Adam Maksymowicz: Propaganda gazu łupkowego

Amerykańskie i kanadyjskie sukcesy w poszukiwaniach i eksploatacji gazu łupkowego wzbudziły entuzjazm na całym świecie. Jest on całkowicie zrozumiały biorąc pod uwagę stały wzrost jego ceny. Tym bardziej, że dotychczasowi dostawcy próbują narzucać warunki polityczne swoim odbiorcom. Polska jest szczególnie narażona na tego rodzaju naciski.


Mogliśmy się o tym przekonać podczas niedawnych negocjacji z Rosją. Od trzech lat przede wszystkim Amerykanie prowadzą poszukiwania tego rodzaju gazu na terenie naszego kraju. Ich wydawałoby się „ostrożne” prognozy wzbudziły w całym kraju nastrój oczekiwania na sukces. Mówią one o zasobach rzędu ok. 3 bilionów metrów sześciennych tego gazu. Jest to wielkość pokrywająca nasze zapotrzebowanie w skali ok. 200 lat! Inne o połowę mniejsze szacunki też stanowią rewelację. Zalew medialnych wypowiedzi na ten temat wydaje się potwierdzać wszystkie tego rodzaju prognozy.


Mamy stać się niezależni od dostaw rosyjskich tego surowca. Być może, że będziemy nawet jego eksporterem. Nie kwestionując fachowości, rzetelności i naukowych podstaw dla tych prognoz niepokojem napawa jednak fakt ich przedwczesnego ujawniania i spekulowania przyszłymi jego zasobami. Odkrycie to ma zrewolucjonizować rynki dostaw gazu ziemnego. Entuzjazm dla tych jeszcze nie odkrytych zasobów powoduje, że całkowitej redukcji ulega kwestia, co zrobią w tej sytuacji nasi dotychczasowi jego dostawcy. Do naiwnych należy zaliczyć poglądy, że będą się oni temu biernie przyglądać.


Amerykańska bomba atomowa


Odkrycia gazu łupkowego stwarzają sytuację rewolucyjną na dotychczasowych rynkach dostaw tego surowca. Wszystko to w jakiś sposób przypomina amerykańskie badania nad bombą atomową, która miała zrewolucjonizować dotychczasowe doktryny militarne wielkich mocarstw. Trzeba zauważyć, że badania nad nową bronią masowego rażenia były ściśle tajne. Nieznane konsekwencje wyprodukowania tej broni należało za wszelką cenę ukryć, aby uniemożliwić przeciwnikom wykorzystania własnych doświadczeń. Pod tym względem trwał wyścig z Niemcami, którzy byli już na dobrej drodze do wyprodukowania podobnej broni. Nawet po zrzuceniu bomby na Hiroszimę i Nagasaki nadal obowiązywała ścisła tajemnica jej produkcji. Amerykański wywiad kontrolował uczonych pracujących nad tą bronią, gdyż zdecydowana ich większość protestowała przeciwko jej użyciu.


Wszystkich upilnować się jednak nie dało. Ethel i Juliusz Rosenbergowie zdołali przekazać jej tajemnice do ZSRR. Od tego czasu coraz mniejszą już wagę przykładano do jej strzeżenia. Stawała się ona coraz bardziej znana wszystkim państwom, które ze względów ekonomicznych stać było na jej wyprodukowanie. Od czasu podjęcia pierwszych prac minęło już około 15 lat. Tyle lat USA miały pod tym względem przewagę nad swoimi rywalami. Takie przykłady można by mnożyć, niekoniecznie tylko z dziedziny militarnej. Przykładem są początki odkrycia największych w Europie złóż gazu ziemnego i ropy naftowej na Morzu Północnym. Państwa uczestniczące w tym odkryciu początkowo nie podawały żadnych informacji na ten temat. Wiadomości zaczęły pojawiać się dopiero kiedy złoże zostało zbadane i zagospodarowane. Przestrzegano generalnej zasady, że im bliżej końca jego eksploatacji, tym bardziej można było ujawnić wszystkie związane z tym szczegóły. Posiadanie tak kolosalnych zasobów dla państw tych było uśmiechem losu i szczęśliwą kartą w międzynarodowej rywalizacji. Jako wytrawni gracze swoich kart nikomu nie pokazywali dotąd, dopóki miało to jakiekolwiek jeszcze znaczenie.


Amerykański gaz łupkowy


W Stanach Zjednoczonych przez ostatnie 20 lat zachodził niemal niepostrzeżenie proces, który całkowicie zmienił perspektywy i związane z nimi plany gospodarcze. Zaczęto tam odkrywać i udostępniać niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego, zwłaszcza łupkowego (shale gas), lecz również gazu zamkniętego (tight gas) i tzw. metanu pokładów węgla (coal-bed methane). W kolejnych latach pierwszej dekady XXI wieku udokumentowano w USA, a później również w Kanadzie, kilkadziesiąt indywidualnych regionów geologicznych (tzw. basenów sedymentacyjnych), zawierających złoża gazu łupkowego.


Wraz z kolejnymi odkryciami łączne, szacowane zasoby tego gazu w Ameryce Północnej w ostatnich latach błyskawicznie rosły. Podobnie szybko zwiększało się jego wydobycie, osiągając obecnie blisko 20% amerykańskiej produkcji gazu. Ten dwudziestoletni proces to wdrażanie naukowych badań prowadzonych przedtem przez wiele lat bez żadnego rozgłosu. Teraz kiedy tylko amerykanie opanowali technologie jego pozyskiwania szukają oni pod tym względem efektów też w innych krajach.


Gaz łupkowy w Polsce


Jednym z nich jest właśnie Polska. Pod tym względem panuje powszechny entuzjazm i pewność że Amerykanie odkryją podobnie jak u siebie, biliony metrów sześciennych tego gazu. Sceptyczne i stonowane w tej sprawie stanowisko Głównego Geologa Kraju jest źle odbierane. Zarzuca się mu, ze w ten sposób wspiera on postulaty cenowe i ilościowe importowanego gazu z Rosji. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że mimo od trzech lat prowadzone są intensywne badania i poszukiwań gazu łupkowego, niczego w Polsce jeszcze nie znaleziono. Jest to o tyle istotne, że nowoczesna technika wiertnicza pozwala na wykonanie głębokiego otworu w granicach około trzech miesięcy. Pół roku na ogół trwają badania.


Nie ma żadnych złudzeń, co do tego, ze Amerykanie poszukiwania te prowadzą dla zysku. Jest to rzecz naturalna. Są to jednocześnie koncerny z kapitałem międzynarodowym. Odkrycie w Polsce znaczących złóż tego rodzaju gazu jest wybitnie na niekorzyść rosyjskiego Gazpromu, który dostarcza go po wysokich cenach do naszego kraju. Warto zastanowić się czy Rosjanie bezmyślnie czekają na swoja klęskę w Polsce, czy też starają się temu przeciwdziałać? Jest to pytanie retoryczne. Odpowiedź na nie musi być twierdząca. Tak robi każdy, kto dba o swoje interesy.


Rosyjska odpowiedź


Im więcej w Polsce wiadomości i nadziei na gaz łupkowy, tym Rosjanie intensywniej pracują nad zabezpieczeniem tu swoich interesów. O tym, że penetrują oni amerykańską politykę i biznes wiadomo od dawien dawna. Teraz jest dla nich w tym kraju okazja szczególna ze względu na politykę koegzystencji i współpracy z Rosją, jaką prowadzi prezydent Barak Obama. Na utrwalenie swojej pozycji w USA Rosja nigdy nie żałowała żadnych pieniędzy. Z czego żyją amerykańskie koncerny? Ano ze swoich dochodów. Skąd pochodzą te dochody? Jest to na ogół już ich tajemnicą handlową. Przekupstwo amerykańskiej elity jest powszechnie znane. Mówią o tym niezliczone raporty FBI i CIA, które tropią i dokumentują tego rodzaju korupcję. Jest ona też na zasadzie fantazji naukowej (science fiction) pokazywana na licznych filmach amerykańskich, jako powszechnie obowiązujący obyczaj w USA. Powstaje pytanie, czy Rosjanie mają dostęp do prowadzonych poszukiwań na terenie Polski? Ależ, oczywiście, że tak. Jasne, że jest on nieoficjalny, poufny, a być może, że nawet tajny. Czy są na to jakieś dowody? Nie ma. Nie mniej z literatury przedmiotu wynika, że tego rodzaju postępowanie rosyjskich służb specjalnych jest standardowe. Dziwne by było, gdyby było inaczej. Wydaje się, że tu tkwi tajemnica braku efektów w amerykańskich poszukiwaniach gazu łupkowego w Polsce. Przynajmniej trzeba to brać pod uwagę.


Radosna twórczość


To, że dziennikarze, publicyści i wszyscy podobni im ludzie, którzy żyją z powtarzania sensacji, piszą na temat gazu łupkowego rzeczy niestworzone jest ich prawem, a nawet obowiązkiem. Oczywiście, w ich niefachowych i zasłyszanych tylko wiadomościach tkwi jakieś ziarno prawdy. Nie mniej jest ono tak powszechnie znane, że na tego rodzaju wiadomości nikt poważny nie zwraca uwagi. Znacznie gorzej jest kiedy specjalista od tego rodzaju zagadnień zatrudniony w państwowej instytucji stara się zrobić im konkurencję. Podaje dokładne namiary i lokalizacje odwiertów, dokładną mapę udzielonych koncesji.


Liczne fotografie z lotu ptaka rozmieszczenia położonych na nich obiektów technicznych. Nie trzeba dodawać, że koordynuje on w jakiś sposób wszystkie tego rodzaju prace na terenie kraju. Czy nie mogą to być przynajmniej wiadomości poufne? Na to można odpowiedzieć: koniec z cenzurą! Jest wolność i każdy może ujawnić to, co uzna za stosowne. Jest to bardzo naiwne pojęcie wolności, która sprzyja działaniu na nasza niekorzyść. Otóż wspomniany naukowiec ujawnia polskie karty i atuty, jakie posiadamy w grze o polski rynek gazu. Czy w grze pokerowej, jaką jest tego rodzaju polityka, ktoś o zdrowych zmysłach pokazuje innym, jakie ma karty, w tym atuty i blotki? Nie, nikt. Zatem warto by ograniczyć tę radosną twórczość. Powściągliwość i poufność jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Natomiast uprawiana w tej materii propaganda sukcesu, jak zwykle może zakończyć się klęską.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.

Domański: Gospodarka w światowej czołówce wzrostu gospodarczego

Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu gospodarczego; napędza go silny popyt krajowy - podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w ten sposób skomentował dane GUS o 3,5-proc. wzroście polskiego PKB w I kwartale tego roku.

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.