Adam Maksymowicz: Krótki czas dla KGHM
Trwająca prawie pół wieku koniunktura na produkowaną przez KGHM miedź w najbliższej perspektywie będzie prawdopodobnie słabnąć. I to nie za przyczyną cen, które przynajmniej przez najbliższe dwa lata będą na poziomie zbliżonym do najwyższych notowań. Zapotrzebowanie rozwijających się Chin jest stale rekordowe. W minionym roku wyniosło ono ok. 7,9 miliona ton żółtego metalu. Dla porównania UE zużyło dwa i pół razy mniej, a USA - trzy razy mniej miedzi. Sytuacja na rynku producentów miedzi zasadniczo nie zmienia się już od dziesiątków lat. Na cenę tego metalu zasadniczy wpływ ma dobra lub zła koniunktura w gospodarce światowej. Powoduje ona, że przy zbliżonym stale poziomie produkcji raz jest nadmiar miedzi i jej ceny dołują, a kiedy indziej idą one znacząco w górę.
Utrzymująca się ostatnio hossa na ten metal przynosi dochody producentom pozyskującym miedź nawet w najtrudniejszych warunkach geologiczno – górniczych. Do tej grupy zalicza się też KGHM. Ponieważ nic nie trwa wiecznie, tak i stabilny układ producentów miedzi w najbliższej przyszłości zostanie odnowiony i znacząco poszerzony. Prowadzone na dużą skalę azjatyckie inwestycje w budowę gigantycznych kopalń rud miedzi aktualnie dobiegają końca. Ich odkrywkowy charakter, półpustynne otoczenie nie wymagające nakładów na ochronę środowiska, oraz własne źródła energii powodują, że koszta produkcji będą tu zaliczały się do najniższych. Sytuacja ta stwarza poważne niebezpieczeństwo dla drogich producentów. Przede wszystkim ich celem jest wyeliminowanie konkurentów z chińskiego rynku, a niskie koszta produkcji prawdopodobnie spowodują spadek ceny tego towaru, który może zagrozić dalszemu istnieniu KGHM.
Rosyjski konkurent
Jedno z największych złóż miedzi na świecie odkryte zostało w 1949 roku podczas geologicznej penetracji gór Udokan. Stanowią one fragmentem pasma Gór Stanowych położonych nad północną częścią Jeziora Bajkał. Geolog Elżbieta Burowa przypadkiem znalazła tu zielone malachity. Nazwano ją „gospodynią miedzianej góry”. Surowy klimat, brak infrastruktury kolejowej, drogowej i energetycznej powodował, że inwestycja ta była dotąd nieopłacalna ekonomicznie. Dopiero ostatni kryzys ekonomiczny i gospodarczy, który wysoko wywindował ceny miedzi spowodował, że projekt ten stał się realny. Dla tego celu rosyjski multimiliarder Michałowski w listopadzie 2008 roku powołał Mining Company Bajkał w celu zagospodarowania złoża miedzi Udokan. Zawiera ono ok. 1,3 miliarda ton rudy zawierającej 20 mln ton miedzi oraz 12 tys. ton srebra (średnia zawartość - 1,45 proc. Cu oraz Ag – 10 g/t).
Rosjanie nie ukrywają, że produkowaną tu miedź zamierzają dostarczać na chiński rynek i krajów rozwijających się. Odkrywkowa kopalnia ma być zsynchronizowana z wydobyciem podziemnym. Projekt ma być jednym z najnowocześniejszych w tej branży. Prace budowlane, komunikacyjne i górnicze są już bardzo zaawansowane. Linia kolejowa ma być doprowadzona do złoża z odległej o ok. 30 km od stacji Czara położonej na bajkalsko – amurskiej magistrali kolejowej łączącej Syberię z Oceanem Spokojnym (BAM). Biegnie ona blisko granicy chińskiej i będzie mogła być łatwo wykorzystana do transportu miedzi do tego kraju. Na stronach internetowych Bajkalskiej Kompanii Miedzi trwa nabór kadry inżynierskiej, technicznej oraz górników do pracy. Planuje się, że zatrudnionych zostanie tu ok. 4 tys. ludzi. Wydobycie wyniesie 36 milionów ton rudy rocznie. Produkcja zakładu osiągnie 474 tysięcy ton miedzi elektrolitycznej i około 420 ton srebra. Dla tego celu trzeba będzie zdjąć ok. 5,1 miliardów skał nadkładu. Pierwsze tony urobku w ilości ok. 12 milionów ton mają być wydobyte w 2014 roku. W dwa lata później kombinat ma osiągnąć pełną docelową zdolność produkcyjną. O randze tego przedsięwzięcia świadczy osobisty patronat nad nim premiera Władimira Putina.
Zwycięstwo Mongołów
Historycznie w dniu 9 kwietnia 1241 roku pobili oni polską armię w bitwie pod Legnicą. W powszechnej świadomości obecna Mongolia jest krajem zacofanym. Przejęzyczenie się ambasadora tego państwa (lub tłumacza) na uroczystościach 750 rocznicy tej bitwy, że trzeba kontynuować tamtą tradycję, zostało przyjęte z rozbawieniem. Tymczasem rzeczywistość pokazuje, że pomyłka dyplomaty wbrew wszelkim prognozom zaczyna się spełniać. Oto, egzotyczna i odległa Mongolia staje się obecnie światowym mocarstwem surowcowym. O prawo do ich eksploatacji rywalizują największe mocarstwa. Nas interesuje przede wszystkim złoże rud miedzi Oyu Tolgoi położone na pustyni Gobi w pobliżu granicy chińskiej. Dla eksploatacji tego złoża założona została spółka Ivanhoe Mines, której głównymi udziałowcem jest kompania górnicza Rio Tinto (42,1 proc. udziałów i rząd Mongolii – 34 proc.). Zasoby rudy ocenia się na około 14 miliardów ton o zawartości 1,33 proc. miedzi i 0,47 g/t złota. Zasoby pozabilansowe wynoszą ok. 2,4 miliarda ton o zawartości 0,78 proc. miedzi i 0,33 g/t złota. Jest to jedno z największych złóż tego rodzaju na świecie. Daje to zasoby wielkości 200 milionów ton miedzi i około 7 tysięcy ton złota.
Około 140 km od złoża znajduje się udostępnione odkrywkowo złoże węgla kamiennego o zasobach ok. 6 miliardów ton. W tym około jednej trzeciej to najwyższej klasy węgiel koksujący. O tym, jakiego rodzaju są tu złoża świadczy fakt, że pokład węgla ma grubość ok. 40 m! Węgiel ten będzie stanowił zaplecze energetyczne dla całego przedsięwzięcia udostępnienia i eksploatacji złoża rud miedzi. Międzynarodowe konsorcja zaproponowały Mongolii wybudowanie niezbędnej infrastruktury. Wbrew jednak pozornie najbardziej ekonomicznie uzasadnionej koncepcji połączenia wszystkich nici transportowych z Chinami, wybrano inny wariant ekspansji. Jest on znacznie droższy, bo tylko częściowo i okrężną drogą łączy transport z Chinami, preferuje połączenia z Rosją. Na rywalizacji tych dwóch mocarstw Mongolia może tylko skorzystać. O tym jaką wagę gospodarka światowa przykłada do swoich interesów w Mongolii świadczą oferty USA bezpłatnego kształcenia studentów z Mongolii na swoich uniwersytetach. Energiczne i kompleksowe działania inwestora sprawiły, ze pierwsze wydobycie rudy nastąpi jeszcze w tym roku. Docelowo produkcja miedzi osiągnie poziom 514 tys. ton rocznie oraz około 27 ton złota w tym samym czasie. Projekt przewiduje eksploatację tego złoża przy pomyślnych dalszych poszukiwaniach na około 60 lat! Po 770 latach od bitwy pod Legnicą, Mongołowie po raz drugi zwyciężyli tym razem w międzynarodowej konkurencji na rynku producentów miedzi. Trzeba jeszcze zauważyć, że jest to dopiero początek zagospodarowywania niezmierzonych jeszcze bogactw naturalnych Mongolii.
Pasywna rola
Na tym tle rola przedsięwzięć inwestycyjnych KGHM na rynku światowym, mimo szumnych zapowiedzi jest wręcz marginalna i nieistotna dla sytuacji na światowym rynku miedzi. Polskie zakupy złóż miedzi w USA i Kanadzie są o charakterze wspierającym gospodarki tych krajów, które wszystkie swoje siły przerzuciły do Mongolii. Tu można zadać retoryczne pytanie. Jak to się stało, ze KGHM została wyeliminowany z najważniejszych światowych inwestycji miedziowych realizowanych w Rosji i w Mongolii? Tym bardziej jest to dziwne, ze na rynku tym Polska zawsze była bardzo dobrze postrzegana. Nasuwa się tu kilka odpowiedzi. Przede wszystkim KGHM szukał tanich i łatwych inwestycji. Na początku było to Kongo i złoże Kimpe o zasobach na jeden tydzień eksploatacji w skali KGHM! Straty tam poniesione kontynuowano przez blisko 15 lat, nie mogąc ostatecznie zrezygnować z ewidentnie nieopłacalnej inwestycji.
Drugi wniosek wynika z powszechnego w lekceważenia naszych wschodnich partnerów gospodarczych. Dotyczy to zarówno Rosji, jak i Mongolii. Sprawa ta jest tym bardziej przykra, że byliśmy prekursorami badań geologicznych prowadzonych w drugiej połowie XX wieku w tym kraju. O osiągnięciach polskich badaczy Syberii, Jakucji i okolic Bajkału mówią rosyjskie podręczniki geografii i geologii. Jakimś wyjaśnieniem tej sytuacji jest po 1989 roku polskie zapatrzenie się i naśladownictwo Zachodu. Tymczasem zaskoczenie surowcowe, a przede wszystkim miedziowe przyszło akurat ze Wschodu. Potwierdzeniem tego jest likwidacja polskiej ambasady w Mongolii akurat w momencie odkrycia największych złóż wszelkiego rodzaju surowców w tym kraju. Mongołowie pod tym względem okazali się bardziej przewidujący i swojej ambasady w Warszawie nie zlikwidowali.
Krótki czas
Już tylko kilka lat pozostało dla KGHM do dostosowania się do poziomu wspomnianych producentów miedzi. Rosjanie twierdzą, że miedź będzie nadal w wysokiej cenie. Być może, że tak będzie. Jednak nie można wykluczyć, że nastąpi drastyczny spadek jej ceny, co wiele razy miało już miejsce. Niestety, firma ta z roku na rok odnotowuje coraz gorsze wyniki i w rankingu z piątego kiedyś miejsca na świecie spadła ostatnio na miejsce dwunaste. Czy krótki czas zanim konkurencja wejdzie na rynek zostanie aktywnie wykorzystany? Okaże się to już w najbliższej przyszłości.