Adam Maksymowicz: Niebezpieczny zawód
Według klasyfikacji niebezpiecznych zawodów, praca górnika znajduje się na jednym z dalszych miejsc. Pod tym względem na pierwszym miejscu w Polsce plasują się kowale, ślusarze i policjanci.
Niezależnie jednak od tego, zawód górnika zawsze będzie na czołowym miejscu tej listy. Dla ścisłości, chodzi tu przede wszystkim o górnika dołowego, pracującego na froncie eksploatacyjnym. Od górnika wymaga się nie tylko sprawności fizycznej, zdrowia i wytrzymałości psychicznej, ale także stałej koncentracji uwagi. Po prostu wymaga się, aby miał on oczy stale otwarte i widział, co się wokół niego dzieje, zarówno z przodu, z tyłu, w górze i pod nogami. Tak przez bite osiem godzin, bez żadnego wytchnienia. Chwila dekoncentracji, nieuwagi, odpoczynku w niedozwolonym miejscu i nie ma górnika na tym świecie. Ponieważ wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, praktycznie nikt w sposób idealny nie może podołać tym wymaganiom. Dlatego wypadki w górnictwie będą się zawsze zdarzać. Warunki pracy trzeba dostosowywać do ludzkich możliwości tak, aby wypadki te wyeliminować i nie stwarzać okazji do ich zaistnienia.
(Nie) bezpieczna miedź
Wiadomo, że przepisy są na ogół ogólne. O szczegółach technicznych decydują osoby zatwierdzające plan ruchu, dopuszczają systemy eksploatacyjne i technologię wybierania złoża. Tak jak one zatwierdzą, tak i jest potem na dole. Tymczasem bezpieczeństwo pracy górnika, owszem, zależy od tych szczegółów, ale wbrew pozorom w zasadniczej części zależy ono od generaliów. Niech przykładem tego rodzaju będzie wybieranie złoża w KHGM Polska Miedź SA. Wbrew wszelkim zasadom od początku rozpoczęto eksploatację złoża od centrum ku jego granicom, a nie odwrotnie, jak nakazuje to sztuka górnicza. Wszyscy o tym wiedzą, ale nie ma odważnych na dole i na górze, aby domagali się odwrócenia tej błędnej decyzji. Bardzo poważnie wpływa ona na bezpieczeństwo pracy. Powoduje, że w pozostawionych filarach ochronnych ciągów komunikacyjnych kumuluje się energia, która wyładowuje się w kolejnych tąpaniach. Oprócz tego wyrobiska te, znajdujące się pod ciśnieniem otaczających je wybranych powierzchni, stale ulegają destrukcji i wymagają nieustannej przebudowy. W tej sprawie jednak decydujący głos ma ekonomia przed bezpieczeństwem. Kosztem bezpieczeństwa pracy uzyskuje się szybkie zyski. Potem tego rodzaju działania stają się standardowe. Kolejnym przykładem jest tu podsadzka, która winna być powszechnie stosowana. W rzeczywistości jak osiąga się dziesięć procent podsadzanych wyrobisk, to jest to już duży sukces. Powstające w wyniku tej technologii tąpnięcia określa się eufemistycznie, jako „samoistne”, „naturalne”, „spowodowane splotem niekorzystnych wydarzeń” itp. itd.
(Nie) bezpieczny węgiel kamienny
Pozostawmy na uboczu wszystkie niezależne od nas czynniki, takie jak: lokalizacja prawie wszystkich kopalń węgla na jednym terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego, ponad sto lat jego eksploatacji, występowanie wielopokładowego złoża, czy też stale powiększająca się głębokość eksploatacji. Na to nie mamy wpływu i do tego musimy się dostosować, umiejętnie wykorzystując najlepsze rozwiązania. Pozostałe czynniki są zależne od nas. Należy do nich przede wszystkim stałe niedoinwestowanie kopalń pod względem doskonalenia techniki i technologii górniczej. Stosowanie na coraz większą skalę podpoziomowego udostępniania złoża. Nie trzeba dodawać, że w tym ostatnim systemie wszystkie drogi ucieczkowe, awaryjne i komunikacyjne są zagrożone znacznie bardziej, niż podobne roboty wykonywane zgodnie ze sztuką górniczą. Ocenia się, że w tym systemie wydobywa się blisko połowę polskiego węgla kamiennego. Roboty te prowadzi się nawet 50 do 100 m poniżej poziomu udostępnienia. Często w warunkach temperatury przekraczającej 28 stopni Celsjusza. Ktoś to przecież projektuje, ktoś zatwierdza i akceptuje. Wszystkie te strategiczne dla polskiego węgla kamiennego decyzja można zakwestionować. Można, tylko, że nie ma odważnych. Formalnie upoważniony jest do tego prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Nie mniej zdaje on sobie sprawę, że w godzinę po podjęciu tego rodzaju postanowienia nie będzie on już nigdy więcej żadnym prezesem. Jego następca nie popełni już tego błędu. Po prostu, taki jest układ władzy, która z jednej strony jest demokratyczna, wolna, ale z drugiej niebywale zachłanna na pieniądze i w tej sprawie wiadomo, że z nikim i z niczym nie będzie się ona liczyć.
Apel
W ten sposób rola prezesa WUG sprowadza się do rejestrowania tylko najważniejszych strategicznych decyzji gospodarczych dotyczących bezpieczeństwa pracy w górnictwie. Jednakże ma on szereg jeszcze mniej znaczących możliwości, z których ostatnio coraz częściej korzysta. Przede wszystkim sporządza on roczne sprawozdania dotyczące bezpieczeństwa pracy, w których bez ogródek pisze o tym wszystkim. W sposób może całkiem irracjonalny, ale jednak przypominający o istocie rzeczy apeluje on o uwagę, rozwagę, czujność i nadzór nad najtrudniejszymi robotami. W jego ostatnim apelu znalazły się klasyczne dla górniczej braci słowa mówiące o tym, że święta Barbara zawsze czuwa nad górnikami i nigdy ich nie opuszcza.
Telefon „zaufania”
Ktoś może powiedzieć, że anonimowy telefon informujący nadzór górniczy to „donos”. Owszem jest to swego rodzaju donos, tylko mający tę szlachetną intencję, że ratuje często swoje życie i życie swoich kolegów. Z tych powodów nie może on w żadnym wypadku mieć swego hańbiącego charakteru, a wręcz przeciwnie. W Wyższym Urzędzie Górniczym uruchomiono telefon interwencyjny, przy którym dyżurują dyspozytorzy. Przyjmują m.in. informacje o zagrożeniach bezpieczeństwa załóg w kopalniach węgla kamiennego. Informacje można przekazywać pod nr tel. 32 736 19 47. Osoby, które chciałyby podzielić się swoimi uwagami o bezpieczeństwie i higienie pracy w górnictwie mogą przesłać wiadomości na adres bhp.uwagi@wug.gov.pl
Warto skorzystać. Sam prezes WUG tak na ten temat powiedział: „Dla tego proszę górniku, nie ryzykuj życia, nie milcz, nie przytakuj, gdy przełożeni lekceważą łamanie przepisów”.
Konkurs
Tematyka bezpieczeństwa pracy w górnictwie nie cieszy się wzięciem wśród mediów. Najczęściej informują one o wydarzeniach, tragediach i ofiarach. Potem oddają głos specjalistom powtarzając za nimi formułki, tłumaczenia i wyjaśnienia, mimo że czasem są one bez przysłowiowego „ładu i składu”. Prezes WUG wraz z Fundacją Bezpieczne górnictwo postanowili przełamać tę pasywną i bierną rolę mediów. Ogłoszono konkurs dla dziennikarzy pt. „Karbidka”. Nazwa ta odnosi się do historycznej lampy górniczej. Organizatorzy pierwszego konkursu dla dziennikarzy są przekonani, że media publiczne mogą być przysłowiowym kagankiem oświaty społecznej. Uważają oni, że przestrzeganie zasad bhp w górnictwie jest na wagę życia niejednego człowieka, a sposób eksploatacji kopalin z poszanowaniem środowiska oraz rola nadzoru górniczego w tym zakresie decydują o jakości życia mieszkańców gmin górniczych. W konkursie mogą uczestniczyć dziennikarze prasy, radia i telewizji regionalnych oraz ogólnopolskich, a także redakcji portali internetowych, których artykuły, audycje lub programy dotyczące szeroko rozumianego bezpieczeństwa w górnictwie zostały rozpowszechnione w terminie od 1 stycznia do 31 grudnia 2010 r. Na laureatów czekają: nagrody pieniężne, symboliczne karbidki i dyplomy honorowe.
Zainteresowanych proszeni są o zapoznanie się z regulaminem, wypełnienie formularza zgłoszeniowego oraz przesłanie zgłaszanych do konkursu kopii publikacji do dnia 15 lutego 2011 roku. Prace konkursowe należy przesyłać na adres: Wyższy Urząd Górniczy Gabinet Prezesa ul. Poniatowskiego 31
40-055 Katowice z dopiskiem na kopercie: Konkurs „Karbidka”.
W dobrym kierunku
Wydaje się, że nie mając wpływu na strategiczne decyzje państwowe Wyższy Urząd Górniczy, choćby przez wspomniane inicjatywy próbuje jednak wpływać na sytuację niezależnie od skali napotykanych trudności. To wielka rzadkość w polskiej administracji, ale i wielka zaleta tej instytucji, że nie czuje się ubezwłasnowolniona przez czynniki od niej niezależne. To także z całą pewnością dobra droga do poprawy bezpieczeństwa pracy zarówno w tej mikro skali dotyczącej każdego górnika, jak i w skali makro, czyli dotyczącej decyzji strategicznych w tej branży. Podejmowane przez WUG działania stwarzają nadzieję, że przyjdzie jeszcze czas, że zawód górnika nie będzie już niebezpieczny.