Abp Zimoń: Ta śmierć jest wezwaniem do myślenia o Polsce w kategoriach chrześcijańskich

- Ta śmierć jest także wielkim wezwaniem dla wszystkich Polaków do myślenia na temat Polski w kategoriach bardzo chrześcijańskich - powiedział metropolita katowicki abp Damian Zimoń w nawiązaniu do katastrofy prezydenckiego samolotu, do której doszło w sobotę, 10 kwietnia.

- Tragedia na lotnisku wszystkich nas przeraziła. Tak, ale jako chrześcijanie przypominamy sobie śmierć sprzed pięciu lat. Śmierć, na którą właściwie czekaliśmy, ale jednocześnie były to wielkie rekolekcje, nie tylko dla Polski. Dla Kościoła katolickiego, dla tylu ludzi na świecie, którzy kochali Jana Pawła II.

Ta śmierć jest także wielkim wezwaniem dla wszystkich Polaków. Jest wezwaniem do modlitwy za zmarłych. Jest wezwaniem do myślenia na temat Polski w kategoriach bardzo chrześcijańskich, w kategoriach dobra wspólnego.

Módlmy się. Wieczny odpoczynek racz zmarłym dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Alleluja. Dodaję celowo: Alleluja. Bo to jest nadzieja. Chrześcijańska nadzieja.

 

Czytaj więcej:

Wierni modlili się w katowickiej katedrze za ofiary katastrofy

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.