Adam Maksymowicz: Atomowy interes KGHM
W cieniu kolosalnych zysków, jakie osiąga ta firma na sprzedaży miedzi uzyskiwanej z własnych złóż i w coraz większej skali ze złomu, prowadzona jest bardzo korzystna eksploatacja złoża soli kamiennej.
Trzeba przyznać, że pod względem prawnym nie jest to wydobycie ze złoża, ale są to roboty udostępniające prowadzone dla złoża rud miedzi. W proporcji nakładów i kosztów jest do działalność przynosząca duże profity. Roczne wydobycie soli wynosi tu ok. 365 tys. ton, a jego handlowa wartość mieści się w granicach ok. 90 milionów złotych. Z tego czysty zysk wynosi prawie połowę tej sumy. Wykonuje się tu rocznie od 4 do 7 kilometrów wysokich i przestronnych wyrobisk w czystej soli. Okazuje się, że te puste wyrobiska stają się aktualnie dużo cenniejsze niż wydobyta z nich sól. Ponieważ sól kamienna jest tu eksploatowana od blisko dwudziestu lat, długość tych wyrobisk zbliża się już do 100 kilometrów. Są to stabilne chodniki, w których nie dochodzi do żadnych zdarzeń typu tąpań, zawałów itp. destrukcji górotworu. Są one całkowicie bezpieczne i absolutnie suche, bez możliwości dopływu do nich jakichkolwiek wód podziemnych. Jednocześnie wykonywane są one w poziomie na głębokości ok. 1000 metrów. Wszystko to sprawia, że w idealny sposób nadają się one do składowania wszelkiego rodzaju odpadów pochodzących z likwidowanych elektrowni jądrowych.
Europejski problem
Ostatnie wydarzenia związane z awarią elektrowni w Japonii zwracają krytyczną uwagę na realizację budowy siłowni jądrowych na całym świecie. Sąsiednie Niemcy są w przededniu podjęcia ostatecznych decyzji dotyczących likwidacji dwudziestu kilku swoich elektrowni jądrowych w ciągu najbliższych kilkunastu lat. Na tym tle narasta też sprzeciw dla polskiego programu energetyki atomowej. Rząd na razie twardo stoi na przy swoich decyzjach. Nijako obok tych globalnych jądrowych problemów rozgrywane są mniejsze, ale dla nas bardzo istotne interesy atomowe. Jednym z nich jest lokowanie odpadów z elektrowni atomowych w podziemnych wyrobiskach solnych KGHM Polska Miedź SA w Lubinie. Od jakichś kilkunastu lat pojawiają się mniej lub bardziej sprecyzowane pod tym względem propozycje ze strony naszych zachodnich sąsiadów. Puste i całkowicie pod tym względem bezpieczne wyrobiska solne denerwują właścicieli elektrowni jądrowych, którzy nie mają gdzie składać tego rodzaju odpadów. Na dodatek liczne i bardzo gwałtowne reakcje środowisk ekologicznych nie pozwalają na dalsze ich składowanie na ich własnym terytorium. Tymczasem tuż przy polskiej zachodniej granicy gotowe są już tego rodzaju pomieszczenia, idealnie nadające się do tego celu. Mają one jeszcze tę przewagę nad swoimi podobnymi odpowiednikami zachodnimi, że pokład solny zalega tu poziomo i ma około 100 m grubości. Dotychczas składano tego rodzaju odpady w wyrobiskach solnych kopalń eksploatujących wysady podobnego typu, jak u nas Wieliczka, Bochnia i Kłodawa. Sól w nich wyciśnięta jest z dużej głębokości prawie do powierzchni ziemi w formie słupa o przekroju poziomym ok. jednego kilometra kwadratowego powierzchni. Przy takim układzie oraz przy zachowaniu zewnętrznej warstwy izolacyjnej mało pozostaje już powierzchni do wykorzystania i odpady atomowe muszą być składowane pionowo w nadległych poziomach coraz bliżej powierzchni ziemi. Tu nie ma tego rodzaju problemów, gdyż złoże posiada kilkaset kilometrów kwadratowych powierzchni i pod tym względem daje nieograniczone wręcz możliwości. Środowisko jest najbardziej właściwe i bezpieczne dla tego rodzaju odpadów. Stąd liczne, ale jednocześnie bardzo kuszące i poufne wizytacje naszych zagranicznych gości w KGHM.
PCC
Jedną z nich jest niemiecka firma Petro Carbo Chem (PCC), która jest właścicielem Zakładów Chemicznych „Rokita” w Brzegu Dolnym. Jej prezesem był Mirosław Krutin, który dwa lata temu objął fotel szefa KGHM. Jego zastępcą do spraw górniczych został Herbert Witrh, który uprzednio w KGHM Cuprum prowadził dla tej firmy prace zlecone. Związane były one z rozpoznaniem złoża soli dla potrzeb „Rokity”. To, że prace te nie miały żadnego związku z działalnością KGHM nie żadnego znaczenia. Wszak dzisiaj wszyscy są wielowarsztatowcami potrafiącymi zarabiać pieniądze. Zlecenie było dochodowe i korzystne zarówno personalnie dla jego wykonawcy, jak i zyskowne dla KGHM Cuprum. Kolosalne złoże soli o orientacyjnych zasobach około 140 miliardów ton zalega tu ponad złożem rud miedzi mniej więcej od Sieroszowic do Nowej Soli i dalej na północny- wschód. Dla potrzeb PCC miało ono być ługowane przy pomocy głębokich otworów wiertniczych. Prawdziwym jednak rarytasem są nie te solanki z odwierconych otworów dla potrzeb Zakładów Chemicznych „Rokita”. Są nimi puste wyrobiska górnicze wykonane przez KGHM w złożu soli. Ich cena stale rośnie, gdyż zarówno Niemcy, jak i Francuzi wykorzystali prawie wszystkie tego rodzaju obiekty dla składowania odpadów ze swoich licznych elektrowni jądrowych. PCC, jako niemiecki koncern chemiczny jest w tej materii doskonale zorientowany. Przy pomocy swoich polskich przedstawicieli pragnie dobrze rozpoznać i odpowiednio przygotować swoje transakcje.
Długofalowe przygotowani
Podstawowym kłopotem uniemożliwiającym w tej chwili nawet prognozowanie składowania tego rodzaju odpadów jest nadal prowadzona eksploatacja złoża rud miedzi. Złoże rudy występuje kilkadziesiąt metrów poniżej złoża soli. Jednakże konfiguracja przestrzenna jest zmienna i w jednym miejscu oba te złoża są tuż nad sobą. W tym właśnie punkcie nastąpiło przejście robót górniczych ze złoża rud miedzi do złoża soli. Krótko mówiąc obecne składowanie odpadów z elektrowni jądrowych w złożu soli jest nierealne. Zagraża ono bezpieczeństwu załogi górniczej pracującej na złożu rud miedzi, nawet w przypadku całkowitego ich zabezpieczenia. Wiadomo, że bezwzględne bezpieczeństwo pod tym względem nie istnieje. Dowód na to dały ostatnie wypadki w japońskich elektrowniach atomowych zabezpieczonych i przygotowanych na tego rodzaju wydarzenia. Próby realizacji wspomnianych pomysłów prowadzone są na razie na papierze i w zaciszu gabinetów, aby nikogo nie denerwować przedwczesnymi zagrożeniami. Propozycje takie mogły by doprowadzić do strajku generalnego, który wszystkie te pomysły raz na zawsze by sparaliżował. W związku z tym przyjęto koncepcję powolnego ograniczania wydobycia z własnego złoża rud miedzi. Proces ten jest niezauważalny, ale jednocześnie bardzo skuteczny. W jego wyniku już ok. jednej czwartej produkcji miedzi pochodzi nie z własnego złoża, ale z zakupu złomu. Jednocześnie rozważana jest likwidacja najstarszej huty „Legnica’. Pierwszym etapem na tej drodze była likwidacja Zakładów Górniczych „Konrad” wraz z całą istniejąca i sprawną infrastrukturą i złożem przygotowanym do eksploatacji na dalsze jeszcze dwadzieścia lat. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem zmierzającym do tego celu jest zakup przez KGHM marginalnych złóż miedzi na kontynencie amerykańskim, gdzie rzekomo polski kapitał jest oczekiwany jak wybawienie z istniejącego tam permanentnego kryzysu kapitałowego. Podobnie firma ta ma też po raz kolejny wykupić afrykańskie złoża rud miedzi. Tego rodzaju bajki są uporczywie rozpowszechniane za pomocą mediów przede wszystkim przez samego prezesa KGHM. Nieznane dotąd powody dla zagranicznych inwestycji KGHM stają się w tym wymiarze coraz bardziej czytelne i uzasadnione.
Zyski i straty
Jeżeli całość obecnej polskiej produkcji (ok. 3,5 miliona ton) uzyskać tylko ze złoża w Sieroszowicach, to przy wykorzystaniu tylko 20% jego zasobów (co jest normą dla tego rodzaju złóż), jego zasobów wystarczy na następne, bagatela 7 tysięcy lat !! W związku z tym powstaje pytanie; czy „specjaliści” z KGHM chcieliby składować odpady promieniotwórcze w sieroszowickich złożach soli po wyczerpaniu złoża, czyli po ok. 7 tysiącach lat”? Było by to chwalebnym, aczkolwiek trochę przedwczesnym martwieniem się o jego przyszłość. Czy też pragną zrobić to trochę wcześniej pozbawiając przy okazji pracy kilka tysięcy osób zatrudnionych przy wydobyciu rudy miedzi? Znając pragmatyczne przekonania „specjalistów” można domyślać się, że chodzi o to ostatnie rozwiązanie. Warto też zapytać się ile „specjaliści” zarobią na pozbawieniu pracy 18 tysięcy aktualnie zatrudnionych tu lubińskich górników i hutników. Ile Polska straci na samej tylko soli to wiadomo. Tona soli obecnie sprzedawana jest po ok. 200 złotych (1kg -20 gr.). Wartość przewidywanych do wydobycia 28 miliardów ton soli wynosi 5,6 biliona złotych !! Tyle Polska straci tylko w soli, a przynajmniej drugie tyle w miedzi.