Adam Maksymowicz: Od Ignacego Łukasiewicza do Dobiesława Nazimka
Późniejsza kariera nafty jest zawrotna i przebojem zdobywa ona świat stając się podstawą motoryzacji i lotnictwa oraz wszelkich innych zastosowań komunikacyjnych i energetycznych. Właśnie przeżywamy jej apogeum. Jednakże, jak głosi filozoficzna sentencja – nic nie jest wieczne.
Wydaje się, że zmierzch tej epoki rozpocząć może również wynalazek polskiego uczonego, który jest kierownikiem Zakładu Chemii Środowiskowej UMSC w Lublinie. Ostatnio pojawiły się w mediach intrygujące na ten temat informacje. Dotyczyły one opracowania technologii sztucznej fotosyntezy umożliwiającej uzyskiwanie benzyny z wykorzystaniem do tego celu dwutlenku węgla.
Pierwsze wiadomości podał „Nasz Dziennik”, który w dniu 11 sierpnia br. zamieścił na ten temat obszerny wywiad z autorem wynalazku prof. dr hab. Dobiesławem Nazimkiem.
Do napisania tych rozważań i uwag zostałem zachęcony słowami profesora, że: „W nauce nie jest istotne, kto coś mówi, lecz – co mówi. Tym samym rację może mieć student, a nie profesor. Argument stopnia naukowego w dyskusji naukowej jest jawnym nieporozumieniem”.
Dlatego warto zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii, jakie profesor podniósł w tym wywiadzie. Nie są to sprawy dotyczące bezpośrednio wynalazku, lecz jego skutków i oceny obecnego rynku ropy naftowej.
Wynalazek prof. Nazimka
W wielkim skrócie można go nazwać sztuczną fotosyntezą dwutlenku węgla i wody dającą w efekcie metanol, który następnie przetwarzany jest na benzynę.
Od dawna na całym świecie pracowano nad tym procesem. Jednakże polski wynalazek polega na odkryciu, że w obecności odpowiedniego katalizatora (który jest sercem tego pomysłu) fotosynteza może być przprowadzona na bardzo korzystnych warunkach. Cały proces technologiczny ma być wielce opłacalny pod względem ekonomicznym, a pozyskiwanie w nim benzyny ma uniezależnić nas od jej importu i zapewnić samowystraczalność w tym zakresie.
Skala korzyści wynikających z tego wynalazku jest na miarę nowej epoki w zakresie wszystkich relacji gospodarczych, politycznych i kulturowych na całym świecie.
Zagospodarowanie dla tego celu całości produkowanego rocznie dwutlenku węgla w Polsce w ilości 340 mln ton CO2, co jest rachunkiem tylko teoretycznym, daje około 280 mln ton metanolu.
Z tego za pomocą wspomnianego wynalazku można otrzymać od 80 do 120 mln ton benzyny. Zużywamy jej ok. 21 mln ton rocznie. To skala naszych możliwości.
Kilka miesięcy później od polskiego podobne rozwiązanie zostało opracowane w USA w Massachusettes Institute of Technology. Bliscy osiągnięcia tego celu są też Japończycy.
Na tle tych kolosalnych nowych możliwości profesor powiedział kilka słów dotyczących perspektyw wydobycia ropy naftowej. Uwagi te w sensie ogólnym można odnieść również do wszystkich wydobywanych surowców energetycznych.
Świat bez ropy
Profesor we wspomnianym wywiadzie zauważył, że kraje wydobywające 6– 7 milionów baryłek dziennie (1 baryłka = 156 l) podają, że mimo wieloletniej eksploatacji ich złoża są „nienaruszone”. Tymczasem nie da się eksploatować tak intensywnie złoża, nie naruszając go. Te „stale pełne złoża” to zdaniem profesora oszustwo dokonywane po to, aby nie zachwiać giełdą i rynkiem.
W związku z tym trzeba zaczynać powoli umieć sobie wyobrażać świat bez ropy. Wyczerpanie się złóż ropy naftowej zdaniem profesora jest bardzo bliskie i może nastąpić w ciągu najbliższych dziesięciu lat.
Jest to podstawowy powód prowadzenia intensywnych badań na całym świecie w zakresie znalezienia tańszych i bardziej trwałych rozwiązań w dostawach paliw płynnych, a w tym szczególnie benzyny.
Czy istnieje kryzys surowcowy?
Przy całym szacunku dla epokowego wynalazku profesora Domisława Nazimka, jego prognozy dotyczące wyczerpywania się złóż ropy naftowej są jakby powtórką ze znanego stanowiska Klubu Rzymskiego zrzeszającego uczonych całego świata.
Klub ten w 1972 roku w znanym raporcie orzekł, że podstawowe surowce przy ich obecnej eksploatacji zostaną wyczerpane w 1994 roku. Od tej granicznej daty minęło 15 lat i jak podaje wiarygodny Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN w Krakowie na chwilę obecną mamy na świecie ok. 168 mld ton zasobów ropy naftowej, przy jej wydobyciu rocznym ok. 4 mld ton. Są to zasoby zapewniające obecny poziom wydobycia na kolejnych ok. 40 lat.
Błędem wielu tego rodzaju ocen jest niebranie pod uwagę stale prowadzonych prac poszukiwawczych i oddawania do eksploatacji nowych złóż. Przypomnę, że na początku tego wieku było kilka lat odwrotnej proporcji w bilansie gazowym Polski. Otóż mimo intensywnej eksploatacji licznych złóż gazowych, następował przyrost zasobów tego surowca! Działo się tak, dlatego że odkrywano w tym czasie znacznie większe złoża gazu ziemnego niż wynosiło jego roczne wydobycie. Proces ten może również zachodzić w stosunku do ropy naftowej.
Po prostu nasza Ziemia jako planeta jest w minimalnym stopniu zbadana i wielkie odkrycia również nowych złóż ropy naftowej mogą jeszcze nie raz się zdarzyć. Dlatego moim zdaniem katastroficzne przepowiednie pod tym względem są na razie przedwczesne.
Koniec epoki ropy naftowej
Wynalazek profesora Dobiesława Nazimka wydaje się wyznaczać koniec epoki dominacji ropy naftowej nie dlatego, że jej zabraknie, ale dlatego, że uzyska się produkt tani i łatwy w produkcji, niezależny od dostawców, importu i innych znanych wszystkim trudności.
Amerykanie od dawna głoszą podobne podejście i wiarę w możliwość rozwiązania tego rodzaju kłopotów, którymi się nie przejmują. Stanowisko to dobrze wyraża Michel J. Groneveld, szef działu nowych technologii koncernu Shell, który twierdzi, że epoka kamienna nie skończyła się dlatego, że zabrakło kamieni, lecz dlatego, że odkryto lepsze materiały, jak brąz i żelazo.
Wydaje się, że wynalazek prof. Dobiesława Nazimka kończy epokę ropy naftowej, której karierę rozpoczął również wynalazek polskiego uczonego Ignacego Łukasiewicza. Historia ropy naftowej jakby zatoczyła koło i wróciła do miejsca, w którym się narodziła.
felietony Adama Maksymowicza