Adam Maksymowicz: Słony interes KGHM
fot: kghm.pl
„Polkowice-Sieroszowice” sprzedały w 2009 r. 326 tys. ton soli, z czego prawie połowę do Czech i Niemiec
fot: kghm.pl
Kiedyś ze względu na swoje właściwości smakowe i konserwacyjne była ona drogim i cenionym surowcem w całej Europie. Dziś mimo konkurencji soli odpadowej powstałej w procesach technologicznych współczesnego przemysłu, sól kopana, ze względu na swoją czystość i zawartość cennych mikroelementów zdrowotnych nadal znajduje nabywców.
Jednocześnie z odkryciem złoża rud miedzi na Monoklinie Przedsudeckiej stwierdzono tu występowanie pokładów soli kamiennej. Początkowo cała uwaga górników, technologów i wszystkich biorących udział w budowie kopalń była zwrócona na udostępnienie złoża rud miedzi. Jednakże wraz z upływem czasu i opanowaniem techniki eksploatacji tego złoża zaczęto poszukiwać możliwości wykorzystania wszystkich innych towarzyszących mu bogactw naturalnych.
Cechsztyńską solą kamienną od początku zajmowali się naukowcy studiując powtarzające się regularne fazy jej powstawania (cyklotemy), badając jej jakość i parametry użytkowe bez większych szans na ich wykorzystanie w najbliższej przyszłości.
Na przeszkodzie stała stropowa warstwa dolomitu o przeciętnej miąższości ok. 60 m. Stabilność tej warstwy decyduje o bezpieczeństwie robót eksploatacyjnych w złożu miedzi. Dlatego nikomu nie przychodziło do głowy, aby w jakiś sposób dostać się do złoża soli.
Tymczasem sama natura podsunęła najlepsze rozwiązanie. Pod konie lat dziewięćdziesiątych minionego wieku, wraz z rozwojem robót górniczych i oddaniem nowego szybu SW-1 w obecnej kopalni „Polkowice – Sieroszowice” okazało się, że w jego pobliżu wspomniana warstwa dolomitu wycienia się do kilku metrów.
Okazje tę natychmiast wykorzystano i pochylnią przebito się do spągu złoża soli. Od tej chwili zaczęto myśleć o jej eksploatacji. Kiedy zorientowano się, że wydobycie soli wymaga koncesji i odprowadzenia opłat eksploatacyjnych, prowadzenia dokumentacji itp., to formalnie zrezygnowano z tego pomysłu. Nawet zdjęto widoczny na szybie dwumetrowej wielkości znak – NaCl.
Ekonomiści jednak natychmiast policzyli, że odległe na kilometry chodniki komunikacyjne wielokrotnie taniej byłoby prowadzić w soli łącząc nimi poszczególne oddziały, aniżeli w pokładzie rudy miedzi. Wypada to nie tylko taniej, ale i bezpieczniej, gdyż w wyrobiskach solnych nie było obwałów, tąpań i zagrożeń wymagających stałego stosowania obrywki. Kształt eliptycznego półkola okazał się najstabilniejszy i najlepszy dla bezpiecznego prowadzenia wyrobisk solnych.
Powoli powstawało podziemne państwo solne. Grubokrystaliczna biała i półprzeźroczysta sól na wszystkich, którzy pierwszy raz odwiedzają kopalnie, robi niezwykłe wrażenia odwiedzin w krainie bajki.
Eksploatacja prowadzona jest przy pomocy kombajnów chodnikowych urabiających ok. 800 ton soli dziennie. Aktualnie w robotach rozcinkowych i komunikacyjnych wydobywa się około 200 tysięcy ton soli rocznie. Zawartość w niej NaCl wynosi 97–99 proc.
Kilkadziesiąt osób zatrudnionej tu załogi potrafi dobrze zarobić sprzedając na pniu cały swój urobek w cenie hurtowej po ok. 100 zł za tonę, co daje obrót ok. 20 milionów zł rocznie.
Zamówienia na tutejszą sól kopaną składa przede wszystkim europejski przemysł chemiczny, który wymaga dużej czystości surowca, czemu nie może sprostać tania i powszechnie dostępna sól odpadowa, nadająca się jedynie do posypywania dróg w zimie.
Udokumentowane zasoby bilansowe tego złoża wynoszą ok. 3 mld ton. Jest to tylko cząstka tego wielkiego złoża soli, które - jak się szacuje - ma zasoby perspektywiczne w skali ok. 140 mld ton. Jak kolosalne jest to złoże może świadczyć fakt, że wartość wydobycia standardowej piątej części jego zasobów to tyle, co 10 budżetów Rzeczypospolitej (licząc tylko 10 gr za kilogram tego surowca, który w sklepie kosztuje ok. 1,2 zł!)
Czasem nad złożem tym zbierają się chmury: dyskutuje się o udostępnieniu wykonanych już wyrobisk na składowanie odpadów atomowych. Jak wiadomo sól jest najlepszym izolatorem dla różnego rodzaju odpadów promieniotwórczych i toksycznych. Przyjeżdżający do Polski zachodni biznesmeni składają w tej sprawie wielce kuszące propozycje. Na szczęście nic z tego dotąd nie wyszło i chyba nie wyjdzie.
Jest wielce prawdopodobne, że gigantyczna wielkość tego złoża już w najbliższej przyszłości spowoduje, że po miedzi KGHM stanie się też potentatem solnym. Skromny dziś słony interes w przyszłości może stać się podstawą górnictwa tej firmy.
felietony Adama Maksymowicza