Adam Maksymowicz: Fajerwerki KGHM

Rzeczpospolita 16 sierpnia zamieściła materiał „KGHM zgazuje węgiel brunatny?” Cytuje na ten temat wypowiedź rzecznika firmy. Usiłuje on w mało zręczny sposób uzasadnić kolejne egzotyczne zamierzenia miedziowego giganta.

Polegają one na sprowadzeniu do Polski chińskich firm, które miałyby podjąć badania nad podziemnym zgazowaniem zalegających w naszym kraju pokładów węgla brunatnego. Ponieważ kilka razy już tego rodzaju atrakcje skończyły się tutaj na niczym, wszystko wskazuje, że i tym razem będzie tak jak zwykle.

Mark Twain i KGHM
Cóż może łączyć klasyka powieści przygodowych i humoru z poważną firmą górniczą jaką jest KGHM Polska Miedź SA w Lubinie? Pozornie nic, bo ani w czasie, ani w miejscu nie było okazji, aby Mark Twain mógł zapoznać się z polskim gigantem miedziowym. I odwrotnie przynajmniej kierownictwo tej firmy raczej straciło kontakt z literaturą likwidując we wszystkich swoich oddziałach zakładowe biblioteki. Stąd pomysł, o którym pisze Rzeczpospolita należy uznać za samoistny „dorobek” kadry kierowniczej tej firmy.

Ponad wiek temu Mark Twain jako wydawca codziennej gazety wsławił się podobnymi rewelacjami. Pisał o gruszkach na wierzbie i ilustrował je odpowiednimi fotografiami. Podawał konkretne adresy, gdzie te gruszki wyrosły. Gazeta miała niebywałe powodzenie. Tłumy waliły pod wskazany adres, który nigdy w rzeczywistości nie istniał itd., itp. Kiedy wreszcie zorientowano się, że pisarz sobie kpi z łatwowierności czytelników, przestano kupować gazetę. Co jednak redaktor na tym zarobił to było jego.

Rywal PAN i GIG
Te same chwyty publicystyczne i medialne ogłasza rzecznik KGHM. Oto informuje on, a Rzeczpospolita z całą powagą to powtarza, że „KGHM zgazuje węgiel brunatny?” Ten końcowy znak zapytania dobrze świadczy o redakcji gazety, która nie do końca podziela urzędowy optymizm rzecznika.

Twierdzi on, że KGHM pragnie „wypróbować alternatywne metody wykorzystania takiego bogactwa, jak węgiel brunatny”. No cóż, gdyby KGHM pełnił rolę Polskiej Akademii Nauk (PAN) można by taką rewelację uznać za temat badawczy, naukowy, teoretyczny i eksperymentalny. Od dawna jednak wiadomo, że firma pragnie rywalizować z najwybitniejszymi polskimi i międzynarodowymi instytucjami naukowymi spychając w cień ich przynajmniej medialne osiągnięcia. Polska nauka, ani europejskie próby podejmowane nad zgazowaniem węgla przez instytucje państw Unii Europejskiej nie są tu cenione.

Tym bardziej, że UE wiodącą rolę w zgazowaniu węgla przyznała Głównemu Instytutowi Górnictwa (GIG) w Katowicach. Wykonał on szereg prac związanych z tym tematem. KGHM nie ma jednak do nich zaufania. Krajowi eksperci i naukowcy, mimo że to oni odkryli to złoże miedzi, które obecnie eksploatuje KGHM, są tu zaledwie tolerowani.

Dobra i zła wiadomość
Jako tzw. „kaczka dziennikarska” w okresie wakacji to dobra wiadomość. Zła jest taka, że KGHM podobne „osiągnięcia” i „doświadczenia” ma już za sobą. O czym Rzeczpospolita i inne media dyskretnie milczą. Rywalizujący z najwybitniejszymi instytucjami naukowymi dyrektorzy i prezesi firmy na przełomie wieków doszli do wniosku, że kula ziemska jest wewnątrz pusta. Postanowiono odkrycie to natychmiast wykorzystać praktycznie. Oto powstał projekt, że pustą przestrzeń KGHM wypełni odpadami poflotacyjnymi, które obecnie składa się w zbiorniku „Żelazny Most”.

W ten sposób przestanie się płacić za składowanie odpadów i jednocześnie zlikwiduje się zagrożenie dla okolicznych miejscowości. Za kilka milionów złotych wybudowano instalację zatłaczającą na starym zbiorniku odpadów „Gilów” . Jakiś czas wszystko szło dobrze i wydawało się już, że dokonano odkrycia na miarę naszego genialnego astronoma. Jednak pewnego dnia wszystko się nagle zatkało. Instalacje nie wytrzymując ciśnienia zaczęły pękać, jak zapałki.

Cały projekt natychmiast zlikwidowano. W sprawozdaniach odnotowano pełny „sukces”. Jego autorzy dostali wysokie nagrody, awanse i odznaczenia. Reszta jest milczeniem. Wtedy też zachwyty prasy, a nawet opłacanych przez KGHM naukowców z zewnątrz nie miały końca. O „sukcesach” w Kongo już nawet nie wspominam. Też chwalono je dotąd do póki nie okazały się wielką klapą. Wszystko to, co robi KGHM na zewnątrz, to całkowita egzotyka. Wprawia ona w zdumienie ludzi znających się na tym zawodowo. Żadne jednak tłumaczenia i wyjaśnienia nie docierają do miedzianych decydentów. W ostateczności twierdzą oni, że nareszcie w Polsce jest wolność. I nikt im nie zabroni nawet najbardziej abstrakcyjnych badań i inwestycji. Pozostając w tej konwencji trzeba przypomnieć, że jest też coś takiego, jak genius loci, czyli duch opiekuńczy danego miejsca. Oto, do końca drugiej wojny światowej obecne obiekty które zajmuje zarząd i biuro KGHM, były szpitalem dla psychicznie chorych.

Po co KGHM zgazowanie węgla?
Pozostawiając już wątek satyryczny i komediowy całej tej eskapady, powstaje pytanie po co KGHM zajmuje się zgazowaniem węgla brunatnego? Czy nie ma innych problemów z eksploatacją własnego złoża? Czy najwyższe na świecie koszta jego eksploatacji nie spędzają snu z powiek zarządowi i prezesowi firmy? Czy poszukiwania gazu łupkowego w strefach graniczących z obszarami górniczymi złoża miedzi nie wskazują na zagrożenie z tej strony?

Czy archaiczny system komputerowy kontroli eksploatacji nie należałoby zmodernizować, unowocześnić i w ten sposób obniżyć koszta produkcji? Tym jednak nikt się nie chwali. Od dwóch lat, co tydzień KGHM kupuje nowe złoże za granicą. Tylko tak kupuje, że żadnego jeszcze nie kupił. I tak na każdy temat. Media, co tydzień donoszą o tym w tonie triumfalnym.

O co tu chodzi?
To wszystko, o czym mówi rzecznik KGHM jest dziwne. Dlatego, że nikomu dotąd w Europie nie udało się nawet eksperymentalnie dokonać zgazowania węgla brunatnego pod ziemią. Po prostu jest on wilgotny i mokry. Proces ten jest termicznie nieopłacalny. Trzeba więcej dostarczyć energii do spalania węgla brunatnego niż się ją otrzymuje z powrotem. Być może, że chiński węgiel brunatny zalega powyżej naturalnego zwierciadła wody. W tej sytuacji jego podziemne zgazowanie niewiele różni się od zgazowania węgla kamiennego.

Polska nie leży jednak w Chinach. I polskie warunki są całkiem inne. Wszystko to są rzeczy oczywiste. Powstaje pytanie dlaczego, aż w Chinach znaleziono partnera do tego przedsięwzięcia. Oficjalnie mówi się, że najwyższe w KGHM notowania ma nauka chińska! Język chiński i kultura tego kraju są tu bardzo popularne. Dlatego KGHM zamierza skorzystać z chińskich doświadczeń w zakresie zgazowania węgla brunatnego. Mniej oficjalnie wiadomo jednak, że Chiny są głównym partnerem handlowym KGHM. Miesiąc temu firma podpisała porozumienie z Chinami o utworzeniu Forum Polsko – Chińskiej Współpracy Strategicznej. Jeżeli chodzi o ten ostatni aspekt to jest on też dziwny. Dotąd strategicznymi partnerami Chin były USA, Rosja, Indie, Japonia, UE i Australia. Tu nagle pojawia się między największymi światowymi potęgami KGHM!

Coś tu nie gra, bo ani potencjał firmy, ani jej poziom techniczny, ani osiągnięcia nie preferują jej do roli światowego mocarstwa. Można powiedzieć, że to tylko retoryka. Być może, że tak właśnie jest. Tylko w kontaktach z tego rodzaju mocarstwami nawet retoryka ma swoją cenę. Czy, aby nie w związku z tym porozumieniem Chiny nie chcą za darmo, na koszt partnera dobrze zarobić przy z góry skazanych na porażkę projektach? Czy nie jest to kolejne wyprowadzanie pieniędzy z firmy? Wiadomo, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Zająć się sobą
Kilkakrotnie składane zapowiedzi, że KGHM w ciągu kilku najbliższych lat o połowę zwiększy swoją produkcję miedzi wydają się coraz mniej wiarygodne. Mają one w sobie coś mało realnego i bardziej związanego z sukcesem medialnym niż z rzeczywistością. Póki ceny miedzi trzymają się powyżej kosztów wytwarzania dotąd jest jeszcze dobrze. W wyniku trudności finansowych USA, UE, a także spowolnienia w Chinach cena miedzi będzie raczej spadać niż rosnąć w górę.

Za dwa lata ruszą kolejne dwie gigantyczne odkrywki złóż rud miedzi w Mongolii i w Rosji. Wpłynie to na dalsze obniżenie ceny miedzi. Dla wielkich gigantów jest to żaden problem. Ich obecne zyski są trzydziestokrotne. Obniżenie ceny o połowę powoduje, że nadal są one wielkie, bo tylko piętnastokrotne. Dla KGHM który obecnie zyski ma w skali, co najwyżej 0,5 powoduje to chroniczny deficyt. Wniosek z tego jest taki, że KGHM jeżeli chce przetrwać zbliżające się trudne czasy musi bardziej zająć się sobą, a nie egzotycznymi fajerwerkami w stylu podziemnego zgazowania węgla brunatnego, którego nawet przy pomocy chińczyków zgazować się nie da.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Państwowy gigant rozmawia z bankami o zasadach restrukturyzacji zadłużenia spółki

Grupa Azoty podpisała z kilkoma bankami wstępne kluczowe warunki restrukturyzacji zadłużenia spółki; m.in. wydłużono ostateczny termin spłaty finansowania do końca 2030 r. oraz ustalono karencję w spłacie rat do końca czerwca 2027 r. - poinformowała Grupa Azoty w komunikacie giełdowym.

Za oceanem giełdy wzrosły

Indeksy w USA zwyżkowały na koniec sesji w poniedziałek, a S&P 500 i Nasdaq ustanowiły nowe historyczne rekordy. Analitycy wskazują, że na obawami o geopolitykę przeważają oczekiwania dotyczące wzrostu spółek z sektora AI.

Miliard złotych z EBI na rozwój sztucznej inteligencji

Allegro uzyskało finansowanie z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w wysokości 1 mld zł na rozwój sztucznej inteligencji - poinformowała w poniedziałek platforma. Środki mają być przeznaczone m.in. na stworzenie centrum modeli uczenia maszynowego.

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.