Adam Maksymowicz: Stop odkrywce

Odkrywka wladyslawow ZEPAK

fot: ZEPAK

Mieszkańcy gminy Gubin w województwie lubuskim chcą powstrzymać budowę kopalni odkrywkowej. W tym celu powołali stowarzyszenie o wymownej nazwie "Nie kopalni odkrywkowej"

fot: ZEPAK

Stale żywa w tym regionie tradycja historycznej bitwy z Tatarami na Legnickim Polu w 1241 roku zyskuje całkiem nowy i współczesny wymiar. Tak, jak wtedy, tak i teraz miejscowa ludność jest przerażona skalą spodziewanej dewastacji i nieodwracalnych zniszczeń. Tym razem mają tego dokonać odkrywkowe kopalnie węgla brunatnego.

 

Rząd powoli i systematycznie przygotowuje odpowiednie decyzje w tej sprawie. Być może, że wobec gwałtownego rozwoju programu budowy elektrowni atomowych zechce on wycofać się z tego rodzaju pomysłów. Na razie jednak od strony formalnej trwają procedury, kompletuje się potrzebne do tego dokumenty, decyzje i opinie o charakterze strategicznym, logistycznym i informacyjnym. Żadnych decyzji o budowie odkrywki jeszcze nie ma. Miejscowa społeczność stale jednak protestuje. Nie zgadza się na opuszczenie swoich dobrze zagospodarowanych obiektów, zakładów i domów. Na czele protestów stoją miejscowi działacze samorządów wspierani przez lokalnych posłów. Powstał Społeczny Komitet „Stop Odkrywce”.


Sojusznicy


Ekolodzy są nowymi sojusznikami przeciwników legnickiej odkrywki. Kilka dni temu w Domu Kultury „Muza” w Lubinie „Eko – Unia” i „Greenpeace” spotkali się w celu skoordynowania swoich protestów z Komitetem „Stop Odkrywce”. Jego uczestników zbulwersowała wiadomość, że marszałek województwa dolnośląskiego przesłał miejscowym gminom do zaopiniowania projekt zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Dolnego Śląska. Gminy mają 40 dni na zgłaszanie uwag i wniosków. Wbrew woli mieszkańców, którzy w referendum wypowiedzieli się przeciw odkrywce, marszałek chce wprowadzić ochronę tutejszych złóż węgla brunatnego. Decyzje w tej sprawie mają zapaść bardzo szybko. Chcąc się przeciwstawić podjętej procedurze burmistrzowie i wójtowie z podlegnickich gmin zapowiadają, że zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić. Decyzja o ochronie złóż węgla brunatnego oznaczać będzie zakaz wydawania zezwoleń budowlanych na tym terenie. W tej sytuacji tracą wartość handlową wszystkie domy i obiekty znajdujące się na tym terenie. Dlatego lubińsko – legnicka organizacja „Stop Odkrywce” zaczyna budzić zainteresowanie wszystkich gmin górniczych, na terenie, których znajdują się złoża węgla brunatnego. Omawiano także zapisy projektu prawa geologicznego i górniczego, który w znacznej części ogranicza wpływy samorządów na inwestycje górnicze. Gminy chcą być jednym z partnerów w dyskusji nad jego treścią. W nadchodzących miesiącach planowane są kolejne obrady tego gremium.


KGHM Polska Miedź


Lubińsko – legnicki, a nawet szerzej jeszcze głogowsko – ścinawski węgiel brunatny zalega w obszarach górniczych aktualnie eksploatowanych złóż rud miedzi. Eksploatacja złoża miedzi prowadzona jest poniżej jednego tysiąca metrów głębokości. Pokłady węgla brunatnego zalegają do głębokości ok. 200 metrów i nie mają żadnego połączenia naturalnego ze złożami rud miedzi. Dlatego złoża te mogą być wybierane w sposób całkowicie od siebie niezależny. Jeszcze za czasów PRL rozpatrywano skojarzoną gospodarkę tymi surowcami. Jednym z pomysłów było składowanie szlamów poflotacyjnych KGHM w wyrobisku węgla brunatnego. W ten sposób składowisko mając naturalne nieprzepuszczalne podłoże i znajdując się poniżej powierzchni terenu przestawało być jakimkolwiek zagrożeniem dla otaczających je wiosek, miast i miasteczek. Pomysł ten miał też wraz z wyczerpywaniem się złoża rud miedzi przesunąć zatrudnienie z KGHM do nowego przemysłu węgla brunatnego i energetyki. Ostatnio wszystkie te projekty przy poparciu społecznym zostały przez KGHM jednocześnie odrzucone i zarzucone. Jest to o tyle dziwne, że w firmie tej nadal względnie większościowym udziałowcem jest Skarb Państwa, a przecież inicjatorem budowy odkrywki węgla brunatnego na tym terenie jest rząd RP. KGHM jest pewne, że złoża wystarczy na jeszcze długie dziesiątki lat, a trudności termiczne, gazowe i wszelkie inne związane z eksploatacją pokona bez żadnych problemów. Mając takie perspektywy nie jest on zainteresowany sporami prowadzonymi wokół wątpliwych efektów energetycznych związanych z eksploatacją miejscowych złóż węgla brunatnego. Trzeba przypomnieć, że jest to największe złoże węgla brunatnego w Europie o zasobach ok. 15 miliardów ton. Swoją wielkością odpowiada ono wszystkim razem wziętym polskim złożom tego surowca. Stąd zainteresowanie jego eksploatacją w jakiś sposób zawsze będzie podejmowane przez rządowe, a nawet międzynarodowe konsorcja i koncerny energetyczne.


Odwrotne skutki


Im większe są naciski na uświadomienie względnych korzyści z eksploatacji tego złoża, tym bardziej też rośnie determinacja jego przeciwników. Sięgają oni po wszystkie argumenty przemawiające za pozostawieniem w spokoju terenów, na których aktualnie mieszkają. Wobec argumentów prezentowanych przez administracje państwową i przemysł górnictwa węgla brunatnego stanowiska obu stron zamiast przybliżać się do porozumienia, to coraz bardziej oddalają się od siebie. Powtarzane bez żadnego umiaru i kółko te same uzasadnienia ekonomiczne i energetyczne wywołują coraz większy opór. Po prostu sztywna polityka rządowa w tej sprawie wywołuje skutki całkowicie odwrotne od zamierzonych. Opór zamiast maleć narasta. Mało tego, obejmuje on coraz większą skalę przechodząc z lokalnego protestu na sprzeciw ogólnokrajowy. Jeżeli nadal rząd nie zmieni swojej polityki, a wszystko na wskazuje, to protest ten wkrótce będzie miał też znaczenie międzynarodowe. Pod jego naciskiem rząd raz na zawsze będzie musiał porzucić swoje pomysły eksploatacji tutejszych złóż węgla brunatnego. W rządowym uporze można dostrzec niebezpieczne próby przeprowadzenia swojej woli „na siłę”. Do nikogo z decydentów nie przemawia potrzeba szerokiej i kompetentnej informacji zawodowej na ten temat. Mam tu na myśli liczne wydawnictwa popularno – naukowe, broszury, książki, foldery, informatory, filmy, dyskusyjne gremia itp. Wszystko to bez namawiania kogokolwiek do czegokolwiek. Wiadomo jednak, że podniesienie stanu wiedzy na temat tych złóż przyczyni się do podniesienia dyskusji na ten temat na trochę wyższy poziom. Rząd twierdzi, że na akcje takie nie ma pieniędzy. Tymczasem na tego właśnie rodzaju akcje przekonania Polaków do energii atomowej wyasygnowano tylko 700 milionów złotych! Czy ludzie z Legnicy, Lubina i Głogowa nie zasługują na podobny szacunek, jak ci, na których terenie mają stanąć nuklearne siłownie? Te proporcje winne być w jakiś sposób wyrównane.


Skargi


Lokalne samorządy działające w rejonie legnickiego złoża węgla brunatnego są zdeterminowane do uzyskania rządowej decyzji o wycofaniu się z jego eksploatacji. Nie czekają one biernie na rozstrzygnięcie, które coraz bardziej przesuwa się w czasie. Piszą wszędzie, gdzie to możliwe, petycje, apele i sporządzają inne tego rodzaju dokumenty. Jednym z nich jest skarga napisana w styczniu do Parlamentu Europejskiego, który skierował ją do rozpatrzenia przez Komisję Europejską. Instytucje te mają wyjaśnić, czy miało miejsce w tej sprawie złamanie prawa unijnego. Na razie nie ma jeszcze ich oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Znając jednak unijną „wrażliwość” na wszystkie ekologiczne postulaty należy się spodziewać, że stanowisko unijne będzie zgodne ze zdaniem mieszkańców i reprezentujących ich samorządów. Podobne wystąpienie zostało skierowane na ręce Rzecznika Praw Obywatelskich. Otrzymał je na krótko przed katastrofą smoleńską, w której zginął wraz z wszystkimi osobami towarzyszącymi parze prezydenckiej. Podpisani pod listem wójtowie i burmistrzowie domagają się zmian w przyjętym przez rząd dokumencie pt. „Polityka energetyczna Polski do roku 2030”. Żądają oni wykreślenia z niej planów eksploatacji złoża węgla brunatnego „Legnica”. Uważają oni, że jest to tym bardziej uzasadnione, że jeszcze przed przyjęciem tego dokumentu przez Radę Ministrów w gminach tych odbyły się referenda. Ich wynik jednoznacznie był przeciwny wszelkim planom górnictwa odkrywkowego na tych terenach. Wzywają oni władze RP do poszanowania jego wyników.


Napięta sytuacja


Teraz każdy ruch branży związanej z budową odkrywki powoduje, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Mieszkańcy tych terenów zdają sobie sprawę, że póki w oficjalnych dokumentach tereny te są uznane za możliwe do budowy odkrywkowej kopalni, to stale wisi nad nimi przysłowiowy „miecz Demoklesa”. Po prostu nie mogą oni spać spokojnie. Rząd uchyla się od pozytywnego podjęcia zgłaszanych postulatów. Czas najwyższy, aby problem ten był rozwiązany w sposób wszystkich satysfakcjonujący. Trzeba szukać kompromisu, a nie konfrontacji. Jest to zadanie realne i możliwe. Potrzeba tylko dobrej woli.

 

Czytaj: Felietony Adama Maksymowicza
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W kwietniu tempo wzrostu płac było najniższe od września 2023 r.

W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. - napisali ekonomiści PKO BP w czwartkowym komentarzu do danych GUS.

Wzrost cen energii i surowców może ograniczyć skalę poprawy w przemyśle

Wyższe ceny energii i surowców, które zostały wywołane przez wojnę w Zatoce Perskiej, uderzą w branże energochłonne, co może ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle - napisali ekonomiści banku PKO BP w komentarzu do danych GUS.

Wkrótce modernizacja katowickiego tunelu i kopuły na rondzie gen. Ziętka

Miejski Zarząd Ulic i Mostów w Katowicach przystępuje do realizacji zadań związanych z modernizacją i remontem infrastruktury technicznej Tunelu Katowickiego oraz obiektu „Kopuła nad Rondem”. Prowadzone prace poprawią bezpieczeństwo użytkowników.

Enea: Polska będzie potrzebować kilkanaście mln ton węgla; Bogdanka może dać połowę

W perspektywie 10 lat Polska może potrzebować kilkanaście milionów ton węgla rocznie; połowę tego zapotrzebowania może zaspokoić Bogdanka - uważają przedstawiciele Enei, głównego akcjonariusza Bogdanki.