęła się we Wrocławiu. Tu w 1884 roku urodził się Friedrich Bergius. W latach szkolnych zainteresował się chemią. Rozpoczął studia na wydziale chemii Uniwersytetu Wrocławskiego. Dwa lata później przeniósł się do Lipska, gdzie pod kierunkiem prof. Arthura Hantscha w 1907 roku obronił pracę doktorską poświęconą problemowi kwasu siarkowego, jako rozpuszczalnika. Od 1910 roku jest zatrudniony w Instytucie Chemii Fizycznej na Politechnice w Hannowerze (Technische Hochschule). Tam uzyskał habilitację i jako prywatny docent wykładał reakcje gazowe i hutnictwo. Wobec braku funduszy na własne badania, założył prywatną pracownię chemiczną, w której gromadził potrzebną, skomplikowaną i drogą aparaturę. Przystąpił tu do prac nad uwodorowieniem węgla, torfu i węgla brunatnego (w temperaturze 450° C i pod ciśnieniem 100 – 150 atmosfer). Prace w zakresie laboratoryjnym zakończyły się pełnym sukcesem, a ich autor zgłosił pierwsze swoje patenty. Budowę pierwszej linii technologicznej przerwała wojna światowa. Po wojnie mimo ogromnych trudności, szalejącej inflacji i ogólnej biedy konstruuje pierwszą aparaturę do produkcji benzyny i innych produktów naftopodobnych. Początkowo usiłuje przy pomocy własnych środków prowadzić dalsze badania nad znalezieniem odpowiedniego katalizatora, który mógłby usprawnić procesy uzyskiwania benzyny, i doprowadzić do rentowności produkcji. Wyczerpany kłopotami finansowymi w roku 1926 sprzedaje swoje patenty. Nowi ich właściciele rozpoczynają budowę ogromnych zakładów uwodorowienia węgla brunatnego Leuna – Werke koło Merserburaga. Już w 1932 roku produkowały one 4 miliony ton „niemieckiej benzyny”. Jeden z tego rodzaju zakładów przerabiających węgiel kamienny zbudowany został w Kędzierznie – Blachowni na Śląsku Opolskim. Mimo, że Bergius miał zastrzeżone umową doradztwo przy produkcji benzyny nie skorzystano z jego osoby. W 1931 roku otrzymał on Nagrodę Nobla wspólnie z Carlem Boschem „za badania wpływu wysokich ciśnień na przebieg reakcji chemicznych”.


Skutki zatopienia kopalń


W roku 2000 zakończono wydobycie węgla kamiennego. Oficjalną przyczyną była ich nierentowność. Kopalnie w Wałbrzychu i w Nowej Rudzie zatopiono. W obecnej sytuacji osiągniętej równowagi hydrodynamicznej wydaje się, że proces ten jest nieodwracalny. Powtórne odtopienie kopalń może spowodować daleko idące zmiany w ukształtowaniu terenu. O tym, że proces zatopienia był w jakimś sensie nadużyciem obowiązującego wtedy prawa świadczy fakt przeklasyfikowania zasobów bilansowych do pozabilansowych. Stało się tak, chociaż zasoby te nadal spełniały obowiązujące kryteria bilansowości. Stworzono dla nich specjalną kategorię tzw. grupę „b”. Proceder ten nosi wszelkie znamiona schizofrenii prawnej. Wtedy, kiedy chcemy, to, co jest bilansowe nazywamy jednak pozabilansowym! Nie wnikając w ekonomiczne przyczyny likwidacji kopalń, które nadal budzą wiele kontrowersji, zauważyć trzeba, że tuż przed podjęciem tych decyzji firma PeBeKa z Lubina wykonała dla potrzeb udostępnienia nowych pokładów węgla szyb "Kopernik" o głębokości 1000 m. Kosztowało to około 1 miliarda złotych. Zaraz potem został on zatopiony wraz z innymi wyrobiskami górniczymi.


Uszczelniony górotwór


W chwili obecnej wydaje się, że osiągnięto optymalne warunki dla rozważanej i dyskutowanej podziemnej gazyfikacji węgla kamiennego. Niecka Wałbrzyska, podobnie jak Górnośląska ma swoje wychodnie bardzo blisko powierzchni ziemi. Sam górotwór pocięty licznymi uskokami, spękaniami i szczelinami łatwo przepuszczałby wytworzone pod ziemią gazy na jej powierzchnię stanowiąc zagrożenia dla ludzi i środowiska. Z chwilą zatopienia całego górotworu, wszystkie te nieciągłe struktury zostały wypełnione wodą. W ten sposób górotwór został uszczelniony od powierzchni ziemi. Jeżeli ciśnienie, pod którym będzie prowadzony proces zgazowania nie przekroczy wysokości słupa wody, to możemy być spokojni o bezpieczeństwo na powierzchni ziemi. Nic się nie wydostanie. Woda podziemna do tego nie dopuści.


Skala możliwości


Pozostawione zasoby bilansowe, czyli nadające się do wydobycia metodą podziemnej ich eksploatacji wynoszą aktualni 369 milionów ton. W zależności od kryteriów przyjętych dla zgazowanych pokładów zasoby te mogą one kilkakrotnie wzrosnąć lub w takiej proporcji się zmniejszyć. Jako punkt wyjściowy załóżmy, że tylko te wymienione zasoby zostaną zgazowane. Na podstawie doświadczeń podziemnego zgazowania węgla kamiennego w Australii wydajność z 1 tony węgla wynosi około 2300 metrów sześciennych gazu ziemnego. Bardzo uproszczony rachunek wskazuje jednak skalę problemu. Mamy możliwość osiągnięcia około jednego biliona metrów sześciennych gazu. Jest to wielkość, która wraz z posiadanymi zasobami tego gazu wystarczałaby nam na około 80 lat!! W tym kontekście podziemne zgazowanie wałbrzyskiego węgla kamiennego jest konkurencyjne dla tzw. gazu łupkowego. Ten ostatni może być, a może go nie być. Natomiast węgiel kamienny w wałbrzyskim zagłębiu jest na pewno w podawanych ilościach. Wszystko zmierza ku temu, że najstarsze wałbrzyskie górnictwo może już wkrótce być największym i najnowocześniejszym zagłębiem gazowym.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Balczun: Węgiel jest elementem miksu energetycznego i zawsze nim będzie

Węgiel jest elementem miksu energetycznego i zawsze w pewnym procencie nim będzie. Nie ma planu, by zamknąć wszystkie kopalnie, ale jest plan by zoptymalizować funkcjonowanie branży górniczej, bo wydobywamy prawie najdroższy węgiel na świecie. I mamy znaczącą część kopalni, których funkcjonowanie nie ma już żadnego uzasadnienia - mówił minister aktywów państwowych Wojciech Balczun na antenie Radia ZET.

Podatek od nadzwyczajnych zysków dla państwowego giganta?

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapowiedział, że wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych mogą w przypadku Orlenu wynieść nawet 6 mld zł. Ten podatek jest na ostatniej prostej. Wkrótce trafi do parlamentu, a potem do prezydenta.

Zakorzenieni w przyrodzie, czyli będzie kolejna świetna pracownia w Jastrzębiu-Zdroju

W grupie  laureatów konkursu Zielona Pracownia znalazła się Szkoła Podstawowa nr 20 im. Henryka Jordana z Jastrzębia-Zdroju, która otrzyma dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach w wysokości 60 000 zł.

Ile wynosi strata górnictwa węgla kamiennego za pierwszy kwartał? Sprawdź

Strata netto sektora górnictwa węgla kamiennego wyniosła 1,75 mld zł w okresie styczeń-marzec 2026 r. w porównaniu z 2,18 mld zł straty rok wcześniej - podała Agencja Rozwoju Przemysłu.