Zdano sobie tutaj sprawę, że teraz nie pora na kłótnie o wynagrodzenia, organizację pracy itp., gdyż wszyscy stoją przed dużo ważniejszym wyzwaniem. Jest nim pojawienie się w wyrobiskach górniczych gazu ziemnego, którego głównym składnikiem jest metan. Jest to wydarzenie, które jeżeli zacznie się powtarzać, może doprowadzić do poważnych kłopotów organizacyjnych, finansowych, a przede wszystkim do radykalnej zmiany systemów wydobycia, które obecnie w żaden sposób nie są dostosowane do sytuacji, w której napotkać można gaz ziemny.
Położenie złoża rud miedzi
Od chwili odkrycia tych złóż w drugiej połowie minionego wieku wiadomo było, że znacznie niżej, na tym samym poziomie, co złoża rud miedzi na monoklinie przedsudeckiej, występują też złoża gazu ziemnego o znaczeniu przemysłowym, których wydobycie trwa po dzień dzisiejszy. Dopóki jednak złoża rud miedzi były eksploatowane w górnej partii tej struktury geologicznej, dopóty sprawa gazu ziemnego nie była istotna. Odległość od złóż gazu występujących na ogół na głębokości poniżej 2000 m wynosiła wtedy znacznie ponad 20 km i w tej sytuacji o żadnym gazie nikt tutaj nawet nie wspominał. O powodzeniu prowadzonych robót górniczych decydowało zagrożenie wodne ze strony płytko zalegających trzeciorzędowych i czwartorzędowych warstw wodonośnych.
Jednakże pod koniec minionego wieku złoże zostało już prawie wybrane i odwodnione w tej części struktury, a roboty górnicze objęły obszar poniżej 1000 metrów. Była to strefa pośrednia. Górotwór był już osuszony. Wybierano złoże dobrze okruszcowane o grubości dochodzącej do 20 m. Były to złote lata KGHM.
Do niedzieli 6 września tego roku wydawało się, że tak będzie zawsze.
Wszystko, co dobre szybko się jednak kończy. Tak i tu zasoby te po kolejnych dwudziestu latach wydobycia na poziomie ok. 30 milionów ton rudy rocznie zaczęły się wyczerpywać. W tej sytuacji sięgnięto po obszary, gdzie złoże zalega poniżej 1200 m, których odległość od najbliższych szybów wydobywczych gazu ziemnego zaczęła się zmniejszać do ok. 10–15 km. Jednak wydawało się, że jedyną przeszkodą będzie temperatura sięgająca do 50 stopni Cejzjusza.
Złoża gazu ziemnego
Intensywne roboty udostępniające i przygotowawcze prowadzone są w dwóch kopalniach („Polkowice-Sieroszowice” i „Rudna”) na kierunku udostępnienia bardzo zasobnego i bogatego złoża w nowym obszarze koncesyjnym \"Głogów Głęboki”. Coraz bardziej zbliżają się one do złóż gazu ziemnego, których na powierzchni terenu przybliżoną granicą jest linia rzeki Odry. Nadal istniejąca odległość od tego złoża w granicach kilkunastu kilometrów wydaje się być bezpieczna. To są jednak tylko pozory.
Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, czym jest złoże w ogóle, a szczególnie gazu ziemnego. Wszyscy w jakiś sposób związani z naukami przyrodniczymi wiedzą, że przyjmowane przez ludzi kryteria są często sztuczne, zaś złoże pod względem przyrodniczym jest na ogół wielokrotnie większe. Z tego powodu ustalane są zasoby geologiczne, czyli te, które są rozpoznane i możliwe do zagospodarowania oraz - znacznie mniejsze zasoby przemysłowe spełniające techniczne i ekonomiczne warunki wydobycia. Często jednak wobec ustalenia tych sztucznych granic wyróżnia się jeszcze zasoby pozabilansowe, czyli istniejące, o których wiadomo, że nie warto ich brać pod uwagę, lecz w przyszłości mogą one kiedyś stanowić jakąś rezerwę. Zbliżanie się do tych zasobów poprzedzają często luźne wystąpienia, soczewki, enklawy, gniazda i skupienia surowców, które mogą być rozrzucone w dużych odległościach od macierzystego złoża. Tak prawdopodobnie sprawa ma się ze złożem gazu ziemnego na monoklinie przedsudeckiej. Jedno z pierwszych takich gniazd gazu ziemnego zostało właśnie napotkane.
Wybuch w ZG Rudna
Wybuch nastąpił w wyrobisku udostępniającym prowadzonym przez Przedsiębiorstwo Robót Górniczych PeBeKa w Lubinie na głębokości 1200 m. Na szczęście było to w nocy z soboty na niedzielę i nikogo w tym czasie nie było w tym rejonie. Nic nie słyszano, ani też nie odnotowano żadnego wstrząsu, tąpnięcia itp. Przybyli rano na swoje miejsce pracy górnicy spostrzegli, że jest ono zasypane na długości ok. 70 m drobnym materiałem skalnym. W niektórych miejscach aż po sam strop, który urobiony był na wysokość nawet 10 m. Od przodka wyrwana była góra drobnego materiału skalnego. Ponieważ nie było żadnych dotąd spotykanych w tym rejonie oznak zawałów, ani innych zjawisk dynamicznych, nic innego nie pozostawało, jak uznać, że nastąpił tu wyrzut skał. W wyrobisku nie stwierdzono nagromadzenia metanu, gdyż działający przez wiele godzin system wentylacyjny zdołał go stąd usunąć.
Dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu wstrzymał dalsze prowadzenie tu robót górniczych aż do wyjaśnienia tego wydarzenia, które ma zbadać specjalnie dla tego celu powołana komisja. Nie uprzedzając wyników jej pracy nie sposób jednak (znając wszystkie okoliczności) nie wskazywać na zagrożenie ze strony różnych kawern i izolowanych zbiorników skalnych, w których występuje gaz ziemny.
Zbiorniki gazu ziemnego
Przepisy górnicze dopuszczają stężenie metanu w wyrobiskach górniczych do 1,5 proc. Jeżeli wielkość ta jest przekroczona, załoga musi być ewakuowana. Po przekroczeniu 0,5 proc. zawartości metanu w powietrzu nie można prowadzić robót strzałowych, spawalniczych, wiertniczych itp. Zawartość od 5 proc. do 15 proc. powoduje wybuch i zapalenie się metanu. Tu można postawić pytanie, czy metan tak samo będzie uchodził przez skalne szczeliny (jak to zwykle ma miejsce w górnictwie węgla kamiennego), czy też będzie on występował tylko w izolowanych zbiornikach. Ta ostatnia możliwość jest najbardziej prawdopodobna w przypadku wyrobisk górniczych prowadzonych na ogół po spągu porowatego piaskowca i litego dolomitu. Trzeba też brać pod uwagę fakt, że w występujących tu naturalnych złożach gazu ziemnego metan stanowi około 40–50 proc., a reszta to azot. Ciśnienie pierwotne, mierzone na powierzchni, wynosi ok. 120 atmosfer i po uruchomieniu eksploatacji otworu bardzo szybko spada do kilku atmosfer.
Wszystko wskazuje na to, że tego rodzaju różnej wielkości zbiorniki gazu będą coraz częstszym zjawiskiem w kopalniach rud miedzi. Stawia to przed dozorem górniczym szereg nowych wyzwań, obowiązków i zadań związanych z dotychczasową organizacją pracy.
Bezpieczeństwo
Kopalnie te, o ile zostaną zaliczone do wyrzutowych, a być może również do metanowych - a wydaje się to nieuchronne - wobec dochodzenia robotami górniczymi do złóż gazu ziemnego będą musiały ponieść wszystkie wynikające z tego faktu konsekwencje. Po pierwsze: wiercenia wyprzedzające, badawcze, drenażowe itp. Po drugie: wyeliminowanie wszystkich urządzeń iskrzących i materiałów wybuchowych, a to oznacza całkowite zastopowanie istniejącej komunikacji podziemnej opartej na spalinowych wozach dostawczych, wiertniczych, strzałowych i związanej z tym dostawy urobku do lokalnych krat przesypowych, skąd już w miarę bezpiecznie można wykorzystać istniejący system dostawy taśmowej do skipu.
Te rygory wymagają zaprzestania urabiania rudy metodą strzałową, a innej metody dotąd ani nie wdrożono, ani nawet nie opracowano jej jeszcze teoretycznie. Wszystko to wymaga kolosalnych nakładów finansowych i wiązać się będzie przynajmniej z czasowym spadkiem wydobycia rudy, a tym samym ze spadkiem rentowności całego KGHM. Wiadomo jednak, że obniżenie ciśnienia gazu przez otwory drenażowe, nie powoduje jeszcze odgazowania złoża, co jest kolejnym problemem technicznym i naukowym. Każde kolejne występowanie gazu ziemnego w eksploatowanych obecnie złożach rud miedzi sytuację zagrożenia będzie czynić coraz bardziej prawdopodobną. Związane z tym koszta mogą okazać się nieopłacalne dla dalszego wydobywania rud miedzi przez KGHM Polska Miedź SA. Firma ta musi też odejść od dotychczas powszechnie stosowanego systemu eksploatacji „z ruchowym filarem zamykającym”, czyli wybierania złoża i konturowania pól eksploatacyjnych bez prowadzenia robót udostępniających. Ten pozornie tani (a w rzeczywistości bardzo drogi) system eksploatacji „w ciemno” bez wcześniejszego rozpoznania jest w tych warunkach bardzo niebezpieczny.
Można też do całego zagadnienia tego podejść tak, jak czyni to zarząd tej firmy - spokojnie i bez żadnych emocji. To prawda, że tylko spokój nas może uratować, ale piszę to wszystko w myśl angielskiego przysłowia, które mówi, że ten, kto przewidzi nieszczęście, jest już w połowie przed nim zabezpieczony.
Czytaj też: Specjalna komisja zbada wyrzut skał w kopalni \"Rudna\"