Adam Maksymowicz: Polski i niemiecki priorytet energetyczny
W poniedziałek 11 lipca doszło do kolejnej debaty polskich i niemieckich polityków na temat współpracy energetycznej obu państw. Tym razem było to spotkanie wicepremiera Waldemara Pawlaka z parlamentarzystami RFN.
Dyskutowano nad wykorzystaniem węgla kamiennego i brunatnego dla niskoemisyjnej energetyki. O tym, jak wielką rolę Niemcy przypisują porozumieniu z Polską świadczy fakt, że na czele niemieckiej delegacji stał Gunther Krichbaum – Przewodniczący Komisji ds. Europejskich. Sąsiednie Niemcy zmieniają swoje priorytety energetyczne. Jest dla nas wielce istotne, jak będzie przebiegać przebudowa niemieckiej energetyki. Podczas naszej prezydencji wysuwamy na pierwszy plan zewnętrzną współpracę energetyczną. Jej celem jest, aby w negocjacjach na dostawy gazu ziemnego z Rosji reprezentowała nas UE. Czy jest dla tej polityki alternatywa?
Niemieckie mocarstwo
Rola tego państwa przynajmniej w UE jest wiodąca. Historycznie warto przypomnieć, że Niemcy były jednym z inicjatorów integracji europejskiej. Był to dla nich doskonały pomysł polityczny. Po drugiej wojnie światowej miał on na celu uzyskanie równoprawnych warunków w polityce europejskiej i światowej. Ponad pół wieku jego wytrwałej realizacji przyniosło Niemcom spodziewane przez nich rezultaty. Przy okazji przynajmniej wyeliminowano możliwości zbrojnej konfrontacji między państwami tworzącymi nową strukturę państwowo – polityczną. Przystąpienie Polski do tej struktury jest podwójnym sukcesem, zarówno niemieckim, jak i polskim, a także europejskim i światowym. Ponieważ żadne pakty i żadne umowy nie są w stanie wyeliminować uzasadnionych wzajemnie pretensji stale trwają na ten temat konsultacje, rozmowy i porozumienia. Skala uzyskiwanych ustępstw ze strony tego mocarstwa w stosunku choćby do naszych postulatów jest na ogół wprost proporcjonalna do dzielących nas różnic gospodarczych. Może się nam to nie podobać, ale dopóki polska gospodarka nie stanie się konkurencyjna dla naszego zachodniego sąsiada nic się w tej sprawie nie zmieni. Niemieckie mocarstwo pod tym względem jest gospodarczo wymagającym i mobilizującym nas partnerem. Jest to ze wszech miar pozytywna jego rola, którą we własnym naszym interesie musimy wykorzystać. Krótko mówiąc aktywna z nim współpraca prędzej, czy później będzie powodować wyrównanie poziomów dochodów i zysków. Starej daty narodowcy odpowiadają, że w ten sposób oddajemy niemieckiemu mocarstwu naszą suwerenność. Trzeba zauważyć, że suwerenność tę oddaliśmy nie niemieckiemu mocarstwu, ale UE, której oni są jej motorem. W tej sytuacji pozostaje nam tylko prowadzić politykę porozumienia i partnerstwa na możliwych dla obu stron korzystnych zasadach.
Europejska Wspólnota Węgla
Obecnie Polska ma poważne kłopoty z eksploatacją swoich zasobów węgla w kontekście nałożonych restrykcji na emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Przynajmniej w najbardziej drastycznych postanowieniach pakietu klimatycznego zgłaszamy swój sprzeciw. Polska energetyka opiera się na węglu. Z surowca tego nie możemy zrezygnować w ciągu najbliższych dziesiątków lat. Nałożone na nas limity powodują, że gospodarka nasza przestanie się rozwijać. W tej sprawie może powinniśmy jako jeden z nowych krajów UE zaproponować drogę, która przeszły już stare kraje UE. Jest to droga traktatu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (EWW i S) Była ona pierwszym etapem następującej potem integracji europejskiej. Traktat o utworzeniu EWW i S podpisany został w Paryżu 18.04.1951 roku i wszedł w życie 23 lipca 1952 roku. Czy sześćdziesiąta rocznica jego ustanowienia nie byłaby dobrą okazją do przedłożenia polskich postulatów zgodnych z tym właśnie traktatem? Czy nie możemy z konieczności wrócić jednak do historii pierwszych założycieli UE? Czy w jakiejś mierze w stosunku do nowych krajów porozumienie to nie mogłoby obowiązywać nadal? Celem tego porozumienia było utworzenie wspólnego rynku węgla i stali, co skutkować miało zwiększeniem tempa rozwoju gospodarczego w oparciu o wspólny rynek, racjonalizację produkcji oraz podział produktów przemysłu węglowego i stalowego. Kolejnym celem miało być zapewnienie państwom EWW i S regularnych dostaw surowców oraz wspólnej kontroli cen. No właśnie! Chyba o to nam chodzi. Czy historia EWW i S, a później EWG nie może być wykorzystana w pertraktacjach gospodarczych? Otóż może, tylko trzeba ją umiejętnie jeszcze uzasadnić i przygotować do tego naszych partnerów. Jednym z najważniejszych są Niemcy. Być może, że zmieniając swój własny pogląd na energetykę w przyszłości będą one w stanie przynajmniej częściowo nas poprzeć w nowej Europejskiej Wspólnocie Węgla.
Niemieckie priorytety
Niemcy zamykają swoje elektrownie jądrowe. Po to, aby wyrównać powstałe z tego powodu straty muszą one w ciągu najbliższych dziesięciu lat wybudować elektrownie o mocy 20 tys. MW. Jest o dla Niemiec poważnym wyzwaniem. Znaczącą część tej mocy zamierza się uzyskać ze źródeł odnawialnych. Jednak tak wielka moc nie jest możliwa do otrzymania w tak krótkim czasie. Tymczasem już obecnie Niemcy importują energię elektryczną z Francji i z Czech. Jest to jednak potępiana przez nich energia pochodząca z sąsiednich elektrowni atomowych. Obecnie Niemcy produkują 44% energii elektrycznej z węgla, 23% z elektrowni jądrowych, 13% z gazu ziemnego, 6,5% z wiatru, 5,5% z biomasy, 3,3% z elektrowni wodnych, a 2% z fotowoltaicznych.As of 2010, renewable energy sources (including hydroelectric) accounted for nearly 17% of German electricity generation, which is nothing to sneeze at (in comparison, it\'s currently approximately 10% in the USA ). W 2010 roku z odnawialnych źródeł energii (w tym elektrowni wodnych) stanowiły pochodziło prawie 17% niemieckiej energii elektrycznej (dla porównania, obecnie jest to około 10% w USA ). Germany intends to more than double that figure to 35% by 2020 . Niemcy zamierzają podwoić tę liczbę do 35% do roku 2020 . Plany na daleką przyszłość przewidują, że Niemcy w całości będą zaopatrywane w energię elektryczną pochodzącą ze źródeł odnawialnych. Generalnie Niemcy nie przewidują do 2020 roku zmniejszenia ilości energii dostarczanej z elektrowni węglowych. Dlatego budowa nowych tego rodzaju elektrowni jest nieuchronna. Niemcy rezygnując z elektrowni jądrowych podkreślają jednocześnie, że zagrożenie ze strony węglowego ich odpowiednika jest znacznie większe. Jednakże demokratyczne wymogi państwa i nastawienie społeczeństwa powoduje, że wbrew wszelkie logice i ekonomii Niemcy postępują tak, a nie inaczej. W związku z tymi nawzajem wykluczającymi się niemieckimi propozycjami trzeba odróżnić ich propagandowe działanie związane przede wszystkim z dalszą kontynuacją redukcji dwutlenku węgla. Z czego Niemcy nie mogą i nie chcą natychmiast się wycofać. Z drugiej strony realia zmuszają ich do budowy elektrowni węglowych, którym są oni przeciwni. Znając niemiecki pragmatyzm jest prawie pewne, że z elektrowni węglowych nie zrezygnują oni prawdopodobnie nigdy. Przede wszystkim dlatego, że pochodząca z nich energia elektryczna jest blisko dwukrotnie tańsza od Odnawialnych Źródeł Energii (OZE).
Polskie priorytety
Obecnie widać, że w jakiejś mierze dostosowują się one do niemieckich rozwiązań. Propagandowo jesteśmy podobnie jak wszystkie kraje UE za ochroną klimatu. Jednakże w drastycznych sprawach pakietu klimatycznego będziemy skutecznie go blokować. Ze względu na międzynarodową opinię UE jesteśmy za, a ze względu na własne interesy jesteśmy przeciw. W tej sytuacji zarówno Niemcom, jak i Polsce opłaci się wspólna polityka węglowa. Niemcy są w tej sytuacji bez wyjścia i to na własne życzenie. Nasze zasoby węglowe mogą wesprzeć ich elektrownie bez kosztownych dla nich inwestycji w górnictwo. Wystarczy zauważyć, że największa niemiecka elektrownia Jäschenwalde zaopatrująca w energię stolicę Niemiec znajduje się kilkanaście kilometrów od polskiej granicy. Poszukuje ona paliwa, którym jest węgiel brunatny. Naprzeciw niej po drugiej stronie granicy zalegają ogromne jego złoża liczone w miliardach ton. Polskie górnictwo węgla kamiennego wymaga unowocześnienia, ekonomicznych warunków zatrudnienia i doskonalszej organizacji. Wszystko to Niemcy potrafią zrobić z obopólną korzyścią i zyskami. Cza najwyższy, aby znane przysłowie sprawdziło się również w tym wypadku. Mówi ono, że przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko. Z naszej strony trzeba spokojnie czekać na bardziej jednoznaczne wyklarowanie się oficjalnej niemieckiej strategii energetycznej. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że Niemcy ze względu na nasze zasoby węglowe będą chętni do uznania nas w tym zakresie za partnera strategicznego. Pozycja ta otwiera nam drogę do bardziej zrównoważonych stosunków gospodarczych z Rosją. Wspólna polsko-niemiecka polityka energetyczna prawdopodobnie przełoży się też na wszystkie inne działy współpracy obu krajów. Wzmacnia ona też pozycje Polski w UE oraz na całym świecie.