Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 139.45 USD (-0.37%)

Srebro

84.72 USD (-0.77%)

Ropa naftowa

93.72 USD (+3.30%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.46%)

Miedź

5.88 USD (-0.10%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Ach, ten Ziemowit. Wpisany w rodzinę jak DNA

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Rodzina Koczur. Na pierwszym planie pan Piotr, który na KWK Ziemowit przepracował 28 lat

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Trudno na osiedlu fińskich domków w Lędzinach znaleźć rodzinę, która nie miałaby żadnych związków z kopalnią i górnictwem. W przebudowanych już dziś, a pochodzących z 1949 r. domkach przycupnęły wielopokoleniowe rodziny. I nawet gdy kopalnia nie jest już głównym tematem przy stole, to dzień św. Barbary godnie się tam obchodzi.

Piotr Koczur, rocznik 1945, pracę na kopalni Ziemowit zakończył w 1991 r., po ponad 28 latach. Nie wybierał się na emeryturę, raczej o tym kroku zdecydowano za niego. Lata 90. w polskim górnictwie to czas transformacji gospodarczej i pierwszych likwidacji kopalń.

– Pozwalniali wszystkich, oddziały zostały wyczyszczone. Pamiętam, jak sześciu sztygarów z oddziału poszło na emeryturę – wspomina po latach. – Nie poszedłem już nigdzie do pracy, pomagałem żonie, która pracowała w magazynie. Mój ojciec Gustaw pochodził z Nowego Bierunia i też był związany z Ziemowitem – dodaje.

Dzisiaj mieszka z synem Krzysztofem, synową Gabrielą i wnukami. Kibicuje i synowi, i wnukowi, którzy też są górnikami.

Wszyscy oglądają mecze i interesują się piłką nożną. Nic dziwnego, dziadek Piotr grał w Górniku Lędziny od 1967 do 1974 r.

Nikt się nie wykruszył

Krzysztof Koczur pojawił się na kopalni w 1998 r., zaraz po studiach na Politechnice Śląskiej, skończył Wydział Górnictwa i Geologii. W fińskim domku mieszka od urodzenia, ten należał do rodziców jego mamy – dziadek Franciszek pracował na kopalni i tak dostał przydział na mieszkanie.

– Miałem miesięczne praktyki na kopalni i byłem zdecydowany zostać tu na dłużej. To była moja pierwsza i jak dotychczas jedyna praca. Oczywiście bliskość kopalni i domu też była dużym plusem – podkreśla Krzysztof Koczur.

Przeszedł wszystkie szczeble górniczej kariery – od stażysty pod ziemią, nadgórnika, sztygara zmianowego, oddziałowego górniczych robót przygotowawczych, aż po nadsztygara BHP.

Co ciekawe, 20 lat po tacie na dół Ziemowita (wtedy to był już KWK Piast-Ziemowit) zjechał Michał. Był 2018 rok, Michał skończył technikum, miał 20 lat i zawód elektromontera. Dzisiaj jest sztygarem w oddziale elektrycznym, na tym samym, co dziadek Piotr.

– Nikt do tej pracy mnie nie namawiał, to była moja decyzja. Z kolegami w technikum od razu wiedzieliśmy, gdzie chcemy pracować. Mieliśmy gwarancję zatrudnienia, bo szkoła współpracowała z PGG. Były więc przyjęcia na kopalnię i myśmy z tego skorzystali. Nikt się nie wykruszył, nikt nie żałuje. I praca ta, chociaż czasami trudna i niebezpieczna, daje sporo satysfakcji i naprawdę potrafi wciągnąć – opowiada Michał.

– Mówi się: Przyszliśmy na chwilę, zostaliśmy na dłużej – dodaje Michał Koczur.

– Choć nie jest to praca łatwa zarówno dla pracowników zatrudnionych na stanowiskach robotniczych, jak i dla osób dozoru – dodaje tata.

Już w czasie pracy na kopalni Michał rozpoczął studia inżynierskie na Politechnice Śląskiej. Ma licencjat, obrona magisterki teraz – 4 grudnia. Tej daty na pewno nikt w rodzinie nie zapomni.

Żeby związków z kopalnią w rodzinie Koczur nie było za mało, okazało się, że i Gabriela Koczur dołożyła cegiełkę. – Od trzech lat pracuję w małym sklepiku, a żeby się do niego dostać, muszę przejść codziennie przez bramę kopalni – śmieje się pani Gabriela.

Raz zjechała na dół, gdy rodziny mogły jeszcze odwiedzać kopalnię. – Ciężkie wrażenia – mówi dzisiaj. – Szczególnie jazda podwieszaną kolejką – dodaje. Też pochodzi z górniczej rodziny, z Bojszów – tata i bracia są górnikami.

Jest jednak ktoś, kto się z górniczej historii wyłamał. To Dawid, cztery lata starszy brat Michała. Zaraz po szkole wyjechał do Warszawy. Skończył tam studia, zrobił najpierw licencjat z dziennikarstwa, potem magisterium z marketingu i związał się na poważnie z mediami.

Dziś pracuje dla telewizji Polsat, jest dziennikarzem zajmującym się m.in. mediami społecznościowymi. Nagrywa filmy, sondy, krótkie rozmowy z gwiazdami, współpracuje z produkcją „Halo, tu Polsat”.

Kilka lat temu na TikToka wrzucił krótki film, gdzie mówił po śląsku o Śląsku. Film spotkał się z takim odzewem, że dzisiaj występuje na Instagramie, Facebooku i TikToku jako „Synek ze Śląska”. O sprawach ważnych i lżejszych mówi gwarą, objaśnia śląskie nazwy, zagląda z kamerą tu i tam, pokazuje nawet, jak się kula kluski śląskie.

– W domu zawsze się godało, z kolegami w szkole też. Śląski był i jest. A ja nie przypuszczałem, że format będzie się cieszył takim zainteresowaniem. Słyszałem tylko w stolicy: Super, że godom, że się nie wstydzę – cieszy się Dawid.

Irena Dziedzic dreptała chodnikiem?

Kopalnia Ziemowit rozpoczęła działalność w 1952 r., wtedy wyjechał z dołu pierwszy wagonik z węglem. „Za Gierka”, jak mówią starsi pracownicy, produkcja poszybowała – kopalnia w latach 80. wydobyła 100-milionową tonę węgla. Zatrudniała 11 tys. osób, dziś około 3600.

Najwięcej wspomnień z kopalni ma oczywiście dziadek Piotr. Od tych wesołych po te smutniejsze, ale zawsze na pierwszym miejscu była ciężka praca.

– Bardzo ciężka – przytakuje pan Piotr. – Do dziś pamiętam, jak pracowało się w kanałach pod elektrowozami. Jak było ciepło, gdy brakowało własnych napojów, piło się wodę z hydrantu. Bywało, że zaczynaliśmy na porannej zmianie, a dopiero o godzinie 20 dostawaliśmy zezwolenie, że możemy wyjeżdżać – wspomina.

Świetnie pamięta strajki na kopalni w stanie wojennym. – Mieliśmy dyżury w czasie strajku na centrali telefonicznej. Bywało, że o drugiej w nocy przyszedł sygnał, że jest koniec zmiany, możemy się pakować i wracać do chałupy – opowiada pan Piotr. – W ciągu tych moich 28 lat pracy miałem dziewięciu dyrektorów kopalni.

W pamięci utkwiło mu mnóstwo anegdot. – Kolega raz zaprosił na zwiedzanie koleżanki z handlówki. Weszły do łaźni, gdy akurat się kąpaliśmy. Ale była heca – śmieje się dzisiaj.

Niewiele osób za to wie, że kopalnię Ziemowit odwiedziła Irena Dziedzic, legendarna prezenterka telewizyjna z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. – Zjechała na dół, była na ścianie, na oddziale – opowiada pan Piotr.

Dzień św. Barbary rodzina Koczur obchodzi tradycyjnie. Najpierw jest msza, potem spotkanie ze znajomymi w pobliskiej restauracji, gdzie zawsze jest piwo i chleb ze smalcem. Potem wszyscy rozchodzą się do domów. – Ale wcześniej to były huczne obchody. Mama przygotowywała ze 20 golonek i świętowaliśmy z sąsiadami – wspomina pan Krzysztof, który chodzi zawsze na karczmy górnicze, a z żoną także na biesiady.

Na osiedlu domków fińskich w Lędzinach 4 grudnia jest wyjątkowym świętem. – Jak chodziliśmy do przedszkola, to cała grupa rysowała laurki dla ojców górników – mówi Dawid Koczur. – Dzisiaj, nawet jak coraz mniej osób jest związanych z górnictwem, dzień św. Barbary zawsze jest szczególny.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.