Adam Maksymowicz: Prywatyzacja JSW i KGHM

Obie te firmy górnicze nic nie łączy. Niewątpliwe jest ich podobieństwo, zarówno jako dobrze radzących sobie na rynku firm górniczych, jak i skali osiąganych dochodów. KGHM od 1997 roku jest już na giełdzie, co zostało zrealizowane bez żadnych większych kłopotów. Inaczej jest w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW). Tu załoga obserwując ponad dwudziestoletnie doświadczenie w prywatyzacji polskiej gospodarki wysuwa szereg bardzo trudnych do spełnienia postulatów. Wyjaśnić trzeba, że te „trudne” postulaty są jedynie dla Skarbu Państwa, który wpada we własne sidła. Z jednej strony sugeruje on, że wszystko, co prywatne jest lepiej i skuteczniej zarządzane, a z drugiej pragnie całym zyskiem pochodzącym ze sprzedaży zasilić coraz bardziej dziurawy budżet.


Związki zawodowe


W jakimś sensie również strona związkowa przeżywa całkiem inne, choć jednak podobne dylematy. Oto polityczne zarządzanie kopalniami z Warszawy przynosi górnictwu straty, afery i stopniową likwidację tej branży niezależnie od stale wzrastających cen węgla na światowej giełdzie. Wydaje się, że póki polska polityka nie osiągnie cywilizowanych standardów europejskich, stan ten będzie się stale pogłębiał. Obserwując scenę polityczną nie ma wielkich nadziei na to, aby sytuacja ta miała ulec jakiejś radykalnej poprawie w ciągu najbliższych dziesięciu – dwudziestu lat. Jeżeli nic się nie zmieni władze polityczne będą dążyły do likwidacji górnictwa węglowego i to niezależnie od składanych pod tym względem obietnic. Po prostu atmosfera europejska nie sprzyja polskiemu węglowi. Natomiast wiadomo, że politycy wszystkich opcji zrobią wszystko, aby tylko zadowolić naszych europejskich partnerów. Wydaje się, że jedynym wyjściem jest prywatyzacja tego sektora. To jednak tylko teoria. Praktyka wskazuje na to, że w obecnym wydaniu ścieżka prywatyzacyjna praktycznie niczego nie zmienia w makroekonomicznym położeniu firmy. Poprzez większościowy udział Skarbu Państwa w posiadanym pakiecie kontrolnym nasyła ono nadal swoich ludzi ze stolicy do zarządzania firmą.


Skarb Państwa


Tu jednak strona rządowa dysponuje pozornym argumentem nie do odparcia. Właśnie KGHM , gdzie pakiet taki kontroluje Skarb Państwa osiąga kolosalne zyski. Trzeba jednak wyjaśnić, że są one pochodną nie dobrego nią zarządzania, tylko kryzysu surowcowego, który winduje ceny miedzi do niespotykanego dotąd poziomu. Podobnie prawdopodobnie będzie również z węglem. Dotąd dopóki wysokie ceny generować będą dochody, to każde nawet najgorsze nią zarządzanie będzie akceptowane i przedstawiane, jako „sukces”. Nic jednak nie trwa wiecznie. Kiedyś nastąpi załamanie się rynku surowców. Wtedy okaże się jaka jest prawdziwa kondycja poszczególnych firm górniczych. Rządowe zarządzanie nimi każe natychmiast pozbywać się wynikających z tego stanu obciążeń. Wiąże się to z kolejną likwidacją kopalń, jako nierentownych bez jakiejkolwiek próby ratowania sytuacji.


ZG Konrad k/Bolesławca


Tego rodzaju „manewr” ekonomiczny został dokonany ostatnio w KGHM. Na początku obecnego wieku ceny miedzi dołowały osiągając w krytycznym momencie poziom 1320 dolarów za tonę. ZG Konrad budowany jeszcze przez Niemców, znalazł się w sytuacji kryzysowej. Zamiast próbować przetrwać dekoniunkturę podjęto decyzję o zatopieniu kopalni wraz z przygotowanymi do eksploatacji zasobami rud miedzi i likwidacją całej infrastruktury na powierzchni. Już po pięciu latach okazało się, że był to błąd. Ceny miedzi gwałtownie skoczyły do góry, a dzisiejsze wydobycie z tej kopalni byłoby wielce dochodowe. Obecnie zwolennikami ponownego uruchomienia wydobycia z tej kopalni, są ci, co przedtem bezwzględnie domagali się jej likwidacji. W międzyczasie wszystkie dochody z KGHM lokowane są w takich krajach jak Kanada, USA, czy Ameryka Południowa.


Przeciw prywatyzacji


Nic zatem dziwnego, że związki zawodowe są przeciw tego rodzaju prywatyzacji, która zasadniczo niczego nie zmienia poza pozbawieniem załóg partnera jakim jest Skarb Państwa. Z przeprowadzaną prywatyzacją może być różnie. Obecnie w chwilach kryzysu związki mogą naciskać na rząd w takiej czy innej sprawie. Po prywatyzacji wpływ ten zostaje zredukowany do zera. Partnerem stają się często anonimowi akcjonariusze, których los załóg górniczych na ogół interesuje, jak zeszłoroczny śnieg. W sumie szczęśliwa i udana prywatyzacja Bogdanki nie przesądza jeszcze o tym, że będzie tak w każdym przypadku. O tym, że może być inaczej świadczy los kopalni Silesia. Skarbowi Państwa nie opłacała się ta kopalnia. Sprzedana natomiast Czechom okazała się dla nich doskonałym interesem. Te smutne prywatyzacyjne doświadczenia, złudne obietnice i plany związki zawodowe przyjmują krytycznie i nieufnie. Próby ich siłowego złamania i działania wbrew ich stanowisku potwierdzają tylko niezbyt czytelne interesy związane z prywatyzacją JSW.


Pat


Sytuacja wydaje się być patowa. Związki zawodowe, które dysponują prawie absolutnym poparciem załóg są w tej sprawie zdeterminowane. Twarde ich stanowisko poparte zostało najpierw referendum strajkowym, a teraz zapowiedzianym jednodniowym strajkiem, który ma charakter ostrzegawczy. Kiedy mimo tego nie dojdzie do porozumienia, być może nastąpi długotrwały strajk, który ma szansę na dłuższy czas wyeliminować JSW z rynku. Skarb Państwa, który jest pusty nie może ustąpić, bo nie ma czym załatać dziury budżetowej. Dalsza eskalacja konfliktu spowoduje nieodwracalne straty dla górnictwa węgla kamiennego. Jest to o tyle istotne, że w innych spółkach górniczych z różnych powodów sytuacja jest również napięta. Nie należałoby więc dolewać oliwy do i tak już płonącego ognia, poprzez obustronny upór.


Katastrofa


Ustępstwa Skarbu Państwa jako podmiotu odpowiadającego za całość gospodarki na pewno ujmy mu nie przyniosą. Są one niezbędne, aby zażegnać stale narastający konflikt. Ktoś pierwszy musi ustąpić. Nie oznacza to wcale dyktatu strony związkowej. Po prostu prywatyzacja nie może polegać tylko na upublicznieniu pakietu akcji. Podczas, gdy zarządzanie spółką praktycznie pozostaje bez zmian. Chwilowy pakiet kontrolny Skarbu Państwa nie oznacza, że tak będzie zawsze. Budżet potrzebuje wsparcia i w tej sprawie w przyszłości też nie będzie żadnych skrupułów. Przekonali się o tym związkowcy z KGHM. Premier przed wyborami obiecywał, że nie będzie dalszej sprzedaży akcji tej firmy. Obietnice wyborcze musiały jednak ustąpić wobec realnych zagrożeń budżetu. Dziś mówi się już o całkowitym wyjściu Skarbu Państwa z tej firmy. Związki zawodowe mają odpowiedzieć na to strajkiem generalnym. Sam w sobie strajk ten niczego nie załatwia. Być może, że decydentom z KGHM będzie on nawet odpowiadał. Lokują oni zyski z tej firmy poza granicami kraju i prawdopodobnie ze względu na niższe koszta procesu produkcyjnego za granicą, chętnie porzucą coraz mniej wydajnego kolosa miedziowego. Być może, że długotrwały strajk będzie miał tu skutki polityczne. Nastąpią zmiany personalne w zarządzie i radzie nadzorczej, ale to wszystko nie zmieni już katastrofalnych następstw tego sporu. Jego wynikiem będzie coraz większa marginalizacja rynkowa firmy.


Pozyskać zaufanie


Porównując prywatyzację JSW i KGHM zauważa się wiele podobieństw. Jest też jednak wiele różnic. JSW wydaje się być w korzystniejszej sytuacji mimo znacznie niższych dochodów. Wynika to ze stale rosnącego zapotrzebowania na wydobywany tu węgiel koksowy i stabilne koszty jego pozyskiwania. Odwrotnie jest w KGHM. Koszta wydobycia stale rosną. Warunki bezpieczeństwa pracy są coraz gorsze. Złoże rud miedzi, jest w coraz trudniejszych warunkach naturalnych. Koszta jego eksploatacji należą do największych na świecie. Tej skali zagrożeń nie ma w JSW. Dlatego mimo nawet strajku generalnego jest ona zawsze w stanie powrócić na rynek w podobnych relacjach ekonomicznych. Związkowy opór musi też dać wiele do myślenia rządowym decydentom na temat ich współpracy ze związkami zawodowymi. Nie może być ona poważnie traktowana dopiero w sytuacji bez wyjścia. Stałe i poważne konsultacje pozwoliłyby na pewno uzyskać dużo większe zrozumienie i znalezienie dróg wyjścia. Trzeba powiedzieć, że za każdy konflikt z reguły odpowiedzialność ponosi strona silniejsza, a tą stroną jest Skarb Państwa. On zatem musi wystąpić z propozycjami pojednawczymi, które zapobiegną narastającej fali strajkowej. Chodzi tu nie o obietnice, z których zawsze można się wycofać, ale o pozyskanie zaufania górniczych załóg, które będą pewne, że przedłożone propozycje zostaną przez rząd zrealizowane.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.