Adam Maksymowicz: Poparcie dla węgla brunatnego

Pod koniec października w Gubinie nad Nysą Łużycką w województwie lubuskim organizacje gospodarcze i społeczne podpisały deklarację poparcia dla budowy kompleksu energetycznego w oparciu o eksploatację złóż węgla brunatnego „Gubin – Mosty”.

Jest to wiadomość niespodziewana. Przede wszystkim dlatego, że dotąd raczej przeciwnicy eksploatacji węgla brunatnego zyskiwali na rozgłosie i poparciu dla swego stanowiska. Pod dokumentem podpisały się: Organizacja Pracodawców Ziemi Lubuskiej, Lubuska Izba Budowlana, Lubuski Sejmik Gospodarczy, starosta powiatowy w Żarach i gminy Bobrowice. Inicjatorem zajęcia stanowiska w tej sprawie był burmistrz Gubina Bartłomiej Bartczak. Z tej okazji oświadczył on, że „planowana budowa kompleksu energetycznego to ogromna szansa dla rozwoju gospodarczego, nowe miejsca pracy i źródło dochodu dla gmin”. Uczestnicy spotkania wystosowali też list otwarty do premiera.

Zwracają się w nim z prośbą o jak najszybsze przyjęcie Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030, która przewiduje ochronę złóż węgla brunatnego na tym terenie. Zasoby tego złoża wynoszą ok. 1,5 miliarda ton i są niewiele mniejsze od złoża w Bełchatowie. Przygotowania do jego eksploatacji prowadzi spółka PWE Gubin, która należy do grupy PGE. Aktualnie zabiega ona o koncesję na eksploatacje tego złoża. Przeciwnicy tej inwestycji nieustannie powołują się na negatywne wyniki referendum. Swój sprzeciw w tej sprawie wyrazili przede wszystkim mieszkańcy gminy Brody, którzy dwa lata temu wypowiedzieli się na ten temat. W referendum wzięło udział 53 procent uprawnionych. Z tego 951 osób wypowiedziało się przeciw, a 503 było za jej budową.

Podobny był wynik referendum w Gubinie. Przy frekwencji 47,3 procent, przeciw kopalni było 1855 mieszkańców, a za było 874. Wyniki referendum nie są jednak wiążące dla władz państwowych, lecz są istotnym sygnałem dla prowadzenia debaty na ten temat. Wójtowie obu tych gmin są przeciw tej inwestycji i przystąpili oni do legnickiego Stowarzyszenia „STOP odkrywce”. Zarówno wśród miejscowej ludności, jak i władz samorządowych narasta w tej sprawie coraz bardziej wyraźny podział. Jedni chcą tylko świętego spokoju, a inni pracy i chleba. Do tych ostatnich należy Ewa Wojciechowska prezes jednego ze stowarzyszeń w Brodach. Powiedziała ona przy okazji podpisywania wspomnianej na wstępie deklaracji „że szansy, jaką daje kopalnia nie można zmarnować. Dość już biedy, wyrywania pieniędzy nawet na drobne remonty. Dość wyjazdów za chlebem do Anglii, Irlandii, Niemiec. Dość dziurawych dróg, braku dostępu do lekarzy, słabo wyposażonych szkół…”

Kolejna niespodzianka
Pod koniec października Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące produkcji węgla i paliw. Informacja dotycząca węgla brunatnego jest rewelacyjna. W dobrym tego słowa znaczeniu jest wręcz niewiarygodna. Oto wydobycie węgla brunatnego w porównaniu rok do roku wzrosło o 20,7 procent! W liczbach bezwzględnych wyraża się to zwiększeniem wydobycia o około 10 milionów ton. Wiadomość ta jest tym bardziej godna uznania, że dla węgla kamiennego jest to nadal spadek chociaż mieszczący się w granicach ok. jednego procenta. Można doszukiwać się różnych przyczyn tego stanu rzeczy. Po pierwsze należy zapytać dlaczego dotąd przez blisko dwadzieścia lat odnotowywano minimalny ale jednak systematyczny spadek jego wydobycia.

W szczytowym momencie pod koniec lat dziewięćdziesiątych minionego wieku wydobywano ok. 70 milionów ton węgla brunatnego. W minionym roku osiągnięto 56 milionów ton. Ten w sumie 20 procentowy spadek miał być nadal kontynuowany, aż do wyzerowania branży węgla brunatnego. Sprzyjały temu dwie okoliczności. Pierwsza to niechęć władz państwowych do górnictwa węglowego w ogóle. Druga to pakiet klimatyczny, który ogranicza wydzielanie dwutlenku węgla do atmosfery. Wiadomo, że energetyka oparta na węglu przez wiele jeszcze lat będzie dla nas podstawowym rozwiązaniem. Sprawa ta wydawała się przesądzona. Wyrok na węgiel był już wydany i miał być wykonany.

Katastrofa
Pierwsze oznaki kryzysu w roku 2008 niczego w tej materii nie zmieniły. Po kilku miesiącach zapomniano o kłopotach i światowa gospodarka wróciła na dawne tory. Wróciła jakby z nowymi siłami i perspektywami. Wydawało się, że kryzys ten pozostanie już tylko wspomnieniem. Tymczasem zadłużenie USA i krajów UE zaczęło hamować inwestycje. Pojawiło się widmo dużo głębszego światowego kryzysu niż poprzednio.

Mimo stabilnej sytuacji krajowej doszło do spekulacji związanej z obniżeniem wartości złotówki. W ślad za tym pojawiły się informacje o kłopotach finansowych ZUS związanych z wypłatą emerytur. Przestaliśmy być „zieloną wyspą”. Każdy rząd zdaje sobie sprawę, że obniżenie świadczeń emerytalnych spowoduje jego nieodwracalną dymisję i to niezależnie od wyników demokratycznych wyborów. Trzeba było temu za wszelką cenę zapobiec. Nasza sytuacja gospodarcza nie jest jeszcze katastrofalna, ale raczej bardzo poważna. Szereg ekonomistów zwraca uwagę na to, że podejmowane działania UE zwalczają nie tyle sam kryzys, co raczej tylko jego objawy. Twierdzą oni, że są to środki przeciwbólowe, które nie mogą zapobiec dalszemu rozwojowi choroby.

Zdając sobie z tego wszystkiego sprawę rząd usiłuje sięgać do rezerw, które dotąd lekceważono. Wynikało to przede wszystkim z mody na pewien styl polityki zapatrzonej w „nowoczesne”, „czyste”, „ekologiczne” i „klimatyczne” technologie związane z wytwarzaniem energii elektrycznej. Kryzys wszystkie te modne działania zweryfikował. Mamy do wyboru, albo trwanie przy „modzie” i poważne kłopoty, albo oszczędności i najbardziej ekonomiczne technologie. Wszystko wskazuje na to, że rząd wybrał to drugie rozwiązanie.

Tani surowiec
W ciągu ostatnich dziesięciu lat, cena węgla kamiennego na światowych rynkach dołowała w granicach 30 dolarów za tonę. Teraz wzrosła ona czterokrotnie powodując, że wszystkie kopalnie stały się dochodowe i ekonomicznie samowystarczalne. Inaczej jest z węglem brunatnym. Z przyczyn naturalnych nie może być on przedmiotem obrotów na rynku światowym. Musi być spalany na miejscu w pobliskiej elektrowni. Dlatego jego cena nie jest zależna od światowych kursów i zmienia się tylko z uwzględnieniem stopnia inflacji (200 - 300 zł/tona). W przybliżeniu jego cena jest stale taka sama. Stąd jego konkurencyjność jest tym bardziej widoczna i ekonomicznie atrakcyjna.

Przy wysokich cenach węgla kamiennego, zagraniczna konkurencja potrafi to wykorzystać i dostarczać tańszy węgiel na polski rynek. Jak podaje wspomniany komunikat GUS kopalnie węgla kamiennego, niestety stale obniżają poziom swego wydobycia. Przeciwieństwem tego stanu rzeczy jest węgiel brunatny. Jego niska cena i możliwość zwiększenia wydobycia bez szczególnie dużych nakładów są jego atutem, którego nie posiada węgiel kamienny. Stąd tak znaczący wzrost jego wydobycia w ciągu tylko jednego roku. Jako paliwo dla elektrowni jest to surowiec zarówno bardzo tani, jak i łatwo dostępny praktycznie w każdej żądanej ilości.

Rządowe poparcie
Kilka miesięcy temu wydawało się, że gaz łupkowy będzie paliwem przyszłości, które wybawi nas od wszelkich kłopotów związanych z wydobyciem i spalaniem węgla. Najbardziej jednak optymistyczne prognozy mówią o tym, że jego przemysłowe zagospodarowanie, nie będzie możliwe wcześniej niż za około dziesięć lat. Kryzys nie chce tak długo czekać. Wobec tego rząd musi działać natychmiast.

Bez żadnych już dyskusji zgodzono się na to, że wytwarzanie energii elektrycznej w oparciu o węgiel brunatny jest najtańsze. Postanowiono więc rozwijać ten kierunek jej wytwarzania nie bacząc na wszelkie protesty „ekologów” i dawnych sojuszników w tej sprawie. Nagle podczas kampanii wyborczej do Bełchatowa przybywa premier RP. Formalnie po to, aby uczestniczyć w oddaniu największego w polskiej energetyce bloku o mocy 843 MW. Wszystkim jednak dobrze wiadomo, że wielokrotnie były podobne okazje, z których nie tylko premier nie skorzystał, ale za jego przykładem nawet patronujący górnictwu minister gospodarki uchylał się od zbyt jednoznacznych deklaracji w tej sprawie. Premier nie pozostawia pod tym względem żadnych złudzeń.

Powiedział w Bełchatowie kilka słów prawdy o górnictwie węgla brunatnego i kamiennego. Zapewnił on, że Polska toczy nieustanną kampanię, aby prąd w naszym kraju produkowany był z najtańszego paliwa jakim jest obecnie węgiel brunatny. Chcemy – stwierdził on dalej – przekonać Europę, że węgiel, w tym węgiel brunatny, ma przyszłość, że nie można go przekreślać. Nawiązując do analogii historycznych, można zauważyć, że przeproszenie się rządu z węglem brunatnym przypomina przybycie cesarza Henryka IV do Kanossy i przeproszenie się z papieżem Grzegorzem VII. Cesarz dobrze wyszedł na tym i mamy nadzieję, że zarówno rząd, jak i węgiel brunatny wyjdą na tym podobnie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Osiedle przy ul. Kosmicznej w katowickim Giszowcu gotowe do użytkowania

Realizacja jednej z najbardziej zaawansowanych technologicznie i ekologicznie inwestycji mieszkaniowych Katowickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego przy ul. Kosmicznej 57 b–h zakończona. Mieszkania są gotowe do użytkowania i czekają na nowych najemców.

Chorzów: Kolejne przejazdy pod estakadą zostaną otwarte 5 czerwca

Przejazdy pod estakadą w rejonie ul. Jana Faski i Pocztowej zostaną udostępnione kierowcom w piątek 5 czerwca - zapowiedział Urząd Miejski w Chorzowie. Otwarty zostanie również znajdujący się przy nich parking P2.

Spór o farmę fotowoltaiczną w Parku Śląskim. Chorzów blokuje inwestycję

Władze Parku Śląskiego chcą zbudować farmę fotowoltaiczną, która w przyszłości mogłaby rocznie dawać nawet do 2 mln zł oszczędności na opłatach za energię. Instalacja miałaby powstać na terenie, który od zawsze był zapleczem technicznym parku, ale ten plan został (na razie?) zablokowany przez miasto Chorzów.

Kryptonim „Wypadek”. Katastrofa w kopalni Mysłowice

4 lutego 1987 roku w kopalni Mysłowice w Mysłowicach miał miejsce tragiczny wypadek. Doszło tam do wybuchu metanu i pyłu węglowego, zginęło 19 górników, kilkudziesięciu zostało rannych. Przygotowaliśmy podcast o tej tragedii na podstawie materiałów zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej w Katowicach. Zachęcamy do posłuchania.