Adam Maksymowicz: Spadająca gwiazda KGHM
Osiągnięcia najlepszej polskiej firmy górniczej KGHM Polska Miedź S.A. budzą coraz więcej refleksji nad jej kondycją techniczną, technologiczną i inwestycyjną. Póki są wysokie ceny miedzi na giełdach i znaczące dochody nikogo to nie interesuje. Na swoich stronach internetowych firma informuje o kolejnych swoich sukcesach. W minionym roku niewątpliwie tego rodzaju osiągnięciem było zajęcie jedenastego miejsca w światowym rankingu producentów tego surowca. Jeszcze rok temu było to siódme miejsce, a przedtem piąte. Spadek o cztery miejsca w dół jest też sukcesem. W uprawianej tu propagandzie sukcesu wszystko, co zdarzy się jest sukcesem. Wszak zawsze mogłoby być gorzej. Polskie media na ogół bezkrytycznie i z zachwytem komentują plany KGHM i ich realizację na światowym rynku inwestycyjnym złóż rud miedzi. Tymczasem tego rodzaju firmy górnicze o dużo mniejszej tradycji i kondycji produkcyjnej oraz finansowej śmiałymi przedsięwzięciami przebijają się do czołówki światowej. Daleko za sobą pozostawiają one ociężały i mało mobilny oraz bez żadnych perspektyw urzędniczo – polityczny aparat kierujący polskim gigantem miedziowym.
Trudności
Ponieważ kierownictwo naszego kolosa miedziowego nie potrafi pokonać naturalnych trudności w eksploatacji własnego złoża uzysk miedzi z tego źródła systematycznie spada. Obecnie już 30 procent jego produkcji pochodzi ze skupowanego w całej Europie złomu. Oczywiście, że lepiej kupować i przerabiać złom niż nic nie robić. Nie mniej proces ten wskazuje na stale spadającą rolę własnych kopalń. Eksploatacja złoża prowadzona jest na głębokości zbliżonej do 1,5 kilometra w temperaturze przekraczającej w wyrobisku 40 stopni Celsjusza. Lokalne schłodzenia są niezwykle kosztownym przedsięwzięciem. Do tego dochodzą coraz mocniejsze i coraz groźniejsze zjawiska tąpnięć związane z głębokością prowadzonych robót górniczych. Na dodatek roboty górnicze w dwóch podstawowych kopalniach Sieroszowice – Polkowice i Rudna coraz bardziej niebezpiecznie zbliżają się do złoża gazu ziemnego, który kilka kilometrów dalej jest eksploatowany z tego samego poziomu, co złoże miedzi. Nie można powiedzieć, że na to wszystko machnięto ręka. Nawet wiele się robi. Nie mniej zakres tych prac i wyciąganych z nich wniosków mało się różni od metod, jakie stosowano jeszcze pół wieku temu. Wystarczy tu wspomnieć, że ogromne nakłady na prace badawcze w znacznej części są lokowane w instytutach naukowych w celu pozyskania ich przychylnych opinii dla podejmowanych tutaj decyzji. Zdecydowana większość tych prac to „półkownicy”, czyli prace odkładane na półkę.
Udokan
Rosjanie pilnie poszukują międzynarodowych kapitałów dla uruchomienia eksploatacji złoża Udokan położonego w górach o tej samej nazwie w pobliżu jeziora Bajkał. Polskie górnictwo, kadra i jej doświadczenie ma bardzo dobrą opinię w tym kraju. Jest ona niezależna od wszelkich zawirowań politycznych, jakie od 1989 roku odnotowywane są pomiędzy Polską, a Rosją. Polski kapitał byłby tu dobrze widziany. Tym bardziej, że wielu specjalistów górniczych chętnie przyznaje się tu do polskich korzeni. Samo złoże rud miedzi jest pod każdym względem bardzo podobne do tego, które eksploatuje KGHM. Na korzyść Udokanu zaliczyć trzeba jednak znacznie korzystniejsze jego warunki geologiczno – górnicze. Może być ono eksploatowane już od samej powierzchni, gdyż jego wychodnie są obserwowane na górskich zboczach. Również pokłady osiągają grubość blisko dziesięć razy większą niż w Lubinie. To nie tylko nazwa złoża, lecz także pasma górskiego w syberyjskich Górach Stanowych. Złoże położone jest na wysokości ok. 2000 m npm w trudno dostępnych partiach górskich. Tu trzeba od nowa wybudować drogi, osiedla, doprowadzić prąd elektryczny i wszystkie inne media potrzebne do jego funkcjonowania. Samo złoże występuje w krystalicznych, litych i masywnych skałach metamorficznych zaliczanych do proterozoiku, który datowany jest na ok. 2,5 mld lat, jako najstarszy po archaiku okres w historii skorupy ziemskiej. Warunki te w jakiś sposób kompensują wszystkie braki cywilizacyjne na tym terenie. Po pierwsze nie trzeba tu wielkich inwestycji górniczych, aby rozpocząć wydobycie rudy. Po drugie masywne i lite skały gwarantują bezpieczną eksploatację bez tąpań, zawałów i wstrząsów sejsmicznych. Po trzecie nakłady na ochronę środowiska będą tu dziesiątą częścią tego, co wydaje się w centrum Europy. Samo złoże swoją wielkością jest zbliżone do tego, jakie posiada KGHM. Ilość rudy wynosi ok. 1,4 mld ton. Zawiera ona przeciętnie ok. 1,56 proc. Cu. W przybliżeniu odpowiada to zawartości miedzi w polskich złożach. Zamierza się z niego odzyskać ok. 20 mln ton czystej miedzi. Jego atutem są towarzyszące mu metale szlachetne, a przede wszystkim złoto i srebro, których zawartości są tu ok. 10 razy wyższe niż w Polsce. Te wszystkie korzystne warunki są dla KGHM tylko teoretyczne. Rosjanie nie chcą przestarzałych polskich technologii, które pod tym względem niewiele się różnią od tego, co sami posiadają. Już na starcie KGHM ze względu na swoje zacofanie nie może brać udziału w tym wielkim światowym procesie inwestycyjnym.
Oyu Tolgoi
Podobnie jak ze złożem Udokan sprawa wygląda z największą w tej chwili inwestycją górniczą w zakresie eksploatacji rud miedz, jaką jest projekt mongolskiej kopalni Oyu Tolgoi. Położona na Pustyni Gobi przy granicy chińskiej stała się ona pod każdym względem bardzo atrakcyjnym przedsięwzięciem zarówno górniczym, jak i biznesowym. Według multimedialnych prezentacji złoże rud miedzi o tej nazwie ma kształt gruszki. Jej „ogonek” został odkryty na powierzchni ziemi. W głąb złoże się poszerza i zwiększa swoje zasoby. Rozciągłość tej „gruszki” wynosi 6,6 km. Zasadniczy swój kształt przybiera dopiero na głębokości ok. 700 m i dochodzi do głębokości ok. 1300 m. Zasoby rudy ocenia się na około 14 miliardów ton o zawartości 1,33% miedzi i 0,47 g/t złota. Zasoby pozabilansowe wynoszą ok. 2,4 miliarda ton o zawartości 0,78% miedzi i 0,33 g/t złota. Jest to jedno z największych złóż tego rodzaju na świecie. Daje to zasoby wielkości 200 milionów ton miedzi i około 8 tysięcy ton złota. Około 140 km od złoża znajduje się odkrywkowa kopalnia węgla kamiennego o zasobach ok. 6 miliardów ton. O tym, jakiego rodzaju są tu złoża świadczy fakt, że pokład węgla na grubość ok. 40 m! Węgiel ten będzie stanowił zaplecze energetyczne dla całego przedsięwzięcia udostępnienia i eksploatacji złoża rud miedzi. Po wielu fazach negocjacji trwających 5 lat koncesję na wydobycie rudy miedzi otrzymała kanadyjska firma Ivanhoe Mines. Natychmiast podjęła ona pierwsze roboty inwestycyjne związane z budową 7 m średnicy szybu sięgającego spągu złoża na głębokości 1300 m. Na drugim końcu złoża aktualnie jest głębiony kolejny szyb o tych samych parametrach. Gigantyczna odkrywka powinna sięgnąć do poziomu skąd rozpoczyna się eksploatację podziemną. Szerokość wyrobiska odkrywkowego wynosi ok. 2 km. W ciągu 35 lat planuje się uzyskać z tego złoża ok. 40 milionów ton miedzi i ok. 2 tysiące ton złota. Są to wielkości zawrotne. Tu także zabrakło zainteresowania i kapitału KGHM. Zabrakło przede wszystkim pomysłu, inicjatywy i przebojowości oraz związanych z tym nowoczesnych rozwiązań organizacyjnych i górniczych. Skutek tego jest taki, że złoże będzie eksploatować kanadyjska firma Ivanhoe Mines, która w rankingu dochodów i stażu w górnictwie plasuje się daleko za KGHM.
Druga liga
Jeżeli nie da się grać w pierwszej lidze, to trzeba, chociaż dobrze wypaść w drugiej lidze. Choć wszem i wobec głosi się udział w grze wśród najlepszych na tym świecie. Rzeczywistość jest jednak całkiem inna. Na miejsce porzucanych przez kapitał kanadyjski własnych złóż miedzi wchodzi polski kontrahent. Kanadyjska kopalnia należąca do Abakus Mining wykupiona została za 37 milionów dolarów (51 procent udziałów). Ma ona zasoby wielkości ok. 440 milionów ton rudy. Jej eksploatacja ma dać 50 tys. ton miedzi i 3 tony złota rocznie. Złoże ma być wyeksploatowane w ciągu 23 lat. Program ma ruszyć w 2013 roku. Jest to jakieś skromne pocieszenie w stosunku do tego, co na rynku miedziowym czynią najwięksi i najlepiej do tego przygotowani potentaci miedziowi. Mankamentem tego przedsięwzięcia jest czysto kapitałowy jego charakter. Wszystkie roboty wykonają Kanadyjczycy. Tymczasem wspomniane dwie inwestycje Udokan i Oyu Tolgoi wyeliminują KGHM z intratnego rynku chińskiego. Związany z tym spadek cen żółtego metalu może sprawić, że dalsze trwanie KGHM Polska Miedź w niezmienionej postaci przestanie być opłacalne.
Mongolia spisana na straty
Niezwykle bogata we wszelkie kopaliny Mongolia stanowi skuteczną konkurencję dla podobnych bogactw na Syberii. Jednakże, jest ona znacznie bliżej położona obok żywiołowo rozwijających się azjatyckich „tygrysów” gospodarczych i dlatego ma ona dużo większe szanse na zdobycie zagranicznych kapitałów dla uruchomienia kolejnych inwestycji. Jednakże polski kapitał górniczy nie jest zainteresowany mongolskim Eldorado. Wyrazem tego stała się w 2009 roku likwidacja polskiej ambasady w stolicy tego kraju. Decyzja ta sama w sobie jest skandaliczna, gdyż MSZ oszczędza tysiące dolarów, a na braku zainteresowania nadarzająca się okazją traci ich miliony. Pod tym względem panuje pełna zgoda pomiędzy głównym miedziowym polskim inwestorem zagranicznym, jakim jest KGHM Polska Miedź S.A. a ministrem Sikorskim. Nie trzeba dodawać, że zgoda, która na ogół buduje, w tym wypadku akurat na odwrót rujnuje. Jest to tym bardziej przykre, że polskie tradycje poszukiwań, badań i kontaktów w Mongolii są tu bardzo dobre, długotrwałe i wzajemnie korzystne. Wszystko to jeszcze można naprawić, tylko trzeba najpierw zdać sobie sprawę z tego, co straciliśmy rezygnując z naszego dotychczasowego dorobku w Mongolii.