Adam Maksymowicz: Patron polskiego górnictwa
Siedziba ta jest jednocześnie jego słabością, bo wszelkie kluczowe decyzje dla polskiego górnictwa podejmowane są w Warszawie. Ostatnie dwadzieścia lat transformacji ustrojowej pozornie nic nie zmieniły od strony celów i zasad w działaniu tej instytucji. Jednakże wraz z likwidacją części kopalń, ograniczeniem zatrudnienia i spadkiem wydobycia znacząco zmniejszyło się jej znaczenie. Za czasów PRL WUG miał najwyższą pozycję podlegając bezpośrednio premierowi. Od tego czasu premiera zastąpił Główny Geolog Kraju w randze wiceministra środowiska.
Podejmując temat restrukturyzacji górnictwa, nie sposób ominąć WUG, jego aktualną pozycję i jego perspektywy na przyszłość. Pozornie może się wydawać, że jest obojętne, komu podlega instytucja, która nadzoruje bezpieczeństwo pracy w górnictwie, byleby wypełniała ona prawidłowo nałożone na nią zadania. Z prakseologii (nauki o organizacji pracy) wiadomo, że sprawność zarządzania znacząco maleje, kiedy występuje zjawisko dwutorowości w podejmowaniu decyzji dotyczących danej branży. Tak akuratnie dzieje się w sprawach górnictwa.
Formalnie od strony gospodarczej podporządkowane jest ono Ministerstwu Gospodarki, a od strony bezpieczeństwa pracy Ministerstwu Środowiska. Ta ostatnia instytucja stoi na straży walorów przyrodniczych naszego kraju i z natury rzeczy jest skierowana przeciwko inwestycjom górniczym. W ten sposób opinia kompetentnych fachowców górniczych z WUG może być eliminowana przy prognozach gospodarczych i inwestycyjnych przez Ministerstwo Środowiska zainteresowane ograniczeniem górnictwa jako głównego sprawcy wszystkich zanieczyszczeń i zniszczeń na powierzchni ziemi.
W tej sytuacji warto się zastanowić, czy nie wrócić w tych sprawach do bardziej efektywnego modelu II RP. WUG podlegał wtedy ministerstwu przemysłu i jego departamentowi górniczemu. W ten sposób całość wiedzy, doświadczenia i bezpieczeństwa koncentrowała się w jednym organie administracyjnym państwa. W czasach PRL rozdzielono WUG od Ministerstwa Górnictwa. Było to konieczne, będąca wtedy zawsze na pierwszym miejscu magia wydobycia, ton i przekraczania planów w gospodarce socjalistycznej spychała sprawy bezpieczeństwa na całkowity margines. Ten okres szczęśliwie już mamy za sobą. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby WUG mógł powrócić na swoje dawne miejsce, jakie się mu należy w ministerstwie gospodarki.
Nie mniej sam WUG i podległe mu okręgowe urzędy muszą bardziej zadbać o swój wizerunek nie tylko zewnętrzno-administracyjny, ale też i środowiskowy.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w obecnej sytuacji dekoniunktury gospodarczej, trudności organizacyjnych, handlowych i wszelkich innych Wyższy Urząd Górniczy i Okręgowe Urzędy Górnicze są niezwykle potrzebne polskiemu górnictwu. Górnictwo to wymaga od swych patronów nie prześladowania, ale dobrych rad, propozycji organizacyjnych i technicznych, których gwoli prawdy nigdy nie brakuje. Jednakże cały ten dorobek może być lepiej wykorzystany właśnie w Ministerstwie Gospodarki, a tak w znaczącej części jest marnowany w Ministerstwie Środowiska.
Blisko 90 lat doświadczenia i tradycji tej instytucji winno być wykorzystane aktywnie, operatywnie i pod każdym innym względem. Powrót nadzoru górniczego do struktury przemysłu i gospodarki będzie zapewne też odrodzeniem jego rządowej pozycji doradczej, korygującej i inicjującej najważniejsze wydarzenia w tej branży.
felietony Adama Maksymowicza