Adam Maksymowicz: Polska siarka - jedyna taka na świecie
fot: siarkopol.eu
Cena polskiej czystej siarki kilkunastokrotnie przewyższa koszty produkcji a cały surowiec mimo kryzysu wykupywany jest na pniu i stanowi polski przebój eksportowy
fot: siarkopol.eu
Kiedyś budowa Zagłębia Siarkowego w rejonie Tarnobrzegu była sztandarową inwestycją pierwszych lat istnienia PRL. Złoże siarki w odkrył tu w 1953 roku prof. Stanisław Pawłowski (1910–1992) z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Zasoby tego złoża określono na ok. 750 mln ton (ok. 30 proc. zasobów światowych).
Z istniejących tu dawniej kopalń otworowych „Grzybów”. „Jeziorko” i „Basznia” oraz odkrywkowych „Machów” i „Piaseczno” łącznie wyeksploatowano około 80 mln ton siarki rodzimej. Oszczędzano wtedy na wszystkim, a najmniej liczono się ze środowiskiem, dlatego coraz trudniej się tutaj żyło. Przede wszystkim woda nie nadawała się do picia i czuć ją było zgniłymi jajami. Podobny zapach w powietrzu sygnalizował, że zyski z istnienia przemysłu siarkowego osiągano najniższym kosztem zdrowia i życia mieszkańców tego regionu.
Pod koniec lat osiemdziesiątych minionego wieku górnictwo to zaczęło przynosić straty, gdyż na światowym rynku pojawiły się ogromne ilości siarki pochodzącej z odzysku związanego z oczyszczaniem różnego rodzaju surowców. W związku z tym przez kilkanaście ostatnich lat trwał nieustanny proces likwidacji polskiego przemysłu siarkowego. Wydawało się, że przemysł ten skazany jest już raz na zawsze na zagładę. Odkrywkowa i otworowa jego eksploatacja stała się całkowicie nierentowna.
Tak sprawy wyglądały mniej więcej do 2006 roku. Następne lata, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieniły na opak. O tym, że rynek surowców mineralnych jest niestabilny i to, co dzisiaj jest deficytowe, jutro może okazać się wielce dochodowe, przekonać się można śledząc wielce pouczające losy polskiego przemysłu siarkowego.
Opór wspomnianym zamiarom likwidacyjnym postawiła kadra inżynierów skupiona wokół otworowej kopalni „Osiek”, która została oddana do eksploatacji w 1993 roku, w najbardziej niesprzyjającym dla niej momencie. Aby za wszelką ceną uzyskać rentowność postanowiono tu wyeliminować wszystkie awarie, przerwy i szkody związane z dotychczasową eksploatacją siarki metodą otworową. Udoskonalono technologię podziemnego wytopu siarki ze złoża dostosowując metodę Frascha do panujących tu warunków geologiczno–górniczych.
Ich rozpoznanie osiągnęło skalę precyzji dzięki zastosowaniu metod geofizycznych. Na tej podstawie wyznaczano lokalizację otworów chłonnych i eksploatacyjnych unikając zwartych i zbitych stref wapieni, co było dawniej przyczyną wielu awarii i wycieku siarki na okoliczne tereny. Środowisko zareagowało z ulgą. Odetchnęła przyroda. Radykalnie poprawiły się warunki życiowe mieszkańców. Jednocześnie przeprowadzono racjonalizację zatrudnienia.
Rzeczywistość była jednak nieubłagana. Cena siarki w granicach 30–35 dolarów za tonę powodowała, że koszta wydobycia z wielkim trudem pokrywane były przez sprzedaż. Zaciągano kredyty, zwalniano ludzi, doskonalono technologię. Wprowadzono zamknięty obieg wody w procesie produkcyjnym. Zaprzestano jej zrzutów do Wisły i zlikwidowano koszta opłat za jej zanieczyszczenie. Gorącą wodę do wytopu siarki uzyskano z pobliskiej elektrowni „Połaniec”, która mogła zrezygnować z budowy chłodni. W ten sposób elektrownia oddaje rurociągami gorącą wodę do pobliskiej kopalni i po jej oczyszczeniu odbiera ją już jako schłodzoną.
W czasie, kiedy kopalnia „Osiek” walczyła o przetrwanie, na świecie narastał kryzys surowcowy. Na początku XXI wieku okazało się, że kopalnia ta jest jedyną na świecie wydobywającą ten minerał ze złóż naturalnych. Jak się okazało uzyskiwana tu czystość końcowego produktu w skali 99,95 proc. jest nieosiągalna dla konkurencji, gdyż oczyszczanie siarki uzyskiwanej z gazu ziemnego i ropy naftowej do tego poziomu jest nieopłacalne. Takiej czystości siarka wymagana jest przede wszystkim dla potrzeb rozwijającego się na świecie przemysłu farmaceutycznego i kosmetycznego.
Całą obecnie produkcję siarki wykupuje się tu na „pniu”. Zamówienia i zapotrzebowanie azjatyckich i afrykańskich państw rozwijających się zaczęły windować ceny siarki tak wysoko, że tuż przed kryzysem osiągnęła 600 dolarów za tonę, prawie dwudziestokrotnie przebijając cenę, która pokrywa koszta produkcji. Wszyscy kontrahenci proszą o zwiększenie wydobycia. Nie jest to jednak możliwe. Zrównoważony rozwój firmy i wielkość złoża pozwala na wydobycie roczne ok. 800 tys. ton i to niezależnie od nowych poszukiwań, odkryć i udostępnienia części złóż objętych rygorami bezpieczeństwa. O tym jak cenne są nagromadzone tu zasoby wystarczające jeszcze na ok. 35 lat eksploatacji, świadczy chińska oferta wykupienia całej produkcji kopalni na wiele lat naprzód.
Światowy kryzys gospodarczy, jaki rozpoczął się rok temu, również i tutaj spowodował obniżenie ilości zamówień oraz spadek cen tego surowca. Jednakże nie powtórzyła się już sytuacja z poprzednich lat. Obniżenie o ok. połowę ceny siarki, jakie nastąpiło w wyniku kryzysu jest jednak nadal bardzo korzystne dla handlu tym towarem. Dawne odkrywkowe kopalnie po wielu zabiegach i pracach uszczelniających wypełniono wodą z Wisły. Obecnie są to atrakcyjne akweny wypoczynkowe z szerokimi plażami.
Polska siarka jako jedyna na świecie o takim stopniu czystości ma zamówienia niezależnie od sytuacji na rynkach światowych. Jeszcze raz okazało się, że wytrwałość, doskonalenie umiejętności zawodowych, współpraca z nauką oraz ambicje kadry i pracowników kopalni „Osiek” odniosły sukces, o jakim marzy każda krajowa branża górnicza.
felietony Adama Maksymowicza