Adam Maksymowicz: Górnicza rada
Pięćdziesiąt kilka lat temu powstała Państwowa Rada Górnictwa. Była ona instytucją doradczą rządu. Mimo totalitarnego ustroju, odegrała ona w czasach PRL niezwykle pozytywną rolę w rozwoju polskiego górnictwa. Dziś jesteśmy już w całkiem innej rzeczywistości politycznej i gospodarczej. Jednak w górnictwie węgla kamiennego, przynajmniej w jego skali wydobycia cofnęliśmy się o te pół wieku.
Pod tym względem historia jakby zatoczyła koło i znów jesteśmy w tym samym miejscu. Warto przyjrzeć się, jak to się stało, że mimo wszystkich złych cech gospodarki tamtego czasu górnictwo, jako całość stało się kołem zamachowym rozwoju gospodarczego kraju. Dalszy rozwój tej branży w PRL nie był wcale z góry przesądzony. Podobnie jak i obecnie miało ono wielu przeciwników, krytyków i mniej lub bardziej ukrytych wrogów na wszystkich szczeblach władzy. Przypominając tę historię warto zastanowić się, czy nie powrócić do koncepcji, metod i zasad tej struktury, dostosowując ją do nowych czasów.
Bolesław Krupiński
Jednym z tych, którzy mieli zasadniczy wpływ na rozwój górnictwa był wtedy profesor Bolesław Krupiński. Po przełomie październikowym 1956 roku władze państwowe chciały wykorzystać przedwojenny jeszcze kapitał intelektualny polskiej kadry naukowej i technicznej. Postanowiono nie zwracać uwagi na jej przekonania polityczne pod warunkiem, że nie będą one w żaden sposób publicznie wyrażane. Na czele powołanej Państwowej Rady Górnictwa stanął profesor Bolesław Krupiński. Legenda jego koncepcji zagospodarowywania polskich złóż surowców w starszym pokoleniu żywa jest po dzień dzisiejszy. W 1946 roku podjął on inicjatywę powołania Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) w Katowicach. Był jednych z tych ludzi polskiego przedwojennego przemysłu, którzy umieli zastosować i wdrożyć swoje osiągnięcia naukowe w praktyce. Od chwili powołania Państwowej Rady Górnictwa, stał na jej czele, aż do swojej śmierci w 1972 roku. Swymi opiniami i staraniami przyczynił się do budowy Rybnickiego Okręgu Węglowego (ROW), Lubińsko – Głogowskiego Zagłębia Miedziowego (LGOM), zagospodarowania złóż węgla brunatnego Pątnów – Adamów – Konin (PAK) oraz złóż „Turoszów” i „Bełchatów”. Jego metoda równomiernego rozwoju wszystkich branż polskiego górnictwa zdobyła uznanie również na arenie międzynarodowej. Był inicjatorem i przewodniczącym Międzynarodowego Komitetu Światowych Kongresów Górniczych. Kierował też ich wszystkimi obradami. Od tego czasu polska myśl naukowa i praktyka zagospodarowywania złóż oraz technika ich eksploatacji na całym świecie spotyka się z dużym zainteresowaniem. Dbał on bardzo o odpowiednio wysoki poziom kształcenia kadr, a także o szeroko pojętą edukację społeczną. Liczne popularne wydawnictwa górnicze ukazywały się w masowych nakładach i do dziś można je jeszcze znaleźć w niejednym antykwariacie.
Główny Geolog Kraju (GGK)
Obecnie jakąś pozostałością po Państwowej Radzie Górnictwa jest urząd Głównego Geologa Kraju w Ministerstwie Środowiska w randze podsekretarza stanu. Jego partnerem w tym zakresie jest departament górnictwa w Ministerstwie Gospodarki i to jest już wszystko w formalnych strukturach państwa. O ich niechęci do wszelkiego organizacyjnego i formalnego powoływania zespołów doradczych w tym temacie, nie trzeba nikogo przekonywać. Nawet tak skromna instytucja społeczna, jak istniejąca jeszcze do 2007 roku Rada Geologiczna została rozwiązana. Uzasadniono, że eksperci, uczeni i praktycy po prostu nie mają nic do powiedzenia władzom państwowym, gdyż za rzadko się spotykają! Na dodatek jest ich zbyt wielu, co nie sprzyja sprawnemu ich działaniu!! Zamiast stałych ciał doradczych GGK podjął decyzje o powoływaniu doraźnych zespołów eksperckich mających na celu rozwiązywanie konkretnych spraw i zadań. Jednym z pierwszych został powołany zespół do konsultacji nowego prawa geologicznego i górniczego. Jego trzy letnia działalność zakończyła się totalną krytyką na ostatnim posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska Senatu RP w lipcu minionego roku. Obszerny projekt tego prawa wraz z załącznikami liczy sobie ok. 1200 stron drobnego druku. Upór rządowych ekspertów przy rozbudowywaniu przepisów uchwalanych przez Sejm RP do możliwie najbardziej szczegółowych drobiazgów, mówi sam za siebie o ich roli i znaczeniu. Od wspomnianego posiedzenia komisji Senatu RP nad dokumentem tym zapadła złowróżbna cisza.
Ministerstwo Gospodarki
Tu także górnictwem zajmują się urzędnicy bez stałych społecznych, eksperckich organów doradczych. Jednym z istotnych elementów tego stanu rzeczy są liczne konsultacje prowadzone przez ministerstwo zarówno ze związkami zawodowymi, jak i uczelniami górniczymi oraz liczne doraźne narady, sympozja i konferencje z udziałem różnych ekspertów. Mimo tych wszystkich działań w ministerstwie tym są kierunki bardziej cenione i preferowane niż górnictwo. Należy do nich temat „walki z ociepleniem klimatu”. Biuro prasowe Ministerstwa Gospodarki w dniu 11 grudnia 2009 roku ogłosiło komunikat prasowy, w którym informuje o „Narodowym programie redukcji emisji gazów cieplarnianych”. Narodowy, to znaczy powszechny, obowiązujący wszystkich i każdego. Wszak ocieplenie dotyczy każdego z nas. Na tego rodzaju poparcie i inicjatywę górnictwo nie ma co liczyć. Wszak bezpieczeństwo energetyczne kraju jest owszem sztandarowym hasłem rządu, ale jednak „ocieplenie” ma pod tym względem jednak pierwszeństwo. Podobnie dzieje się z programem budowy elektrowni atomowych. Mimo, że jest on jeszcze na papierze, a już 29 listopada 2000 r. przy Państwowej Agencji Atomistyki została powołana Rada ds. Atomistyki jako organ doradczy i opiniodawczy prezesa Agencji. Wynika z tego, że jak jest potrzeba to nie ma żadnych przeszkód, aby powołać stosowną radę. Jedynie górnictwo, które odpowiada za 90 proc. bezpieczeństwa energetycznego kraju nie może doczekać się tego rodzaju formalnego organu państwa polskiego.
Nieśmiałe propozycje
Pierwsze sugestie w tym kierunku padły ze strony Jerzego Malary. Zasługuje on na uwagę ze względu na wkład dla polskiego górnictwa, a także posiadane w tym względzie kompetencje jako byłego prezesa Wyższego Urzędu Górniczego. Uważa on, że Minister Gospodarki powinien mieć w swoim otoczeniu profesjonalny zespół ekspertów, który na potrzeby rządu dokonywałby oceny i weryfikacji urzędowych materiałów. Jego zdaniem nie mogą tego zastąpić doraźnie powoływane zespoły, często składające się z tzw. autorytetów medialnych. Proponuje on, aby wzorem dawniej działającej Państwowej Rady Górnictwa powołano zespół fachowców reprezentujących środowiska odpowiedzialne za gospodarkę paliwowo-energetyczną. Pod tym względem jest on jednak sceptykiem. Zauważa, że gremia rządowe nie potrzebują autentycznych ekspertów, których się obawiają i odsuwają jak najdalej od swoich decyzji. Przyczyną tego stanu rzeczy jest możliwość wykazania przez nich niekompetencji polityków. Ci zaś nie chcą, aby ktoś zagarniał sferę władzy, która należy do polityków, a nie do ekspertów.
Prezydent
Podczas swojej ostatniej wizyty na Śląsku w lutym minionego roku, Prezydent Lech Kaczyński poprzez swoją kancelarię wyraził zainteresowanie powołaniem przy jego urzędzie Państwowej Rady Górnictwa. Wydaje się, że jego następca Bronisław Komorowski mógłby podjąć się skutecznej realizacji tego pomysłu. Będzie to dla prezydenta oparcie dla jego wystąpień i propozycji reform w tej branży, które winne być wcześniej dobrze przemyślane oraz mieć technicznie i ekonomicznie uzasadnienie. Jednym z tematów może być koncepcja prywatyzacji polskiego górnictwa węgla kamiennego. Chodzi o to, aby nie zakończyła się ona podobnie jak reforma tej branży dalszym zamykaniem często rentownych kopalń. Rada będzie też mieć większy wpływ na opiniowanie decyzji rządowych. Pilnie potrzebna jest np. opinia podobnego gremium na temat proponowanego podporządkowania górnictwa węglowego resortowi Skarbu Państwa. Zmienić należy też usytuowanie Wyższego Urzędu Górniczego w rządowej strukturze administracyjnej. Kluczowych tematów dla polskiej gospodarki, ekonomii i bezpieczeństwa energetycznego państwa, na pewno dla tego rodzaju gremium nie zabraknie.
Nadzieja
Ci, którzy chcą tak wszystko reformować, aby nic nie zmienić twierdzą, że nadzieja jest „matką głupich”. Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie, to „beznadzieja” jest ich matką. Mając to wszystko na względzie, jest jeszcze jakaś nadzieja, że tym razem być może Państwowa, Społeczna, Narodowa, czy też inna Rada Górnictwa zostanie wreszcie powołana.