Adam Maksymowicz: Gra wokół gazu łupkowego w Polsce

Narasta sprzeciw dla eksploatacji gazu łupkowego. To, że sprzeciw ten ujawnia się w krajach ościennych jest zrozumiałe. Nikt nie lubi konkurencji. Szczególnie kiedy ma ona prawie nieograniczone możliwości wyparcia z rynku dotychczasowych jego potentatów.

Nikt nie lubi, kiedy jego kraj zbierający miliardy dolarów za świadczenie usług i dostaw traci to wszystko w jednej chwili. Pojawiają się wtedy najbardziej nawet irracjonalne protesty. Kiedy ich zwolennikom udowodni się, że nie mają racji sięgają oni do należnych im praw wynikających z demokracji. Ta ostania jest pojęciem politycznym, a nie naukowym, czy też ekonomicznym. Jednak polityka ma decydujący wpływ na wszystkie inne dziedziny naszego życia. Dlatego nie ważne jest, jak jest naprawdę. Ważne jest natomiast, to co my uważamy na ten temat. Polityczna historia naszego „bezpieczeństwa energetycznego” jest kolejnym dowodem na tego rodzaju podejście do spraw energetyki w naszym kraju

Bezpieczeństwo energetyczne
Od czasów nowożytnych jesteśmy kierowani przez liderów humanistyki i kultury. Ludzie techniki mimo niewątpliwych osiągnięć są raczej marginalizowani i mało wiarygodni w kontekście debaty publicznej. Toczy się ona na temat bezpieczeństwa energetycznego. Jest ono wielce zagrożone przez monopolistyczne dostawy gazu ziemnego z Rosji. Na temat ten powstają całe elaboraty najważniejszych partii politycznych. Tymczasem okazuje się, że bezpieczeństwo energetyczne Polski należy do najwyższych wśród krajów UE. Mieści się ono w granicach ok. 80 procent. Hiszpania, Portugalia, czy też Włochy mają je na poziomie przynajmniej o połowę niższym, lub jeszcze bardziej. I o dziwo nic się tym nie przejmują.

Gaz ziemny w całości odpowiada za ok. 2,5 procenta naszego bezpieczeństwa energetycznego. To bardzo dużo!! Jeżeli jednak porówna się skalę jaką daje nam węgiel kamienny i brunatny to jest ona w granicach 90 procent. Lobby polskiego „bezpieczeństwa energetycznego” odpowiada na to, że to go absolutnie nie interesuje. Gaz jest przyszłością, a węgiel przeszłością. My wybraliśmy przyszłość. Jest to argumentacja obłędna, ale medialnie i demokratycznie wielce skuteczna. Niepokojem napawa fakt, że stanowisko takie popierają naukowe instytuty humanistyczne skądinąd zasłużonych wyższych uczelni w kraju. Publikują one materiały dotyczące wstrzymania dostaw gazu ziemnego i związanej z tym katastrofy gospodarczej i politycznej naszego kraju* Wspomniane teorie są wielce medialnie nagłaśniane. Ich śladem społeczeństwo polskie też tak uważa. Efektem są sondaże z których wieje grozą w sprawach zapewnienia nam bezpieczeństwa energetycznego. Uzasadniają one stanowisko polityków i w ten sposób koło pozorów zagrożenia energetycznego zatacza swój pełny obrót.

Huk protestu
Nie ma co ukrywać, że wiedza geologiczna i górnicza wśród demokratycznej większości naszego społeczeństwa, narodu i państwa jest niżej niż elementarna. Taki sam jej poziom reprezentują politycy niezależnie od przynależności do konkretnej partii. Wiedza reprezentantów mediów też niewiele się różni od ogółu. W tym stanie rzeczy nie ma co się dziwić, że każda najbardziej absurdalna teoria, wiadomość czy informacja znajduje uznanie, poparcie i zrozumienie. Pierwszym dowodem na ten stan rzeczy była wypowiedź jednego z najważniejszych polityków RP, że gaz łupkowy eksploatuje się odkrywkowo! Jeżeli takie określenia padają ze strony ludzi, którzy mają cały sztab doradców naukowych, to co mówić o przeciętnych dziennikarzach, publicystach, czy też niższej rangi polityków, inteligentów i decydentów. Teraz biegnie przez Polskę wiadomość, że gaz łupkowy zagraża środowisku. Zanieczyszcza wody podziemne. Niszczy krajobraz. Z jednej strony to wszystko prawda.

Niefachowo, byle jak wykonane roboty wiertnicze mogą przynieść tego rodzaju skutki. Dlatego coraz więcej ludzi dyskutuje, czy nie zabronić poszukiwań i eksploatacji tego gazu. Lepiej nic nie robić, niż ryzykować, że w wyniku niefachowego postępowania nastąpi jakieś zniszczenie terenu. Owszem tego rodzaju zdarzenia mają miejsce, bo nikt z nas nie jest doskonały. Proszę zauważyć, że najbardziej skuteczny program kosmiczny USA kilkakrotnie doprowadził do katastrof w których zginęło wielu kosmonautów. Programu jednak nie zatrzymano. Trywialną sprawą jest nieuwaga, zwykłe lekceważenie przepisów ruchu i częsty alkoholizm kierowców. W wyniku tej sytuacji każdego roku na polskich drogach giną tysiące ludzi. Jednak nikomu nie przychodzi do głowy, aby z tego powodu zakazać ruchu samochodowego w kraju. W sprawie gazu łupkowego nic takiego się jeszcze nie stało, a już huk protestu idzie na cały kraj.

Upadek twierdzy
Co tam na cały kraj? Na całą Europę. Nie chce ona polskiego gazu łupkowego. Prawdę powiedziawszy nie ma się czemu dziwić. Każdy jak może broni swego interesu. Oto Rosja i Niemcy wybudowały dwie nitki podmorskiego rurociągu gazowego. Wkrótce ma ruszyć trzecia nitka. Wydano na to setki miliardów dolarów. Teraz gdyby się potwierdziły amerykańskie prognozy występowania tego gazu w Polsce rurociąg ten nie będzie spełniał swojej roli. Polski gaz zastąpić może jego eksport z Rosji. Nikt, kto wydał takie kolosalne pieniądze na ten rurociąg nie może bezczynnie przyglądać się finansowej, technicznej i politycznej ruinie swoich pomysłów.

Najlepiej sprawę zadusić w środku, kiedy nie ma żadnych jeszcze zysków. Ponieważ jak wspomniano wiedza geologiczna na ten temat jest egzotyczna zdziwionej polskiej publiczności można wmówić wszystko. Pieniądze przeznaczone na ten cel to zaledwie ułamek procenta wydatków na podmorski rurociąg przebiegający setki kilometrów wzdłuż Bałtyku. Oficjalnie jego inwestorzy milczą w sprawie poszukiwań gazu łupkowego w Polsce. Jak wiadomo mamy za przeciwników doskonałych strategów prowadzenia wszelkiej wojny podjazdowej i propagandowej. Od dawien dawna wiadomo, że najgroźniejsze batalie wygrywano nie szturmem, ale wewnętrznym upadkiem twierdzy. Tak i tu najlepiej będzie, jak sami Polacy zastopują dojście do kolosalnego ich własnego bogactwa. To ich sprawa. My - ich zainteresowani tym sąsiedzi – nie mamy z tym nic wspólnego.

Ekolodzy
Oficjalnie są to organizacje samodzielne i nic nie mające wspólnego z interesami wielkich mocarstw. Utrzymują się one ze składek i żadnych bogatych sponsorów nie mają. Trzeba powiedzieć, że nie ma dowodów, na to że jest inaczej. Tylko okoliczności ich działania są co najmniej dziwne. Oto w Polsce organizują wielce skuteczny protest przeciwko eksploatacji węgla brunatnego. Dotyczy to szczególnie złóż położonych tuż przy niemieckiej granicy. Niemcy mimo, że wydobywają go przynajmniej trzy razy więcej ekologów tych w ogóle nie interesują. Według ekologów eksploatacja polskiego gazu łupkowego może zagrozić naszej egzystencji.

Powołują się oni na amerykański film Gasland. Jest to fałszywka spreparowana na zastraszenie nie znających się na tym ludzi. Opinię taką wyraził obecny Główny Geolog Kraju dr Henryk Jacek Jezierski. Zauważył on, że skały pokazywane na tym filmie jako zbiorniki gazu łupkowego są jasne, a łupki są ciemne. Pokazują wapienie, a mówią, że są to łupki. Po prostu realizatorzy filmu nie zadbali nawet o elementarne rekwizyty dla zachowania pozorów oddających rzeczywistość. Z drugiej strony ekologów cechuje ślepota na rosyjskie niszczenie przyrody. Postępuje ono na niewyobrażalną skalę w trakcie udostępniania nowych złóż surowców na Syberii i na Dalekim Wschodzie. Tego nikt z nich nie zauważa. Zawzięte prześladowanie najmniejszych nawet oznak możliwości zmian w środowisku jest standardem w Polsce. Jego szalona dewastacja na niewyobrażalną wprost skalę w Rosji ze strony tej organizacji spotyka się z ignorancją i ze standardowym milczeniem tej organizacji. Są to fakty wymowne i dające wiele do myślenia nad tym, kto opowiada się za jaką polityką ekologiczną. Kto nią steruje? Kto na niej korzysta?

Przeciw demonom
Polska jeżeli chce być suwerennym podmiotem gospodarczym musi na tego rodzaju wydarzenia reagować. Przede wszystkim zainteresowany tym resort gospodarki musi znaleźć pieniądze na upowszechnianie choćby podstawowej wiedzy na temat eksploatacji surowców w kraju i poza jego granicami. Nic tak nie sprzyja poszukiwaniu racjonalnych rozwiązań, jak upowszechnianie rzetelnej wiedzy. Kiedy jej brak, budzą się demony. Jednym z nich jest właśnie demon sprzeciwu dla prac i poszukiwań za gazem łupkowym. Dobrze poinformowana opinia publiczna na pewno poprze badania dające nam szansę na bogactwo i zrównoważony rozwój kraju.

*Instytut Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego – Racja Stanu. Studia i materiały. Nr 1 (3). Bezpieczeństwo energetyczne. Wrocław 2009.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.

Domański: Gospodarka w światowej czołówce wzrostu gospodarczego

Polska gospodarka pozostaje w światowej czołówce wzrostu gospodarczego; napędza go silny popyt krajowy - podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który w ten sposób skomentował dane GUS o 3,5-proc. wzroście polskiego PKB w I kwartale tego roku.

Rekordowe wypłaty! Ubezpieczyciele wypłacili 5,7 mld zł z OC i AC w I kwartale

W pierwszym kwartale 2026 r. zakłady ubezpieczeń wypłaciły niemal 5,7 mld zł odszkodowań z polis komunikacyjnych OC i AC, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej - podał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Najwięcej szkód zgłaszano po zdarzeniach, do których dochodziło w poniedziałki.

Państwowi giganci połączą siły? Coraz bliżej tego związku

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun jest przekonany, że prace dotyczące transakcji PZU i Banku Pekao będą kontynuowane. Podkreślił jednocześnie, że istotne w tej reorganizacji jest zabezpieczenie pozycji Skarbu Państwa jako właściciela tych spółek.