Na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki ukazał się raport na temat przyszłości polskiej energetyki jądrowej. Ustosunkowuje się on do dwóch głównych wydarzeń jakie miały miejsce w pierwszej połowie tego roku.
Przede wszystkim do skutków awarii elektrowni atomowej w Japonii po trzęsieniu ziemi, jakie miało miejsce 11 marca. Zasadniczo jednak omawia on skutki decyzji Niemiec, które zrezygnowały z rozwijania tej dziedziny energetyki. Na tym tle ustosunkowuje się on do przyszłości polskiej energetyki jądrowej. Jego końcową konkluzją jest opinia, że dotychczasowy program energetyki jądrowej w Polsce jest niczym nie zagrożony. Nie datowany raport nosi tytuł „Energetyka jądrowa w Unii Europejskiej po powrocie Niemiec do decyzji o zakończeniu eksploatacji elektrowni jądrowych do roku 2022”.
Fukushima
Raport zwraca uwagę na to, że mimo katastrofalnych skutków awarii tej elektrowni nikt nie zginął , ani z jej członków załogi, ani z ekipy ratowniczej, czy też z najbliższych jej mieszkańców. Nie stwierdzono też u żadnego z jej pracowników choroby popromiennej. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej sklasyfikowała awarię na najwyższym poziomie. Tym samym, co awaria w Czarnobylu. Jednak emisje z Fukushimy stanowią tylko 19 procent emisji z Czarnobyla. Dlatego jej skutki mają charakter lokalny. Część urządzeń elektrowni udało się już uruchomić. Pozostałe mają być włączone do pracy w najbliższych tygodniach i miesiącach. Przewiduje się, że do końca stycznia 2012 będzie gwarancja bezpiecznego przebywania w jej okolicy.
Rząd japoński zapowiedział rewizję swojej polityki energetycznej. Będzie ona w większym stopniu oparta na odnawialnych źródłach energii. Uznał on też, że energetyka jądrowa będzie nadal stanowiła jeden z filarów japońskiej gospodarki. W tym kontekście okazało się, że skutki trzęsienia ziemi i związanej z nim tsunami były dużo bardziej niszczące dla energetyki konwencjonalnej. Zniszczonych zostało 21 elektrowni węglowych i gazowych. Tsunami bowiem rozmyło linie kolejowe oraz poważnie uszkodziło gazociągi. Sparaliżowało to dostawy paliw do elektrowni. W sumie całą sytuację związaną z trzęsieniem ziemi uratowały właśnie elektrownie jądrowe, których 40 reaktorów nie przerwało pracy.
Niemiecka decyzja i jej skutki
Jest to powrót do podobnej już decyzji w tej sprawie, którą niemiecki rząd pojął jeszcze w 2000 roku. Z dotychczasowych analiz wynikało, że wydłużenie pracy 17 reaktorów nie niesie za sobą żadnych zagrożeń dla pracowników, ludności i środowiska naturalnego. Ich utrzymanie miało pozwolić na konkurencyjność niemieckiej gospodarce poprzez podaż odpowiedniej ilości energii elektrycznej po racjonalnych kosztach.
Pół roku później, kilka dni po awarii japońskiej elektrowni, całkowicie zmieniono zdanie w tej sprawie. Raport zwraca uwagę na to, że decyzja ta nie była motywowana żadnymi kwestiami merytorycznymi. Przyszłość niemieckiej energetyki jądrowej w Niemczech od dawna była przedmiotem sporów politycznych. W sporze tym wykorzystywano tradycyjną niechęć niemieckiej opinii publicznej do energetyki jądrowej. Nie była ona niczym uzasadniona. Niemieckie elektrownie jądrowe pracowały dotąd bezawaryjnie, a nadzór nad ich bezpieczeństwem sprawowany był ze szczególną starannością. Decyzje te podjęto w wyniku niekorzystnych sondaży przed zbliżającymi się wyborami do parlamentów krajowych.
Miała ona na celu wytrącenie antyjądrowych argumentów opozycji stosowanych w kampanii wyborczej. Ciekawostką jest fakt, że mimo tego około 40 procent ankietowanych uważa, że po wyborach rząd wycofa się z tej decyzji! Wiadomo, że coś zniszczyć jest łatwo. Natomiast odbudować dużo trudniej. Niemiecka rezerwa mocy na okres zimowy spadła do 8,5 procenta. Jej bezpieczny poziom wynosi ok. 18 procent. Decyzja ta spowodowała natychmiastowy wzrost ceny energii elektrycznej w granicach ok. 11 procent. Wzrost ceny zanotowały też Czechy, które w trybie awaryjnym zaopatrują niemiecki rynek w energię. Rząd niemiecki zobowiązał się wypłacić z tego tytułu odpowiednie odszkodowania. Obok tych wydatków budżetowych zostaną one dodatkowo uszczuplone, gdyż zabraknie wpływów z pobieranych podatków od elektrowni jądrowych.
Na dodatek szykują się jeszcze do tego kłopoty polityczne. Właściciele elektrowni jądrowych zamierzają zaskarżyć decyzję o zamknięciu elektrowni jądrowych do Trybunału Konstytucyjnego, w celu orzeczenia legalności tej decyzji. Ograniczenie wpływów podatkowych z elektrowni jądrowych paradoksalnie, ale będzie miało też negatywne skutki dla finansowania energii z odnawialnych źródeł (OZE). Z tych właśnie podatków były one dotowane. Jest to o tyle istotne, że OZE miałyby zastąpić ubytek jaki spowodowało zamknięcie elektrowni jądrowych. Niemieccy komentatorzy tej decyzji nie ukrywają tego, że została ona podjęta ze względów politycznych. Przypuszczają, że po wyborach zostanie ona w jakiś sposób anulowana.
Europa i świat
Pod tym względem Niemcy okazały się w Europie całkowitym wyjątkiem. Poza nimi żadne inne państwo posiadające energię jądrową z niej nie zrezygnowało. Są to Belgia, Bułgaria, Czechy, Finlandia, Francja, Hiszpania, Holandia, Litwa, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Węgry i Wielka Brytania. Estonia, Łotwa i Polska planują budowę siłowni jądrowych. Poza UE jeszcze 16 innych państw wykorzystuje energetykę jądrową. Jedynie Szwajcaria zadeklarowała się zrezygnować z tego rodzaju energii, ale dopiero po roku 2034! Decyzja tego kraju jest kontestowana, gdyż wielokrotnie przedtem podejmowano tu takie same decyzje, a potem się z nich wycofywano.
Polska
Uzasadnieniem wdrożenia energetyki jądrowej jest konieczność zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Ma być ono uzyskane poprzez dywersyfikację bazy paliwowej i produkcję energii elektrycznej po racjonalnych kosztach. Zasady te zostały określone w przyjętej przez rząd „Polityce energetycznej Polski do 2030 roku”. Według tego dokumentu mają być rozwijane wszystkie opłacalne dla naszego kraju kierunki wytwarzania energii elektrycznej. W ten sposób jakiekolwiek nieprzewidywalne zaburzenia rynkowe, cenowe, technologiczne, czy nawet pogodowe, w jednej branży energetycznej, mają być rekompensowane przez pozostałych jej producentów.
Jednocześnie raport zwraca uwagę na starzejący się klasyczny przemysł energetyczny. Nowe w tej dziedzinie inwestycje w żadnym wypadku nie rekompensują wycofywanych z użycia elektrowni węglowych. Polski plan elektrowni jądrowych przewiduje siłownie o łącznej mocy 6000 MW. Jest to blisko 20% obecnego w tym zakresie potencjału i stanowi jego poważne zasilenie w nowe moce. Inwestorem tej inwestycji ma być PGE – Polska Grupa Energetyczna S.A. Zakłada się, że sektor energetyki jądrowej funkcjonować będzie na zasadach konkurencyjnych w dobrze rozumianym interesie państwa. Do korzyści wynikających z rozwoju tego sektora zaliczyć trzeba zwiększenie przychodów budżetu państwa i budżetów regionalnych, rozwój sektora badawczo – rozwojowego, rozwój szkolnictwa wyższego.
Suwerenna decyzja
Polska decyzja o kontynuacji programu budowy elektrowni jądrowych jest różnie postrzegana. Jej krytycy twierdzą, że zawarte są zbyt daleko idące porozumienia z francuskimi dostawcami urządzeń, projektów i konstrukcji. Inni zaś podnoszą fakt, że jest to niepotrzebna konkurencja dla taniego gazu łupkowego, którego ogromne zasoby w Polsce zostaną wkrótce odkryte. Nie można w całości odrzucić tych sceptycznych opinii.
Trzeba jednak zauważyć też i odwrotne w tej sprawie naciski. Oto niemiecki rząd zwraca się do nas z apelem o zaprzestanie realizacji tego programu. Podnosi on fakt, że elektrownie te mają być budowane blisko niemieckiej granicy. Stolica RFN leży w odległości zaledwie 60 km od naszej granicy. W rezultacie dla Niemców budowa u siebie, czy też w Polsce takich elektrowni to wszystko jedno.
Protesty niemieckiego społeczeństwa przeciw polskim elektrowniom jądrowym nasilają się w strefie przygranicznej. Polska polityka zagraniczna, energetyczna i każda inna jak wiadomo w ramach UE jest ściśle związana z ich niemieckim odpowiednikiem. Dlatego podjęta decyzja o kontynuacji polskiego programu budowy elektrowni jądrowych wydaje się, że jest elementem suwerennej decyzji w tej sprawie. Raport nic nie wspomina o zagrożeniu w dostawach paliwa jądrowego dla naszych elektrowni. W tej chwili w cenach bardzo umiarkowanych paliwo to jest łatwo dostępne na rynkach światowych. Jego zasoby ocenia się na kilkaset lat. Podobne, choć znacznie uboższe zasoby paliwa uranowego występują w Polsce.
Ich eksploatację pozostawia się jednak dalekiej przyszłości. Obecnie złoża te traktowane są jako rezerwowe na wypadek jakiegoś kryzysu, czy też innych ograniczeń w światowej dystrybucji rud uranu. Program energetyki atomowej jakkolwiek krytykowany przybliża nas do światowego poziomu wiedzy i techniki pod tym względem. Bez własnego programu jądrowego byłoby to stale nieosiągalne.
Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem
Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.